„Czy nie było to obejściem prawa wyborczego?”. Niejasności po publikacji oświadczeń majątkowych posłów Razem

„Czy nie było to obejściem prawa wyborczego?”. Niejasności po publikacji oświadczeń majątkowych posłów Razem

Adrian Zanberg
Adrian Zanberg / Źródło: Newspix.pl / ALEKSANDER MAJDANSKI
Posłowie Razem Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny i Paulina Matysiak dostali z kasy partii w 2019 roku po około 200 tys. zł – wynika z oświadczeń majątkowych polityków. Rzeczniczka partii wyjaśniła sprawę w rozmowie z Onetem, a portal pisze o rodzących się pytaniach o „zgodność z prawem finansowania kampanii do parlamentu”. „Rzeczpospolita” z kolei podaje, że członkowie lewicowej partii Razem mogli zataić w oświadczeniach majątkowych znaczne sumy otrzymane z ugrupowania.

Kilka dni temu na stronie Sejmu opublikowano oświadczenia majątkowe posłów. Parlamentarzyści są zobowiązani ujawnić swoje oszczędności oraz m.in. posiadane nieruchomości. Muszą podać także informacje o swoich zarobkach. Uwagę zwracają oświadczenia czwórki posłów z zarządu Partii Razem. poinformował, że w 2019 roku zarobił w Lewicy Razem 199 191 zł. Kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie 2019 roku, kiedy posłowie składali oświadczenia majątkowe na początku nowej kadencji, deklarował, że z tytułu zasiadania w jej zarządzie zarobił 49 252 zł.

Marcelina Zawisza z tytułu pełnienia funkcji członka Zarządu Krajowego Lewica Razem zarobiła w 2019 roku 200 752 zł, a kilka miesięcy wcześniej poinformowała o dochodach rzędu 49 641. Maciej Konieczny z kolei zarobił 199 581 zł z tytułu umowy o pracę z Lewicą Razem, a w listopadzie deklarował, że otrzymał 49 939 zł. Posłanka Paulina Matysiak w oświadczeniu złożonym na początku kadencji poinformowała, że Partia Razem wypłaciła jej 21 243 zł, a do końca roku zarobiła łącznie ponad 200 tys. zł.

„Czy nie było to obejściem prawa wyborczego?”

Sprawę skomentowała rzeczniczka Razem. – Członkowie zarządu w roku wyborczym dostali jednorazowo wyższe wynagrodzenie. Co widać po oświadczeniach majątkowych, nie wzbogacili się na tym, ale zdecydowali się wpłacić pieniądze na kampanię do wyborów parlamentarnych – powiedziała w rozmowie z Onetem Dorota Olko.

Jak zauważa wspomniane źródło, Lewica w jesiennych wyborach parlamentarnych formalnie nie startowała jako koalicja kilku partii, ale jako komitet wyborczy , a zgodnie z ustawą o partiach politycznych kampania może być finansowana tylko z Funduszu Wyborczego danego ugrupowania, a więc wpłat mogły dokonywać osoby fizyczne lub samo SLD. „Razem nie miało więc możliwości sfinansowania kampanii bezpośrednio ze swojego konta. Wypłata jednorazowych wynagrodzeń, które zostały potem przekazane na Fundusz, rodzi pytanie, czy nie było to obejściem prawa wyborczego” – relacjonuje Onet.

„Rzeczpospolita”: Prawdopodobnie doszło do innego naruszenia

Sprawę prześwietlają również dziennikarze „Rzeczpospolitej”. Dziennik zastanawia się „w jaki sposób na przestrzeni listopada i grudnia przybyło posłom kolejne ok. 150 tys. zł?”. „Rz” przypomniała również, że w 2019 roku limit wpłat na fundusz wyborczy wynosił 56 250 zł. Dziennikarze wspomnianego źródła analizują, że prawdopodobnie w celu obejścia limitów członkowie zarządu przekazywali partyjne pieniądze członkom rodzin, prosząc ich o wpłatę. „Czy doszło do złamania prawa, sprawdzi PKW. Prawdopodobnie doszło do innego naruszenia. Każdy z posłów wpłat dokonywał od sierpnia do października. Czyli jednorazowe wyższe wynagrodzenie z partii musieli dostać co najmniej w połowie roku. Powinni ujawnić je w pierwszym oświadczeniu majątkowym, złożonym na początku kadencji, ale tego nie zrobili" – pisze „Rzeczpospolita".

Czytaj także:
Nie ma własnego mieszkania ani domu, co z oszczędnościami? Oświadczenie majątkowe Krzysztofa Bosaka

Źródło: Sejm / Onet.pl, "Rzeczpospolita"

Czytaj także

 1
  • Prosze - "antykapitaliści" i "bolszewicy" znowu zaliczyli wpadkę.