Fundacja rodzinna jako narzędzie ochrony majątku, nie tylko dla związków formalnych
Artykuł sponsorowany

Fundacja rodzinna jako narzędzie ochrony majątku, nie tylko dla związków formalnych

Fundacja rodzinna ma służyć m.in. zabezpieczeniu sukcesji pokoleniowe
Fundacja rodzinna ma służyć m.in. zabezpieczeniu sukcesji pokoleniowe Źródło: Shutterstock / photobyphotoboy
Kwestia związków partnerskich coraz mocniej jest podnoszona w debacie publicznej. Tymczasem z perspektywy doradcy podatkowego i praktyka prawa majątkowego problem wygląda znacznie bardziej przyziemnie.

Chodzi o pieniądze, nieruchomości, udziały, inwestycje, bezpieczeństwo życiowe i pytanie, co stanie się ze wspólnie budowanym dorobkiem wtedy, gdy jednego z partnerów zabranie albo brak jest czasu na uporządkowanie spraw.

To właśnie tu fundacja rodzinna pokazuje swoją prawdziwą wartość, nie jako narzędzie prostej optymalizacji podatkowej, ale jako instrument planowania sukcesyjnego i ochrony majątku.

Fundacji rodzinnej nie powinno się budować dla samej optymalizacji podatkowej. Po pierwsze dlatego, że nie w każdym modelu będzie ona podatkowo korzystna. Po drugie, jej rzeczywista siła leży gdzie indziej, w porządkowaniu majątku na pokolenia i w budowaniu zasad, które mają działać także wtedy, gdy życie napisze mniej wygodny scenariusz.

Dzisiejsza dyskusja o związkach partnerskich jest więc ważna nie tylko dlatego, że dotyczy uznania określonych relacji przez państwo, ale również dotyczy sfery majątkowej, wspólnego rozliczania, zwolnienia z podatku od spadków i darowizn, prawa do mieszkania, uprawnień medycznych oraz dziedziczenia testamentowego.

Nawet małżeństwo bez dzieci nie daje automatycznie pełnego bezpieczeństwa sukcesyjnego. Kodeks cywilny stanowi jasno, że gdy zmarły nie ma zstępnych, do spadku z ustawy powołani są małżonek i rodzice. Udział każdego z rodziców wynosi w takiej sytuacji jedną czwartą całości spadku. Dopiero gdy nie ma zstępnych, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa, cały spadek przypada małżonkowi. To oznacza, że nawet w relacji formalnie najmocniej chronionej przez państwo małżonek nie zawsze dziedziczy wszystko. Często dziedziczy tylko część, a reszta trafia do rodziny zmarłego.

W związku nieformalnym sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Partner nie jest wymieniony w kręgu spadkobierców ustawowych w przepisach o dziedziczeniu ustawowym, które obejmują małżonka i krewnych zmarłego. W praktyce oznacza to, że osoba, z którą przez lata budowano wspólny majątek, może nie mieć żadnej pozycji w dziedziczeniu ustawowym. Oczywiście można sporządzić testament, ale testament nie załatwia wszystkiego, nie tworzy automatycznie trwałych reguł zarządzania majątkiem, tutaj dochodzi kwestia podatkowa, która w praktyce bywa brutalna. Ustawa o podatku od spadków i darowizn zalicza małżonka do I grupy podatkowej, a innych nabywców do III grupy. Partner pozostający poza małżeństwem co do zasady właśnie tam trafia. Dla III grupy kwota wolna wynosi obecnie 5733 zł, a stawki podatku to 12%, 16%. i 20% od wartości majątku, zależnie od wysokości nadwyżki.

Na tym tle fundacja rodzinna przestaje być tworem dla najbogatszych, a staje się narzędziem bardzo praktycznym. Jej przewaga polega na tym, że oddziela majątek od czysto kodeksowego porządku dziedziczenia. Pozwala z góry zdecydować, kto ma być beneficjentem, na jakich zasadach ma otrzymywać świadczenia, kto ma korzystać z nieruchomości, kto ma mieć zabezpieczony standard życia, a kto ma odpowiadać za zarządzanie aktywami.

Właśnie tu widać najciekawszy potencjał fundacji rodzinnej z perspektywy związków partnerskich. Nie chodzi o to, by zastępowała małżeństwo ani by omijała prawo. Chodzi o to, by tam, gdzie ustawodawca nadal nie daje wystarczająco stabilnych rozwiązań, stworzyć realną podstawę bezpieczeństwa majątku. Pod tym względem fundacja rodzinna jest bardziej prywatną konstytucją majątku niż podatkowym produktem. Jej sens polega na przewidywalności.

To jednak nie znaczy, że fundacja rodzinna rozwiązuje wszystko. Może ona prowadzić działalność gospodarczą tylko w ustawowo określonych granicach. Nie odcina też fundatora od wcześniejszych zobowiązań. Fundacja odpowiada bowiem solidarnie z fundatorem za długi powstałe przed jej ustanowieniem. Co istotne, ta odpowiedzialność nie jest ograniczona odrębnym terminem czasowym, lecz wartością mienia wniesionego przez fundatora do fundacji. Ustawodawca szczególnie chroni przy tym roszczenia alimentacyjne, które nie są ograniczone w czasie. Ograniczenia czasowe pojawiają się przede wszystkim przy zachowku.

Dlatego rozsądnie zbudowana fundacja rodzinna nie jest produktem optymalizacji, tylko projektem sukcesyjnym. Wymaga policzenia danin, zmapowania ryzyk, przemyślenia relacji rodzinnych i partnerskich, a także uczciwej odpowiedzi na pytanie, komu i czemu ten majątek ma służyć za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat. To narzędzie dla tych, którzy rozumieją, że prawdziwy problem rzadko polega na tym, ile zapłacimy dziś. Zwykle polega na tym, kto będzie bezpieczny jutro.

I dlatego właśnie fundacja rodzinna może być jednym z najciekawszych instrumentów ochrony wspólnego dorobku także w czasach, w których coraz więcej ludzi żyje, inwestuje i buduje majątek poza tradycyjnym, ustawowym modelem rodziny. Nie dlatego, że daje prostą podatkową przewagę. Dlatego, że daje reguły, ciągłość i bezpieczeństwo tam, gdzie zwykłe prawo spadkowe i podatkowe często okazuje się po prostu niewystarczające.