Technologiczna rewolucja w świecie finansów obiecywała nam pełną demokratyzację i wolność. Jeszcze dekadę temu wejście na giełdy zagraniczne wymagało skomplikowanych procedur i wysokich prowizji. Dziś każdy z nas ma w kieszeni dostęp do tysięcy instrumentów z całego świata.
ETF-y są szeroko dostępne, rachunek maklerski można otworzyć w kilka minut za pomocą smartfona, a aplikacje mobilne kuszą zerowymi prowizjami i realizacją transakcji w czasie rzeczywistym. Technologiczna bariera wejścia została ostatecznie usunięta. Dziś, przeciętny polski inwestor ma dostęp do ponad 10 tys. różnych funduszy ETF i akcji z kilkudziesięciu giełd świata bezpośrednio w swoim telefonie.
Paradoksalnie jednak, ta łatwość dostępu wcale nie przełożyła się na masowy komfort inwestorów. Wręcz przeciwnie – problem braku dostępu został zastąpiony nowym, znacznie bardziej podstępnym zjawiskiem: paraliżem decyzyjnym. W świecie, w którym możemy kupić wszystko, najtrudniejszym pytaniem stało się: co właściwie powinniśmy wybrać?
Pułapka „setek ETF-ów” i zmęczenie inwestowaniem
Źródło: Wprost
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
