Jak Polacy pomagają w czasie pandemii COVID-19? Nowe zagrożenie zmieniło nasze zwyczaje

Jak Polacy pomagają w czasie pandemii COVID-19? Nowe zagrożenie zmieniło nasze zwyczaje

Telefon, komputer
Telefon, komputer / Źródło: Fotolia / bramgino
W czasie pandemii prawie dwa razy częściej niż wcześniej pomagaliśmy innym za pomocą Internetu. Zazwyczaj była to edukacja lub nagłaśnianie pomocy – wynika z badania „Dobroczynność a COVID-19”.

Dystansowanie społeczne i ograniczenia w ruchu, czyli zalecenia obowiązujące w pierwszym etapie trwania pandemii koronawirusa, a dodatkowo strach przed zarażeniem miały swoje odbicie w sposobie i częstotliwości pomagania innym - wynika z czerwcowego badania „Dobroczynność a COVID-19” przeprowadzonego na zlecenie Orange Polska. Efekt? W pierwszych miesiącach epidemii nieco rzadziej angażowaliśmy się w pomoc innym niż to bywało wcześniej, choć nie można powiedzieć, że mniej skutecznie. Jak więc Polacy pomagali w tym trudnym czasie?

Doceniamy zdrowie i moc pomagania

Zacznijmy od tego jak wyglądało nasze społeczne zaangażowanie przed epidemią - okazuje się, że aż 90 proc. badanych od czasu do czasu pomagało innym. Najwięcej, bo prawie 30 proc., pomagało rodzinie, a jedna piąta – przyjaciołom i najbliższym. 12 proc. działań, których celem była pomoc, odbywało się w Internecie.

Zagrożenie epidemiologiczne, które wiązało się z koniecznością społecznej izolacji, zmieniło jednak te proporcje. W tym czasie w pomoc osobom potrzebującym zaangażowało się blisko 60 proc. Polaków. W tym trudnym okresie najczęściej wspieraliśmy najbliższych: rodzinę (42 proc.) i przyjaciół (39 proc.). Z badania „Dobroczynność a COVID-19” dowiadujemy się też, że w czasie epidemii ponad połowa badanych przekazała środki materialne, jak środki finansowe, ubrania i żywność. A 40 proc. ofiarowało innym swój czas i umiejętności, np. poprzez szycie maseczek, robienie zakupów seniorom, organizując posiłki dla medyków czy udzielając dzieciom korepetycji.

Na tym nie koniec zmian – biorący udział w akcjach pomocowych chętniej udzielali pomocy materialnej, m.in. finansowej. Wcześniej było odwrotnie - chętniej udzielaliśmy wsparcia niematerialnego – dzieląc się czasem i umiejętnościami (prawie 60 proc. badanych), niż przekazywaniem pieniędzy i rzeczy materialnych (35 proc. badanych).

- Badanie potwierdziło, że mimo obostrzeń, Polacy chętnie pomagają, na tyle, na ile pozwala sytuacja. Dostrzegają konieczność pomocy potrzebującym i angażują się w konkretne akcje. Pandemia COVID-19 dodatkowo zmieniła nasze postrzeganie akcji społecznych i pomocy innym. Chcemy pomagać innym nie tylko z kręgu najbliższej rodziny, ale również z dalszych kręgów znajomych, należących do naszej lokalnej społeczności. Ten wyjątkowy czas pokazał jak ogromna wartość płynie z solidarności. Będąc razem, mogliśmy lepiej poradzić sobie z tą trudną sytuacją – zauważa Konrad Ciesiołkiewicz, prezes Fundacji Orange.

Alicja Cybulska z firmy Havas Media, która realizowała badania na zlecenie Orange dodaje: – Pandemia spowodowała, że otworzyliśmy oczy na nasze otoczenie. Dawniej żyliśmy w biegu i myśleliśmy głównie o sobie. Teraz zwracamy większą uwagę na ludzi wokół nas.

W trakcie pandemii aż 46 proc. osób uświadomiło sobie także jak ważne jest pomaganiem tym, których nie znamy. Co więcej, 56 proc. dostrzegło jak ważne jest wzajemne wsparcie w codziennym życiu. W czasie epidemii prawie 60 proc. badanych Polaków zrozumiało też jak ważne jest dla nich zdrowie.

Najważniejszym skutkiem pandemii jest zmiana priorytetów - odkrycie kruchości swojego zdrowia, zwrócenie uwagi na ważność wzajemnego wsparcia i zauważenie problemów które istnieją w naszym najbliższym otoczeniu, a które często umykały wcześniej naszej uwadze. Ta zmiana będzie miała przełożenie na nasze zachowanie w przyszłości, być może większy odsetek Polaków będzie na stałe pomagał osobom spoza najbliższego kręgu rodziny i znajomych, ale także zwiększą się oczekiwania wobec marek zaangażowania w rozwiązywaniu problemów społecznych na poziomie lokalnym.

Coraz więcej pomagania w sieci

Jak wiele z tych działań odbywało się z wykorzystaniem sieci? Z deklaracji osób objętych badaniem wynika, że aż 21 proc., czyli prawie dwukrotnie więcej niż przed pandemią. Dostrzegamy konieczność wspierania edukacji – nie tylko systemu szkolnictwa, ale także dzieci, które w czasie pandemii pozostały poza zasięgiem instytucji państwowych. Dlatego tak wiele osób zaangażowało się w udzielanie korepetycji onlinem lub po prostu pomagało zdalnie w odrabianiu lekcji. Czymś powszechnym były też internetowe apele o pomoc, które chętnie nagłaśnialiśmy i udostępnialiśmy na naszych profilach społecznościowych lub mailowo. Przykładowo, że uczeń potrzebuje komputera, bo nie może brać udziału w lekcjach. Albo że seniorowi potrzebna jest pomoc w robieniu zakupów lub lekarz - zajmujący się chorymi na COVID-19 - szuka „mieszkania dla medyka”, bo nie chce narażać rodziny. Były też zbiórki pieniężne na sprzęt do nauki dla potrzebujących.

– Przymusowe zamknięcie w domach sprowadziło Polaków przed ekrany komputerów, co poskutkowało dwukrotnym wzrostem zaangażowania w działania dobroczynne online. Co piąty Polak w czasie pandemii edukował, lub promował w sieci tematy związane z pomocą innym. Popularyzacja takiego postępowania w czasie pandemii może spowodować, że pozostanie ono z nami również po kryzysie i coraz większy odsetek Polaków będzie nie tylko publikował, ale także odpowiadał na takie prośby online – prognozuje Alicja Cybulska.

Przykładem działań, które trwają do dziś, jest akcja Orange Polska - „Pomagajmy Gigabajtami”, polegająca na przekazywaniu niewykorzystanychpakietów danych na tablety z Internetem dla dzieci ze śląskich domów dziecka.

Zresztą trudno się dziwić, że w sytuacji ograniczonych kontaktów bezpośrednich technologie pomagały nam w wielu sferach życia. Jak bardzo – pokazują dane Orange, którego klienci, od momentu ogłoszenia pandemii, zdecydowanie dłużej – bo łącznie o 40 proc. więcej – rozmawiają przez komórki. O wiele intensywniej korzystają też z Internetu – tylko w pierwszym tygodniu po zamknięciu szkół ruch w stacjonarnej sieci internetowej operatora wzrósł o 40 proc., a w sieci mobilnej przepłynęło o jedną czwartą więcej danych. Ta ilość jest wciąż wyższa niż przed epidemią.

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także