Wejście do butiku Jessiki Mercedes zostało zniszczone. „Rozumiem wszystko, ale to jest k*rwa przegięcie”

Wejście do butiku Jessiki Mercedes zostało zniszczone. „Rozumiem wszystko, ale to jest k*rwa przegięcie”

Jessica Mercedes
Jessica Mercedes / Źródło: Newspix.pl / ALEKSANDER MAJDANSKI
Jessica Mercedes, promując swoją markę Veclaim, zapewniała, że wszystkie ubrania są szyte w Polsce. Gdy okazało się, że niektóre sprzedawane przez nią t-shirty powstają na bazie koszulek firmy Fruit of the Loom, w mediach społecznościowych zawrzało. Po kilku tygodniach od wybuchu afery, którą określa się mianem „metkowej”, w mediach społecznościowych opublikowano zdjęcia, na których widać, że wejście do butiku Veclaim zostało zniszczone.

W niedzielę 7 czerwca w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia, na których widać zniszczone wejście do butiku Veclaim. Czerwoną farbą została przekreślona nazwa marki, a na drzwiach widnieje ogromny napis „FAKE”. „Ja rozumiem wszystko, ale to jest k*rwa przegięcie. Mam nadzieję, że ktoś, kto to zrobił, poniesie konsekwencje" – napisał na InstaStories model Jakub Kosel. Głos w sprawie zabrała także stylistka Karolina Domaradzka. „Wiadomość od osoby, która była na miejscu i dostarczyła mi zdjęcia. Cała ulica jest pomazana czerwonym sprayem, nie tylko butik Veclaim" – napisała i dodała screena wiadomości internauty: „Ja też nie mogę w to uwierzyć, ale kawałek dalej na przystanku ktoś też pomazał tak plakat z Janem Pawłem II, wiec ktoś chyba miał zły dzień”.

UOKiK bierze Veclaim pod lupę

– Czekamy na wyjaśnienia ze strony przedsiębiorcy, których zażądaliśmy (…). Weryfikujemy, po pierwsze, jaka jest skala tego typu nieprawidłowości, ile osób kupiło tego typu produkt, ale również na ile przedsiębiorca wywiązuje się z deklaracji, którą podjął, aby zwracać pieniądze tym konsumentom, którzy tego zażądali, poczuli się oszukani, zostali wprowadzeni w błąd. Więc tutaj czekamy na to, aby usłyszeć w jaki sposób ten, wcale nie duży przedsiębiorca wywiązuje się z tych obowiązków – powiedział Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, w programie „Money. To się liczy".


– Wartość tego produktu była budowana na wizerunku, że jest tworzony od początku do końca w Polsce, a skoro nie jest, to możemy mówić o wadzie istotnej produktu i m.in. dlatego żądamy, by przede wszystkim przedsiębiorca zwrócił pieniądze tym konsumentom, którzy tego zażądali – dodał.

Jessica Mercedes o Veclaim w 2019 roku

– Żeby zrobić coś tańszego, musiałabym szyć w Chinach z tańszych materiałów i być na poziomie sieciówkowym – mówiła o ubraniach Veclaim Jessica Mercedes w 2019 roku w wywiadzie dla portalu Kozaczek.pl. – Dlatego stawiamy na naturalne tkaniny, szyjemy w Polsce – tłumaczyła, dodając, że chciałaby, żeby odzież była tańsza, ale „nie da się”. – Wprowadzam tańsze linie do Veclaim, t-shirty, one są w stu procentach szyte w Polsce, z organicznej bawełny, będą w formie personalizacji związanej z astrologią – mówiła influencerka.

Dwie metki

Wątpliwości co do tego, czy Veclaim nadal trzyma się tej polityki, pojawiły się pod wpływem materiału opublikowanego przez stylistkę Karolinę Domaradzką na Instagramie. Zamieściła ona nagranie z metką Veclaim, pod którą widać inną metkę – Fruit of the Loom. To amerykańska marka, której koszulki można kupić za kilkanaście złotych. Dostępne obecnie t-shirty Veclaim kosztują z kolei minimum 199 zł.

Odkrycie wywołało liczne głosy krytyki w środowisku modowym. „To po co tyle było o transparentności i szyciu w Polsce? Gdzie wiarygodność marki?”– pisał na blogu dziennikarz Michał Zaczyński. „Uważam, że jeśli marka komunikuje się jako produkująca w Polsce, powinna brać odpowiedzialność za te słowa, a elementy produkowane gdzie indziej po prostu oznaczać” – komentowała blogerka modowa i dziennikarka Harel. Liczne komentarze zamieszczały fanki na  Jessiki Mercedes.

Jessica Mercedes wyjaśnia

Blogerka i założycielka Veclaim odniosła się do tej sytuacji. W oświadczeniu zapewniła, że nie chce, żeby „pozostały jakiekolwiek niedomówienia”, a DNA jej marki jest pokazanie, że w Polsce można tworzyć rzeczy„ wyjątkowe, na światowym poziomie”.

Jessica Mercedes podkreśliła, że najważniejszym etapem tworzenia produktów modowych jest dla Veclaim etap kreacji. „Największą siłą VECLAIM jest etap kreacji: unikatowe wzory, zabawa formą i nadawanie pozornie prostym rzeczom sznytu, za który je lubicie. To jest nasz core. Ciągle coś wymyślamy, testujemy, sprawdzamy, szukamy nowych pomysłów. Basic’owym modelom dodajemy vibe” – wyjaśniała.

W Polsce „kluczowe procesy”

Dodała, że jej ambicją jest, by „kluczowe procesy związane z tworzeniem marki toczyły się w Polsce”. „To tu wymyślamy, zdobimy, tworzymy kampanie. Tu płacimy podatki. W ostatnich miesiącach zdecydowaliśmy się wprowadzić do marki linię Basic. I przy okazji, faktycznie, na niewielkiej części kolekcji przetestować nowy model współpracy, jakim jest zakupienie do tworzenia naszych finalnych ubrań półproduktów od zagranicznego partnera” – pisała.

Jessica Mercedes zapewniła, że wybrała markę, która jest ekspertem w tworzeniu „dobrej jakości produktów basic’owych”. „Fruit of The Loom to nie pójście na skróty czy tani substytut. To najlepszy basic na rynku, z historią i jakością. Na tych basicach zbudowaliśmy linię kreatywną części kolekcji”– stwierdziła, ponownie zapewniając, że „cała reszta procesu twórczego ma miejsce lokalnie”.

Zła komunikacja?

„Produkty, w których – podkreślę – tylko jeden z wielu elementów, sam basic, powstał poza Polską, stanowią zaledwie kilkanaście procent obecnego stocku. Dla nas to test, jeden z wielu projektów, nie zmiana filozofii” – wskazała wówczas blogerka.

Twórczyni marki Veclaim przyznała też, że uczy się na błędach i uznała, że „wyłożyła się na komunikacji”. „Nie poszliśmy na skróty z jakością. Nie zrezygnowaliśmy wcale z naszej filozofii. Po prostu powinniśmy byli pomyśleć o tym, żeby komunikować od początku ten test basic’ów i pracę na produktach FOTL” – dodała.

Czytaj także:
„Afera metkowa" Jessiki Mercedes. Głos w sprawie zabrał prezes UOKiK

Źródło: WPROST.pl / Money.pl

Czytaj także

 1
  •  
    Naprawdę ktoś jest w statnie w to uwierzyć?! To jest najbardziej ohydna zagrywka PRowa o jaką można się pokusić - przemiana z oszustki w ofiarę, której trzeba teraz współczuć. Sama zniszczyła ten sklep albo kazała komuś pomalować sklep farbą i co? Najpewniej nikogo nie złapią. Może jeszcze ekskluzywny butik nie stać na monitoring?! :o W Polsce nie ma wielu odważnych na tak radykalne działania przeciwko partii której wszyscy nienawidzą, partię która oszukuje polaków na miliardy złotych, a tu byle kto chce nadstawiać karku za sklep z głupimi koszulkami, bo tshirt za 200zł okazał się fejkowy. Wątpilwe. Farbę zawsze można zmyć, to tak na marginesie ;)