Meta przerzuci koszty DST na Polaków. Nowe zapisy w regulaminie

Meta przerzuci koszty DST na Polaków. Nowe zapisy w regulaminie

Meta
Meta Źródło: Unsplash / Julio Lopez
Nowa wiadomość do reklamodawców firmy Meta i wszystko jasne – to jednak Polacy wkrótce zapłacą podatek cyfrowy przeznaczony dla amerykańskiego giganta.

„Drogi Kliencie, Meta będzie pobierać nowe opłaty związane z lokalizacją w przypadku reklam wyświetalnych w określonych obszarach prawnych, pokrycie podatku od usług cyfrowych (DST)” – to najnowszy komunikat do użytkowników social mediów.

Podatku cyfrowego w Polsce jeszcze nie ma, ale ma wkrótce działać jako 3-procentowa danina nakładana na największe światowe koncerny technologiczne (tzw. Big Tech). Cel jest szczytny – wyrównanie szans rynkowych między globalnymi korporacjami a lokalnymi przedsiębiorstwami. Sęk w tym kto go zapłaci – na pewno nie Amerykanie!

Stawki podatku cyfrowego w Europie. Polska dołączy za rok?

Żeby klient nie miał wątpliwości, w najnowszym komunikacie Meta wylicza dokładnie stawki podatku cyfrowego już obowiązującego w Europie:

  • Austria – 5 proc.
  • Francja – 3 proc.
  • Włochy – 3 proc.
  • Hiszpania – 3 proc.
  • Turcja – 5 proc. (obowiązuje od 1 stycznia 2026 roku, wcześniej było to 7,5 proc.)
  • Węgry – 7,5 proc.
  • Wielka Brytania – 2 proc.

Mają go płacić koncerny, których globalne przychody przekraczają 1 miliard euro, a przychody w Polsce przewyższają 25 milionów złotych. Być może w Polsce podatek prawdopodobnie będzie można pomniejszyć o kwotę zapłaconego podatku dochodowego (CIT) – projekt jest obecnie na etapie uzgodnień międzyresortowych.

Polska jest dużą, silną gospodarką i dużym polem gry dla tego rodzaju podmiotów, dlatego sądzę, że to jest dla nich akceptowalne, chociaż oczywiście będą w swoim interesie argumentować, że nie – ocenił dla PAP dr Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat, która przygotowywała ekspertyzę ws. podatku cyfrowego na zlecenie resortu cyfryzacji w sierpniu 2025 roku. Ekspert uważa, że te przedsiębiorstwa nie będą skłonne zrezygnować z działalności na polskim rynku, podobnie jak nie zrezygnowały po wprowadzeniu RODO.

Największe firmy technologiczne (firmy matki) nie płacą bezpośrednio w Polsce podatków (np: w związku ze świadczonymi usługami reklamowymi, marketplace i mediami społecznościowymi). Niemniej CIT jest opłacany w Polsce pośrednio przez spółki córki cyfrowych gigantów: Google Poland Sp. z o.o, Facebook Poland Sp. z o.o., Amazon Eu Sarl Sp. z o.o. czy Apple Poland Sp. z o.o.

Gdzie leży prawda o podatku cyfrowym? Wpływy do polskiego budżetu od Big Techów

Z informacji Ministerstwa Cyfryzacji wynika jednak, że średnia efektywna stawka podatkowa, której podlegają przedsiębiorstwa cyfrowe, jest obecnie dwukrotnie niższa niż stawka, jaka ma zastosowanie do przedsiębiorstw działających w tradycyjnej europejskiej gospodarce, więc dostosowanie przepisów do takich realiów jest konieczne.

Według założeń polskiego rządu, ustawa o podatku cyfrowym ma zostać przyjęta przez Radę Ministrów w III kwartale 2026 roku, a wejście w życie nowych przepisów prognozowane jest najwcześniej na 2027 rok. Szacowny zysk do budżetu to 1,7–4 mld zł. Jednak eksperci Forum Obywatelskiego Rozwoju ocenili prognozowane wpływy z podatku cyfrowego jako zawyżone.

– Dziś konkurencja na rynku cyfrowym w Polsce jest zachwiana. Firmy, które płacą podatek od swojej działalności w Polsce są w sytuacji gorszej niż te, które świadczą na terytorium naszego kraju usługi cyfrowe z zagranicy. To zmniejsza konkurencyjność dla krajowych podmiotów, ogranicza naszą suwerenność cyfrową, a także uszczupla istotnie przychody do budżetu państwa, które mogłyby być reinwestowane w budowanie potencjału technologicznego naszego kraju. Gospodarka w coraz większym stopniu przenosi się do sfery cyfrowej i z czasem te nierówności tylko by się pogłębiały – tłumaczył konieczność opodatkowania Big Techów w Polsce wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

O tym, że to Polacy finalnie zapłacą cyfrowy podatek ani słowa.

Czytaj też:
Wyższe podatki, mniejsze ulgi. Rząd zedrze z ryczałtowców i kupujących mieszkania