Marta Roels: Jeszcze w 2008 r. gospodarka Unii Europejskiej stanowiła około 80 proc. gospodarki amerykańskiej, dziś jest to mniej więcej 60 proc. Dlaczego Europa przestała być konkurencyjna nie tylko wobec Stanów Zjednoczonych, lecz także Chin?
Dr hab. Krzysztof Piech: Część odpowiedzi znajduje się zarówno w raporcie Enrica Letty, jak i w tym Mario Draghiego. W dużym skrócie problemem jest przede wszystkim przeregulowanie. Nie chodzi o to, że Europa ma słabe firmy, źle wykształcone kadry albo niekorzystne warunki geograficzne. Kluczowe są instytucje, prawo i sposób rządzenia.
Ekonomiści instytucjonalni, laureaci Nagrody Nobla Daron Acemoglu i James Robinson, od lat pokazują, że dla rozwoju kluczowe znaczenie mają instytucje: jakość prawa, przewidywalność państwa, egzekwowanie reguł i ograniczenie korupcji. W książce „Dlaczego narody przegrywają” pokazany jest przykład miasta podzielonego granicą amerykańsko-meksykańską: Nogales w Arizonie po stronie USA i Nogales w Sonorze po stronie Meksyku – w obu z nich podobni są ludzie, klimat i dzieli je bardzo bliska odległość; natomiast są one rozwojowo zupełnie inne. Podobnie wygląda porównanie Singapuru oraz Johor Bahru. To drugie miasto było kiedyś bogatsze, a dziś jest w dużej mierze sypialnią dla Malezyjczyków pracujących w Singapurze. Różnicę między nimi sprawiły nie zasoby naturalne, ale prawo, instytucje, niski poziom korupcji i przewidywalność państwa.
Dlatego sposób rządzenia krajem ma znaczenie nie tylko polityczne, lecz także gospodarcze. Polska miała szczęście, że na początku lat 90. przeprowadzono głębokie reformy, których później zasadniczo nie popsuto, a w pewnych obszarach kontynuowano za rządów Jerzego Buzka. Od kilku lat mam jednak wrażenie, że zmiany instytucjonalne nie idą w dobrym kierunku. Stąd obawa, że dynamika wzrostu Polski będzie słabsza. To samo widać w całej Europie.
Czy europejskie regulacje – od ESG po AI Act – rzeczywiście budują przewagę Europy? Kiedyś mówiono, że cały świat będzie kopiował unijne rozwiązania dotyczące, przykładowo, klimatu.
Problem polega na tym, że w Europie prawo tworzy się inaczej niż w Stanach Zjednoczonych. Śledzę regulacje nowoczesnych technologii od ponad 25 lat, jeszcze od czasów pierwszych regulacji internetu. W USA punktem wyjścia jest pytanie do rynku – czego potrzebujecie, żeby się rozwijać, skuteczniej konkurować i prowadzić ekspansję międzynarodową? Rynek często odpowiada, że nie potrzebuje regulacji, ale regulator i tak bierze pod uwagę interes konsumentów, pracowników czy innych grup. Dopiero z tego powstaje prawo.
W Unii Europejskiej coraz częściej dominuje inne podejście – urzędnicy zakładają, że wiedzą lepiej od państw członkowskich, polityków i przedsiębiorców. Widać to choćby przy regulacjach rynku kryptowalut. Nie zapytano firm, co zrobić, żeby mogły konkurować ze Stanami Zjednoczonymi. Podobnie nie zapytano firm z sektora AI, co zrobić, aby sztuczna inteligencja rozwijała się w Europie szybciej. Zamiast tego powstała logika regulowania na zapas.
To na dłuższą metę oznacza problem także dla Polski, bo importujemy te rozwiązania. Z pułapki regulacyjnej można się wydobyć, ale tylko wtedy, gdy państwo ma świadomą politykę i potrafi wdrażać unijne przepisy w sposób minimalny, rozsądny i przyjazny dla rozwoju. Inaczej będziemy powielać europejską inercję.
Wspólny rynek przez lata dawał Europie przewagę, ale nie przełożył się na wystarczająco silną ekspansję międzynarodową. Nadal nie mamy prawdziwej unii bankowej czy unii rynków kapitałowych. Polska powinna więc być świadoma ograniczeń UE i działać sprytniej – wdrażać minimum tego, co konieczne, i maksimum tego, co sprawdziło się na świecie.
Czy inercja Europy wynika również z demografii? Czy starzejące się społeczeństwa bardziej boją się nowych technologii i dlatego próbują je regulować, zanim zdążą się rozwinąć?
Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
