Przemysł futrzarski: Chcemy się dogadać. Inaczej skończy się strajkami

Przemysł futrzarski: Chcemy się dogadać. Inaczej skończy się strajkami

Norki w klatce
Norki w klatce / Źródło: Shutterstock / Nicolai Dybdal
Polska branża futrzarska jest warta 7 mld zł, ale jej zadłużenie sięga 3 mld zł. Związkowcy twierdzą, że nowy projekt ustawy w obecnej formie jest nie do zaakceptowania.

Poselski projekt ustawy o ochronie zwierząt wzbudza duże kontrowersje. W ostatnich dniach trwają sejmowe przepychanki, które pokazały, że w niektórych kwestiach mogą powstać bardzo niespodziewane koalicje. Do największych przeciwników proponowanych rozwiązań należą posłowie Konfederacji na czele z Krzysztofem Bosakiem.

– Chcemy się dogadać. Dlatego zwrócimy się do premiera i Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi o wyznaczenie terminu spotkania – powiedział dla Dziennika Gazety Prawnej, Daniel Chmielewski, prezes Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych. – Liczymy, że dialog przyczyni się do wypracowania rozwiązań korzystnych dla wszystkich stron. Inaczej skończy się strajkami – dodał.

Rezygnacja, ale na lepszych warunkach

Przedstawiciel Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych twierdzi, że zaproponowane przez rząd rozwiązania są w obecnej formie nie do zaakceptowania. W projekcie ustawy zapisano, że hodowcy będą mieli rok na zlikwidowanie swoich biznesów bez jakichkolwiek rekompensat ze strony państwa.

– Jesteśmy gotowi przystać na wygaszenie działalności, ale nie na proponowanych warunkach – przyznaje szef PZHZF. Jak czytamy w DGP, hodowcy na wygaszenie swoich hodowli potrzebują co najmniej półtora roku. Liczą również na wsparcie, które pozwoli na spłaty zaciągniętych kredytów. A kredytów jest dużo. Jak wynika z danych pracowni Bisnode, polska branża futrzarska warta jest 7 mld zł, a zadłużona jest na 3 mld zł.

Czytaj także:
Rzeź norek na fermach w Holandii i Hiszpanii. Ze strachu przed koronawirusem zabito około miliona zwierząt

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Czytaj także

 0