Państwo 20 lat ścigało go za wątpliwy podatek. Zmarł Sławomir Ignacak

Państwo 20 lat ścigało go za wątpliwy podatek. Zmarł Sławomir Ignacak

Znicz
Znicz Źródło: Shutterstock / Yaraslau Mikheyeu
Nie żyje Sławomir Ignacak. Byłego nauczyciela z Grójca urzędy skarbowe i sądy przez ponad 20 lat ścigały za podatek, którego nie było. Mimo tego, że mężczyzna był śmiertelnie chory, państwo nigdy nie odpuściło, zostawiając mu 1300 zł renty na życie.

Ta sprawa jest banalnie prosta i totalnie absurdalna. 20 lat temu Sławomir Ignacak zdecydował się pomóc koleżance. Prowadziła warsztat samochodowy, ale pewnego dnia zachorowała, więc zwróciła się do kolegi z prośbą, czy na czas jej nieobecności w firmie, nie mógłby regulować w jej imieniu należności wobec pracowników i dostawców. To był 2005 r. Ignacak zdecydował się pomóc. Wypłacał z jej firmowego konta pieniądze i regulował w jej imieniu zobowiązania. Urzędnicy fiskusa dopatrzyli się w tym przestępstwa. Ich zdaniem mężczyzna powinien zapłacić podatek od kwot, które wypłacał z konta znajomej. I tak zaczęła się gehenna, która trwała ponad 20 lat.

Sprawa Sławomira Ignacaka była u nas już kilkukrotnie opisywana przez Marka Isańskiego.

Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Najnowsze cyfrowe wydanie tygodnika Wprost dostępne będzie w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.