Wódka Misiewicza w Afryce? „Na butelce ma być napis Made in Poland”

Dodano:
Bartłomiej Misiewicz Źródło: X / Bartłomiej Misiewicz
Bartłomiej Misiewicz chce podbijać rynki azjatyckie i afrykańskie. W rozmowie z „Wprost” zdradził, że prowadzi rozmowy na temat eksportu swojej „Misiewiczówki”.

„Misiewiczówka” na rynku

Historia alkoholu byłego polityka nie jest długa. Bartłomiej Misiewicz w czerwcu 2020 zdradził, że będzie produkował własną wódkę.

Produkt miał testować sam, a receptura była opracowywana przez specjalistów z branży. Na początku wódka nie była dostępna w sklepach, a jej sprzedaż prowadzono wyłącznie przez internet. W rozmowie z „Wprost”Misiewicz zdradził, że podpisał we wrześniu umowę z Eurocash, jedną z największych sieci dystrybucji w kraju. Eurocash jest jednym z liderów rynku i posiada 180 hurtowni w Polsce.

– Zawarliśmy umowę z Eurocashem, który jest największym dystrybutorem w Polsce i jednym z największych w Europie. Wchodzimy tam na platformę B2B. Jesteśmy już obecni w restauracjach, stacjach paliw, hotelach, gościmy też na przyjęciach weselnych – mówi Misiewicz w rozmowie z "Wprost".

„Misiewiczówka” na eksport

Bartłomiej Misiewicz mówi także, że jest spora szansa, żeby produkowany przez niego alkohol był sprzedawany na rynkach azjatyckich i afrykańskich. Podkreśla, że dla tamtejszych partnerów biznesowych ważne jest, by produkt był oznaczony jako „Made in Poland”. Przyznaje, że o wiele trudniej prowadzi się negocjacje w Europie.

– My jako Polacy słyniemy z białej wódki. Prowadzę poważne rozmowy dotyczące eksportu z krajami z Azji i Afryki. Oni wszyscy żądają, żeby na etykiecie było napisane „Made In Poland”. Wymiera już ten stereotyp, że jesteśmy narodem, który ma problem z alkoholem. Dziś polski klient wie, czego chce, a zagraniczny – że chce polskich produktów. Dlatego też jesteśmy już na rynku obecni z „Misiewiczówką" – mówi.

Na swojej wódce jeszcze nie zarabia. Ale poza produkcją alkoholu, marzy mu się też własna sieć sklepów z alkoholami premium. Pierwszy z nich ma zostać otwarty we wrześniu w podwarszawskim Wołominie.

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...