W sprawie KSeF Ministerstwo Finansów zapomniało o ważnej rzeczy. „Kompromitacja państwa”

W sprawie KSeF Ministerstwo Finansów zapomniało o ważnej rzeczy. „Kompromitacja państwa”

Andrzej Domański
Andrzej Domański Źródło: Shutterstock / Alexandros Michailidis
Ustawodawca wprowadził obowiązkowy KSeF w pośpiechu, ignorując podstawowe zasady konstytucyjne i realia obrotu gospodarczego. Przedsiębiorcy alarmują, że państwo przerzuca na nich ryzyko własnych błędów systemowych, a możliwość skutecznego dochodzenia należności staje pod znakiem zapytania. Dlaczego nikt nie kieruje sprawy do Trybunału Konstytucyjnego?

Jest oczywiste dla każdego, kto czytał konstytucję i zna choć kilka zdań o KSeF, że jest to ustawa niezgodna z konstytucją. Wiedzą to politycy, elita prawnicza, sędziowie, RPO, media, organizacje pracodawców, ale krytykują KSeF w taki sposób, aby nie mówić o sprawach zasadniczych, czyli tak, aby problemu nie rozwiązać. Nie analizuje się tego, jak mogło dojść do tego, że parlament taki bubel uchwalił, a prezydent podpisał. Nie wskazuje się też istniejącej w polskim porządku prawnym procedury do wycofania KSeF, czyli stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny, że przepisy te są niezgodne z konstytucją.

Panuje powszechny pogląd, że jak państwo wprowadziło jakieś przepisy, to się z nich nie wycofa, bo nie. W ten sposób pokazałoby, że podejmuje niezbyt mądre decyzje. Przyznanie się do błędu byłoby pokazaniem słabości rządzących. Zwłaszcza w obszarze praw i obowiązków obywateli, w szczególności nakładania obowiązków. Tym bardziej, że stosowane do tej pory metody apelowania i proszenia jej o to, aby się zlitowała i przyznała do błędu są anachroniczne i nieskuteczne. Nie korzystano do tej pory z bezzwłocznego skierowania do TK wniosku o stwierdzenie niezgodności z konstytucją wprowadzanego prawa. A uprawnionych do tego organów jest kilka. Oglądamy więc od tygodni spektakl pod tytułem: rozmowa głuchego ze ślepym o kolorach.

Bunt przedsiębiorców

Źródło: Wprost