Skarbówka ma apetyt na milion z Nobla Tokarczuk. Zapowiedzi ministra mogą nie wystarczyć

Skarbówka ma apetyt na milion z Nobla Tokarczuk. Zapowiedzi ministra mogą nie wystarczyć

Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk / Źródło: Newspix.pl / Stanislaw Krzywy
Nagroda Nobla nie jest konkursem literackim, a Olga Tokarczuk grupą osób. Zapowiedzi ministra Kwiecińskiego mogą więc nie zostać spełnione. Autorka najprawdopodobniej będzie musiała oddać niemal 1/4 nagrody do kasy państwa – informuje „Rzeczpospolita”.

Olga Tokarczuk zdobywając literacką Nagrodę Nobla, raczej nie spodziewała się, że czeka ją dużo formalności. Problemy rozpoczęły się, gdy odpowiednie służby przypomniały sobie, że poza osiemnastokaratowym, ręcznie grawerowanym medalem i specjalnym dyplomem, autorce przysługuje także nagroda pieniężna w wysokości 9 mln koron szwedzkich. Według aktualnego kursu jest to około 3,5 mln złotych. Zgodnie z prawem i obowiązującymi umowami międzynarodowymi, duża część tej kwoty należy się państwu. Jak duża?

Nawet 1/4 dla państwa

"Podjąłem decyzję o zaniechaniu poboru podatku PIT od przychodów związanych z Nagrodą Nobla. W najbliższym czasie wydam stosowne rozporządzenie w tej sprawie” – informował w dniu przyznania nagrody na Twitterze minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński. Okazuje się jednak, że mimo chęci szefa resortu, prawo może być nieubłagane. Aby możliwe było zwolnienie laureatki z podatku konieczne byłoby zastosowanie jednego z dwóch wyjątków. Pierwszy z nich zakłada zwolnienie z daniny grupy osób, drugi pozawala na zwolnienie z podatku laureata konkursu literackiego. Poroblem w tym, że żaden z nich nie ma w tym przypadku zastosowania.

Tak duże kwoty, z założenia obłożone są podatkiem PIT według stawki 32 proc. dodatkowo, na nagrodę zostanie nałożona nowa opłata solidarnościowa. Obejmuje ona roczne przychody przekraczające milion złotych i wynosi 4 proc. Łączny podatek, który zostanie odprowadzony od wygranej, wyniesie więc 955,8 tys. zł.

Minister Kwieciński, aby zwolnić laureatkę z podatku, będzie musiał zastosować zupełnie nowe rozporządzenie. Jak informuje rzecznik resortu, ma ono obejmować także przyszłych noblistów. Zdaniem ekspertów cytowanych przez „Rzeczpospolitą”, jest to nagroda przyznawana Polakom tak rzadko, że warto zastanowić się nad poszerzeniem mocy tego rozporządzenia o inne prestiżowe nagrody dla rodaków.

Decyzja naczelnika

Minister nie jest jednak jedyną osobą, która może przysłużyć się do zatrzymania przez Tokarczuk całości nagrody. Osobą, która ma jeszcze taką moc sprawczą, jest naczelnik właściwego urzędu skarbowego. Może to zrobić ze względu na „ważny interes podatnika lub interes publiczny”. Warunkiem jest jednak osobista prośba podatnika w tej sprawie. Olga Tokarczuk musiałaby więc poprosić o to naczelnika swojego urzędu. Zdaniem ekspertów nie jest to jednak dobre rozwiązanie. Sugerowałoby bowiem, że noblista zalega ze spłatą podatku.

Czytaj także:
Olga Tokarczuk z Noblem i czekiem na 3,5 mln złotych

Opracował:
Źródło: Rzeczpospolita

Czytaj także

 15
  • Min. Kwieciński zrobił z siebie idiotę, dając do zrozumienia, że może decydować w sprawie opodatkowania przychodu. Gdyby tak istotnie było, to ja pie*dolę taki rząd, i takie państwo.
    • Skoro podatkuja nawet imprezy organizowane przez kolo gospodyn wiejskich, to czemu ta pani ma byc wyrozniona ?
      •  
        Może takie medialne sprawy zwrócą uwagę niedokształconych ekonomicznie Polaków na sprawy ważne tj. gospodarcze i ekonomiczne dotyczące nasz wszystkich codziennie tj. wysokość podatków, opłat i parapodatków i jak duże jest obciążenie nimi ŁĄCZNIE, a nie, ze 32proc, bo jeszcze trzeba będzie zapłacić od wartości medalu. Wszyscy o marszach. kodach, gierkach politycznych, a później do diabła zabierają 50-60% wypracowanego dochodu jak się zsumuje wszystko.
        •  
          Może takie medialne sprawy zwrócą uwagę niedokształconych ekonomicznie Polaków na sprawy ważne tj. gospodarcze i ekonomiczne dotyczące nasz wszystkich codziennie tj. wysokość podatków, opłat i parapodatków i jak duże jest obciążenie nimi ŁĄCZNIE, a nie, ze 32proc, bo jeszcze trzeba będzie zapłacić od wartości medalu. Wszyscy o marszach. kodach, gierkach politycznych, a później do diabła zabierają 50-60% wypracowanego dochodu jak się zsumuje wszystko.
          • A co? nadzwyczajna kasta?
            Płacić i to w terminie, jak nie to odsetki!
            Wszystkie glonojady tylko chcieli by żerować na cudzym!