Nie rzucają z dnia na dzień papierami i nie gapią się w smartfony. Pracodawcy przypomnieli sobie o emerytach

Nie rzucają z dnia na dzień papierami i nie gapią się w smartfony. Pracodawcy przypomnieli sobie o emerytach

seniorzy są często aktywni do późnej starości
seniorzy są często aktywni do późnej starości
Polsce może zabraknąć 3 mln pracowników. Ukraińcy nie wystarczą, więc pracodawcy przypomnieli sobie o rzeszy 9 mln polskich emerytów. Mają coś, czego często brakuje młodym: są odpowiedzialni, szybko związują się z pracodawcą i nie tracą czasu na skrolowanie komórki.

Polacy są dzisiaj jednym z najszybciej starzejących się narodów w Europie. Już teraz seniorów, czyli osób po 60. roku życia, jest tu ponad dziewięć milionów, czyli około jedna czwarta społeczeństwa. A będzie ich więcej - za kilkanaście lat nawet jedna trzecia. Równolegle w demograficznym torcie ubywa osób młodych, np. do 2025 roku będzie o 1,5 mln mniej 19-latków niż obecnie. Zmiany te oznaczają, że jeśli na rynku nie przybędzie aktywnych zawodowo, za jakieś 20 lat w Polsce będzie brakowało nawet trzech milionów pracowników w stosunku do potrzeb gospodarki. Jeszcze kilka lat temu rynek pracy był dla seniorów bezwzględny – szybko wypychał ich na emeryturę, zastępując nowym narybkiem. Dziś, gdy bezrobocie jest najniższe od 30 lat (5,1 proc.), a młodych pracowników nie przybywa tak jak kiedyś, firmy nagle o seniorach sobie przypomniały.

Łazuka naucza, Rabiej podgląda

Według ostatniego Barometru Rynku Pracy 56 proc. polskich przedsiębiorców przyznaje, że ma problemy z ludźmi do pracy. A potrzeby kadrowe będą rosły, bo jedna czwarta firm planuje zwiększyć zatrudnienie. Zdaniem Rolanda Budnika, dyrektora Gdańskiego Urzędu Pracy, żeby tym wyzwaniom sprostać, przedsiębiorcy powinni chętniej zatrudniać emerytów.

Dlatego w GUP cały czas główkują, jak przywrócić emerytów na rynek pracy. Stworzyli Centrum Pracy Seniorów i Seniorek, a od roku organizują jedyny w Polsce Festiwal Aktywności i Pracy Seniorów. W zeszły wtorek odbyła się druga edycja imprezy, podczas której aktorka Teresa Lipowska (nestorka rodu Mostowiaków w serialu „M jak miłość”) i Ilona Łepkowska, scenarzystka i producentka filmowa opowiedziały o zaletach pracy w dojrzałym wieku, a 81-letni aktor Bohdan Łazuka udzielił kilku wskazówek, jak pozostać aktywnym zawodowo mimo upływu lat. Gwoździem programu były jednak nie gwiazdy, ale pracodawcy w Strefie Pracy. W tym roku swoje stanowiska ustawiło tam 50 firm, m.in. Leroy Merlin, Nationale Nederlanden, CCC, AVON, McDonald’s czy PZU Zdrowie. Dodatkowo na gigantycznym, rozstawionym w poprzek hali Job Wall`u, wywieszono prawie 300 ofert pracy dla seniorów. A wśród uczestników, których liczbę organizatorzy szacują na blisko 10 tys., był i Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy, który przyjechał szukać inspiracji, bo jak sam przyznał, stolica planuje coś podobnego.

Senior w McDonald`s, emeryt w Biedronce

Mimo tego, że większość polskich przedsiębiorców woli zatrudniać młodych, to nasi pracodawcy powoli przekonują się do pracy emerytów. Magdalena Wyrzykowska wynajmuje na sezon letni Latarnię Morską w gdańskim Nowym Porcie i udostępnia ją do zwiedzania turystom. Emeryci pracują u niej w trybie zmianowym od wiosny do jesieni i obsługują gości. Mają czas na odpoczynek i swoje prywatne sprawy. Dlaczego ich wybiera? Bo angażują się emocjonalnie, szybko związują z pracodawcą, miejscem pracy i nie rzucają papierami z dnia na dzień.

– Emeryci są bardziej lojalni. Pracujące u mnie starsze panie momentalne poczuły się związane z pracą i nigdy mnie nie zawiodły – twierdzi Wyrzykowska. I przekonuje, że starsze osoby są bardziej odpowiedzialne za swoją pracę. Przykład: gdy jedną z pracujących w latarni emerytek zabrało pogotowie (zasłabła w pracy), druga natychmiast przyjechała, aby ją zastąpić. Co ciekawe, Wyrzykowska sama jest pracującą emerytka – ma 75 lat i 15 lat temu, po przejściu na emeryturę, założyła własną działalność gospodarczą. Pracuje, choć nie musi, ale lubi być aktywna. - Latarnia trzyma mnie przy siłach. Mam dużo kontaktu z ludźmi, muszę myśleć o innych – opowiada.

Seniorów zatrudnia też Piotr Szymański, który rekrutuje pracowników do ośmiu restauracji McDonald’s w Trójmieście. Kilka miesięcy temu szukał ludzi na stanowisko Lidera Gościnności, czyli osoby, która ma sprawić, aby klienci dobrze się czuli na sali. I odkrył, że młode pokolenie, wychowane na smartfonach, ma problem z otwartością i komunikowaniem się. W tej roli sprawdziły się za to panie w wieku około emerytalnym, które okazały się wyjątkowo otwarte na ludzi.

– To nie są żadne babcie, tylko bardzo aktywne dojrzałe kobiety. A taka otwartość to po prostu domena starszych ludzi. Dzieci z domu wyjechały, siedzą sami lub z małżonkami i jest w nich silna potrzeba spotykania się z innymi. Dlatego ta praca daje im dużo satysfakcji – mówi Szymański. Dodatkowym plusem dla seniorów jest fakt, że McDonald’s nie wymaga doświadczenia w branży (sam szkoli swoich ludzi) i zapewnia elastyczny grafik.

Na emerytów stawia też sieć handlowa Biedronka, gdzie najstarszy pracownik ma 73 lata. Dlatego w zeszłym roku wprowadziła dwa nowe stanowiska pracy – kasjera i pracownika sklepu, obok dotychczasowego sprzedawcy-kasjera.

– Dzięki temu osoby starsze, które nie podejmowały u nas pracy za względu na ograniczenia zdrowotne, chętniej aplikują na posadę kasjera, gdzie do ich obowiązków należy tylko praca przy kasie, bez konieczności rozkładania towarów. Oba stanowiska przewidują możliwość zatrudnienia w niepełnym wymiarze czasu, zgodnie z preferencjami osoby aplikującej – informuje Iga Rezler, regionalny kierownik personalny w sieci Biedronka.

Anka czy babcia Anna?

Pracujących emerytów póki co nie ma w Polsce zbyt wielu. Według danych OECD za 2017 r. - w wieku 65 lat i więcej pracuje tylko 5,5 proc. osób. To poniżej średniej unijnej, która wynosi 6 proc. Najwięcej osób w tej grupie pracuje w malutkiej Estonii (26 proc.), w Szwecji (17,5 proc.) i Portugalii (11 proc.). Najmniej w Hiszpanii (2 proc.), Belgii i Luksemburgu (po 2,5 proc.). Ale liczba pracujących polskich emerytów rośnie, a ich podejście do pracy się zmienia. Bo gdy w latach 50. XX w. ustanowiono wiek emerytalny - 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn - statystyczny Polak umierał cztery lata przed emeryturą, a statystyczna Polka mogła cieszyć się emeryturą zaledwie dwa lata. Teraz żyją odpowiednio: 74 i 82 lata.

– Dzisiejsza Anna w wieku 60 lat to dawna 40-letnia Anka. Te dwadzieścia lat dłuższego życia ma swoje konsekwencje w tym, że dzisiejsze osoby uzyskujące uprawnienia emerytalne wciąż są względnie młodymi, zdrowymi i aktywnymi ludźmi. Ich style życia i potrzeby nie odbiegają od tych, które mieli pięć lub dziesięć lat wcześniej – zauważa Marzena Rudnicka, prezes Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej.

Z jej doświadczeń wynika, że coraz więcej osób starszych – zamiast tylko odpoczywać - chce też pracować. Podobnie widzi to Roland Budnik z Gdańskiego Urzędu Pracy: – Obserwujemy, że coraz więcej osób w wieku emerytalnym czuje się dobrze i chce pracować. Są osoby, którym niczego nie brakuje, ale chciałyby się czuć ważne, docenione, potrzebne. Część osób chętnie podejmuje się dodatkowej pracy ze względów finansowych, bo muszą dorobić do emerytury – mówi Budnik.

Japonia nad Wisłą

Niestety, dziś gros ofert skierowanych do emerytów to prace fizyczne: pracownik ochrony, sprzątaczka, opiekunka osoby starszej lub dziecka, palacz w kotłowni, magazynier itp. Bierze się to stąd, że dzisiejsi emeryci to powojenne pokolenie BB (baby boomers 1946-1964), kształcone w czasach gdy nie tylko studia wyższe, ale nawet matura były czymś trudno osiągalnym. Nic dziwnego, że wielu emerytów nie chce tak pracować i nie czuje się już na siłach, aby stać na nogach przez cały dzień. Kierowanie ich do takich prac to też konsekwencja pokutujących przeświadczeń, że emeryt znad Wisły jest niedouczony, nie zna komputera, lubuje się w serialach i słucha Radia Maryja. Tymczasem dzisiejszy senior wymyka się stereotypom: z internetem jest za pan brat, korzysta z bankowości elektronicznej, e-maila i robi w sieci zakupy - wynika z badania „Silver Book 2019” przeprowadzonego przez Kantar oraz Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej. A za parę lat w wiek emerytalny wejdzie pokolenie X, urodzone po 1964 roku, o wiele lepiej wykształcone, znające języki obce, obsługujące komputery i dbające o kondycję fizyczną. Wiele wskazuje na to, że podobnie jak dziś w Japonii, pracodawcy będą stawać na głowie, aby zatrzymać ich w pracy aż do 75. roku życia.

Czytaj także:
Nie będzie dodatkowych badań dla seniorów. Agencja podlegająca ministerstwu podała zaskakujący powód

Źródło: Wprost

Czytaj także

 1
  • Seniorzy kończyli 7 lub 8-letnia szkołę podstawową, później licea, szkoły zawodowe i technika z kadrą nielicznych ale nauczycieli przedwojennych - solidnych. Na studia dostawali się najlepsi (poza eltami komunistycznymi gdzie część wydziałów było specjalnie gościnne dla dzieci Ubeków, kacyków PZPR i tych z Wojskowych Służb, Mo, ORMO i innych swoloczy) ... Na studia prawnicze oraz SGPiS dostawali się tylko wybrańcy systemu komuchów ... Teraz to widać po upadku moralnym zawodów prawniczych ... Z chwila psedo-reformy szkolnictwa w 1999 roku upadło szkolnictwo od podstawowego po wyższe - pokolenie gimbusów obsiadło dziadowskie uczelnie a później zalało polskie szkoły pseudo-nauczycielami - zwykle emeryt ma więcej wiedzy, umiejętności praktycznych a nawet zwykłego wyczucia,empatii dla drugiego człowieka ... Chyba nie doczekamy się pokoleń tak pracujących i uczących się z tzw wyżu demograficznego lat 50-tych i 60-tych XX wieku ...