L4 to już forma strajku pracowników. Podobnie jak blokowanie etatów

L4 to już forma strajku pracowników. Podobnie jak blokowanie etatów

Puste biuro
Puste biuro Źródło: Unsplash / Bernd Dittrich
Kiedy sfrustrowany pracownik chce dokuczyć pracodawcy po prostu bierze zwolnienie lekarskie, ale nie takie na kilka dni, tylko na lata. Cwaniacy mają jeszcze inną metodę.

Reforma systemu i nowe uprawnienia inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy do przekształcania umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę, budziły emocje do samego końca. Pracodawcy walczyli jak lwy, żeby wszystko zostało po staremu. W walce na argumenty przypadkiem osłonili drugą stronę medalu.

– Znowu mówimy o nieuczciwych przedsiębiorcach. A może powiecie też o nieuczciwych pracownikach? A może powiecie o pracownikach, którzy dwa tygodnie przychodzą do pracy, a potem siedzą kilka lat na zwolnieniach i trzeba im płacić za urlopy? Może o tym też powiecie? Może powiecie, jaka jest dzisiaj katorżnicza praca przedsiębiorców – mówił w marcu z sejmowej trybuny niezrzeszony poseł Marek Jakubiak, z zawodu prywatny przedsiębiorca, który do Sejmu dostał się z listy PiS.

Praca na ćwierć gwizdka z L4 w tle

Jak zauważa portal prawo.pl, ucieczka na zwolnienia lekarskie to nie tylko coraz powszechniejsza praktyka, ale sposób na ukaranie pracodawcy. Przyczyny są różne – wystarczy ocena roczna, w której praca została oceniona poniżej oczekiwań i cyk L4. A groźba zwolnienia to niemal automatyczny powód.

Okazuje się, że wielkość zakładu pracy czy firmy nie ma tu znaczenia. Takie sytuacje zdarzają się zarówno w dużych korporacjach, jak i w małych, kilkuosobowych zespołach. Za każdym razem brak pracownika jest odczuwalny, chociaż mikro czy mały pracodawca dużo częściej nie może sobie pozwolić na stworzenie kolejnego etatu.

– Mam pracownicę, która od 10 lat nie pojawiła się w pracy. Najpierw była pierwsza ciąża i zwolnienie lekarskie na cały jej okres, potem wykorzystała wszystkie przysługujące jej urlopy. W sumie wyszło 5 lat. A w czasie urlopu wychowawczego zaszła w drugą ciążę i historia się powtórzyła – poinformował jeden z rozmówców prawo.pl.

Na co chorujemy najczęściej na zwolnieniach?

W 2025 roku ZUS zarejestrował ponad 27,5 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy. Urząd zwrócił także uwagę, że zjawisko rosnącej absencji chorobowej w Polsce staje się coraz bardziej zauważalne: „Chorujemy częściej i coraz dłużej” – podsumował ZUS.

Statystyka jest w tej sprawie bezlitosna – miliony L4 przełożyły się dokładnie na 290,5 mln dni na zwolnieniu lekarskim – zarówno z powodu własnej choroby, jak i z tytułu opieki nad dziećmi czy innymi członkami rodziny. Przeciętna długość zwolnienia wyniosła 11 dni, a otrzymał je statystycznie co drugi Polak ubezpieczony w ZUS. Na co chorujemy najczęściej:

  • choroby układu mięśniowo-szkieletowego i tkanki łącznej – 42,4 mln dni absencji chorobowej,
  • zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania – 34,1 mln dni,
  • choroby układu oddechowego – 32,9 mln dni,
  • urazy, zatrucia – 31,7 mln dni,
  • ciąża, poród i połóg – 31,6 mln dni,
  • COVID-19 – 1,2 mln dni.

Uwaga – pracodawcy zatrudniający powyżej 20 osób mogą skontrolować pracowników samodzielnie lub zlecić takie działanie zewnętrznym firmom, a mniejsi pracodawcy mogą wnioskować do ZUS o taką kontrolę. W 2025 roku ZUS przeprowadził niemal 139 tys. kontroli i pozbawił zasiłku chorobowego 15 732 osoby, w tym 318 kobiet w ciąży.

Czytaj też:
Pierwsze skargi do PIP na pracodawców. Lepiej ich nie wysyłać
Czytaj też:
Napięcie w pracy rośnie. Coraz więcej zgłoszeń mobbingu do PIP