Dużej sieci supermarketów grozi gigantyczna kara. „Praktyki z XIX wieku”

Dużej sieci supermarketów grozi gigantyczna kara. „Praktyki z XIX wieku”

Wózki sklepowe
Wózki sklepowe Źródło: Shutterstock
Prezes UOKiK postawił zarzuty zmowy na rynku pracy Dino Polska oraz czterem firmom przewozowym. Grozi im kara do 10 proc. obrotu.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wszczął postępowanie przeciwko Dino Polska i czterem firmom przewozowym obsługującym centra dystrybucyjne tej sieci handlowej. Przedsiębiorcy mogli zawrzeć zmowę ograniczającą konkurencję na rynku pracy. W efekcie kierowcy ciężarówek mogli mieć utrudnioną zmianę pracodawcy i gorsze warunki zatrudnienia.

Zarzuty UOKiK dla Dino Polska

Poza Dino Polska zarzuty zmowy na rynku pracy otrzymali: Euro Finannce, Jar-Trans, Martrans Logistics i Mati-Trans. Jak podaje w komunikacie UOKiK, postępowanie prowadzone jest również przeciwko pięciu osobom fizycznym: trzem menedżerom z Dino Polska oraz po jednym z Martrans i Mati-Trans, którzy mogli być osobiście odpowiedzialni za niedozwolone ustalenia.

Ograniczanie pracownikom możliwości zatrudnienia i zmiany pracy to praktyki kojarzące się z XIX wiekiem, a nie z nowoczesną gospodarką. Rynek pracy powinien opierać się na wolnym wyborze, negocjowaniu warunków zatrudnienia i uczciwym konkurowaniu firm o pracowników. Dlatego przedsiębiorcy, którzy łamią prawo, muszą się liczyć z poważnymi konsekwencjami – podkreśla Tomasz Chróstny, szef UOKiK.

O jakich konsekwencjach mowa? Kara za udział w zmowie to nawet 10 proc. obrotu. Menedżerom z kolei grozi sankcja do 2 mln zł.

UOKiK wskazuje, że celem przedsiębiorców mogło być zatrzymanie u siebie dotychczasowych pracowników, ograniczenie ich rotacji czy zmniejszenie kosztów rekrutacji. – Wiedząc, że inne firmy nie zaoferują pracownikom wyższej pensji, sami nie musieli podnosić ich wynagrodzeń, które mogły być niższe niż w warunkach uczciwej konkurencji – czytamy w komunikacie.

Urząd ujawnia, że znaczną część dowodów na możliwą praktykę pozyskał podczas przeszukań w siedzibach firm. Wskazują one, że przedsiębiorcy mogli uzgodnić, że firmy transportowe nie będą zatrudniać kierowców pracujących u innych uczestników porozumienia. W ciągu trzech miesięcy, określanych przez przedsiębiorców jako okres karencji, kierowca nie mógł przejść do innego przewoźnika-pracodawcy, który również obsługiwał sieć handlową Dino.

UOKiK podejrzewa, że inicjatorem i organizatorem systemu była spółka Dino Polska. To ona weryfikowała, czy konkretny kierowca może wjechać na teren centrum dystrybucyjnego, a ewentualne odstępstwa od ustaleń wymagały jej zgody. Spółka mogła wywierać presję na przewoźników, aby nie zatrudniali kierowców objętych „karencją”.

Zarzucana zmowa to tzw. no-poach agreements – zakaz podkupywania pracowników. Tego rodzaju praktyki są zabronione, gdyż oddziałują na ważny element konkurencji pomiędzy przedsiębiorcami — wysokość wynagrodzeń oferowanych pracownikom. Mogą m.in. prowadzić do tego, że pensje pracowników są niższe lub nie rosną w takim stopniu, jak w sytuacji, gdyby takiej zmowy nie było.

Czytaj też:
Zmowa cenowa przy skupie owoców. UOKiK nałożył gigantyczną karę
Czytaj też:
Netflix się gęsto tłumaczy. UOKiK nadal zbiera dowody