Meble made in Poland pod presją. Czy polskie firmy obronią swoją pozycję w Europie?
Artykuł sponsorowany

Meble made in Poland pod presją. Czy polskie firmy obronią swoją pozycję w Europie?

Branża meblarska
Branża meblarska Źródło: Pixabay
Polska branża meblarska nadal jest w światowej czołówce eksportu, ale po latach spadków staje przed wyborem: pozostać tanim podwykonawcą czy zbudować silne marki i wyższe marże.

Z najnowszych danych wynika, że w 2025 r. Polska utrzymała pozycję jednego z liderów światowego eksportu mebli – sprzedaż zagraniczna sięgnęła 16,6 mld EUR. Oznacza to, że mimo trudnego otoczenia popytowego zagraniczne rynki nadal pozostają dla polskich producentów kluczowym źródłem przychodów.

Według kompendium „Polskie meble” przygotowanego przez PFR eksport Polski w latach 2022–2025 utrzymywał się w relatywnie wąskim przedziale 16,3–16,7 mld EUR, a kraj należał do ścisłej czołówki światowych eksporterów, obok Chin i Niemiec. Jednocześnie globalny rynek mebli rósł bardzo wolno – w latach 2022–2025 jego wartość zwiększyła się zaledwie o około 0,2 proc., co pokazuje, że walka o udziały w eksporcie była grą o sumie bliskiej zera.

Lata 2023–2024: spadki sprzedaży i mocna korekta po boomie

Obraz globalnego sukcesu eksportowego kontrastuje jednak z sytuacją wewnątrz branży. Po bardzo dobrym okresie „postpandemicznym”, gdy Polacy i europejscy konsumenci masowo remontowali mieszkania, w 2023 i 2024 r. pojawiło się wyraźne schłodzenie. Jak przypomina Aleksandra Balkiewicz‑Żerek, ekonomistka w Biurze Analiz Sektorowych PKO Banku Polskiego, w latach 2023–2024 przychody producentów mebli spadały średnio o około 5 proc. rocznie.

Rok 2025 przyniósł jedynie przejściowe zatrzymanie negatywnego trendu – przychody branży ustabilizowały się, ale już dane z pierwszej połowy 2026 r. ponownie wskazują na spadki aktywności produkcyjnej. Do tego dochodzi słabnąca rentowność – według ekspertki PKO średnia marża netto sektora w 2025 r. wyniosła 4,0 proc., czyli zauważalnie mniej niż w poprzednich latach. Coraz większa grupa firm działa pod silną presją kosztową.

Presja kosztów i konkurencja z Azji tną marże

Źródłem tej presji są przede wszystkim rosnące koszty wynagrodzeń i surowców – drewna, płyt, energii, transportu – których producenci nie byli w stanie w pełni przerzucić na odbiorców.

– Choć w ostatnich latach wyraźnie wzrosły koszty wynagrodzeń i surowców, producenci nie byli w stanie w pełni rekompensować ich wzrostu podwyżkami cen. Ograniczały to zarówno słabsza koniunktura, jak i nasilająca się konkurencja cenowa ze strony producentów azjatyckich – wskazuje Aleksandra Balkiewicz‑Żerek.

Tę sytuację dobrze ilustrują wyniki części największych firm. IKEA Industry Poland – absolutny lider zestawienia z przychodami rzędu 5,8–6,0 mld zł rocznie – w roku obrotowym 2023/2024 zanotowała spadek sprzedaży o ponad 2 proc. oraz redukcję zatrudnienia o kilkaset etatów, tłumacząc to słabszym popytem na meble i koniecznością dostosowania mocy produkcyjnych. W czołówce rankingu widać również firmy, które utrzymują wysoką skalę, ale notują spadek zyskowności lub wręcz straty – jak Black Red White, które przy przychodach przekraczających 1,3 mld zł odnotowało ujemny wynik netto.

Giganci wciąż dominują, ale rosną średnie firmy

Mimo trudności największe przedsiębiorstwa – zatrudniające powyżej 250 pracowników – nadal nadają ton sektorowi. W 2025 r. odpowiadały one za około 70 proc. przychodów całej branży meblarskiej. W tej grupie znajdują się między innymi IKEA Industry Poland, Correct, COM40, Black Red White, Forte, Nowy Styl czy Szynaka. Łączą skalę produkcji, dostęp do globalnych sieci dystrybucji oraz możliwość inwestowania w automatyzację i logistykę.

Ekonomistka PKO zwraca jednak uwagę, że udział największych firm w przychodach sektora stopniowo maleje, zaś rośnie rola średnich przedsiębiorstw, zatrudniających od 50 do 250 osób.

– W 2025 roku przychody średnich firm wzrosły o 8 proc., podczas gdy w grupie największych podmiotów spadły o 2,5 proc. Średnie przedsiębiorstwa wypadają lepiej także pod względem marżowości – ich rentowność sprzedaży netto wyniosła 5,2 proc., wobec 3,6% proc. wśród największych firm – podkreśla Balkiewicz‑Żerek.

To tych graczy – często wyspecjalizowanych dostawców lub producentów rozwijających własne marki – branżowe raporty wskazują jako najbardziej dynamiczny segment polskiego meblarstwa. Część z nich widać już w drugiej dziesiątce rankingu, gdzie obok globalnych korporacji pojawiają się polskie spółki rodzinne, takie jak Bodzio, Wersal, Stelmet, DFM czy Meble Wójcik.

Zadłużenie i ryzyko płynności: słabe ogniwa w łańcuchu

Na kondycję sektora cieniem kładzie się także rosnące zadłużenie i problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że w 2025 r. zaległości firm z branży meblarskiej sięgały ok. 130 mln zł, a problem dotyczy zarówno mniejszych zakładów, jak i części średnich producentów pracujących na niskich marżach.

Eksperci podkreślają, że zadłużenie nie jest samo w sobie zjawiskiem niebezpiecznym, o ile idzie w parze z inwestycjami i stabilną rentownością. W realiach spadającego popytu, wysokich kosztów kredytu i rosnącej konkurencji międzynarodowej dług trudniej jednak obsługiwać. Dodatkowym wyzwaniem jest duże uzależnienie całej branży od kilku kluczowych rynków – przede wszystkim Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i krajów skandynawskich – które same przechodzą przez okres spowolnienia.

Konsument ostrożniejszy, ale remonty wrócą

Raporty branżowe zwracają uwagę, że kondycja polskiego meblarstwa jest mocno skorelowana z cyklem w budownictwie mieszkaniowym i nastrojami konsumentów. Po pandemicznym boomie i wysokiej inflacji wiele gospodarstw domowych odłożyło decyzje o większych remontach czy wymianie wyposażenia. Z badań cytowanych przez serwis „Biznes Meble” wynika jednak, że plany remontowe Polaków są wciąż stosunkowo wysokie – konsumenci częściej przesuwają je w czasie, niż całkowicie rezygnują.

Część analityków – m.in. Credit Agricole w raporcie „Poprawiają się perspektywy aktywności w branży meblarskiej” – zakłada, że lata 2025–2026 przyniosą stopniowe odbudowywanie popytu dzięki poprawie koniunktury w strefie euro oraz łagodniejszej inflacji. Dla polskich producentów oznacza to jednak, że muszą przetrwać jeszcze co najmniej kilka kwartałów działania w warunkach podwyższonej niepewności.

Cena to za mało: czas na markę, design i ESG

W takich realiach rośnie znaczenie przewag konkurencyjnych wykraczających poza samą cenę.

– Perspektywy dalszego rozwoju branży będą w dużym stopniu zależeć od zdolności firm do budowania przewag konkurencyjnych wykraczających poza samą cenę – zaznacza Aleksandra Balkiewicz‑Żerek.

W przypadku producentów rozwijających własne marki kluczowe będą:

  • wzornictwo i jakość produktów,
  • spójne kolekcje trafiające w gusta konsumentów z różnych rynków,
  • zdolność budowy własnych kanałów sprzedaży – od e‑commerce po showroomy i sieci partnerskie.

Z kolei dla firm działających jako dostawcy dużych sieci handlowych – zarówno międzynarodowych gigantów, jak i regionalnych sieci DIY – coraz większe znaczenie mają:

  • efektywność operacyjna i niezawodność dostaw,
  • transparentność łańcucha dostaw i śledzenie pochodzenia surowców,
  • zdolność spełniania zaostrzających się wymogów środowiskowych, w tym dotyczących śladu węglowego, certyfikacji drewna czy recyklingu.

Branża od lat inwestuje w automatyzację i robotyzację, ale przed wieloma firmami dopiero stoi etap głębszej cyfryzacji procesów – planowania produkcji, logistyki, obsługi posprzedażowej – oraz wdrażania rozwiązań z zakresu Przemysłu 4.0.

Najwięksi gracze: od globalnych korporacji po polskie firmy rodzinne

Za liczbami kryje się zróżnicowany obraz rynku. Z urankingu największych producentów mebli w Polsce wynika, że IKEA Industry Poland pozostaje bezkonkurencyjnym liderem rynku, a w pierwszej dziesiątce znajdziemy duże podmioty pracujące głównie jako dostawcy dla globalnych marek (Correct, COM40, Euro Comfort). Obok nich funkcjonują silne polskie brandy konsumenckie – Black Red White, Fabryki Mebli Forte, Szynaka, Meble Wójcik, Bodzio – które łączą produkcję z własną siecią sprzedaży,

Uwagę zwracają wysokie marże części firm rodzinnych, takich jak Bodzio czy Wersal, które dzięki mocnym pozycjom na rynku krajowym i wybranych rynkach eksportowych są w stanie generować solidne zyski mimo niesprzyjającej koniunktury.

To pokazuje, że polskie meblarstwo nie jest jednolite – obok podwykonawców dla sieci handlowych funkcjonują firmy budujące własne marki i koncepty sprzedaży, a także wyspecjalizowani eksporterzy obsługujący niszowe segmenty (meble ogrodowe, biurowe, kontraktowe).

Wyzwania na najbliższe lata: inwestycje, transformacja i kadry

Przed sektorem stoi kilka równoległych wyzwań:

  1. Transformacja energetyczna i koszty energii – energochłonne procesy, suszarnie i lakiernie wymagają dużych nakładów na efektywność energetyczną, odnawialne źródła energii czy kontrakty długoterminowe na prąd i gaz.
  2. Braki kadrowe i starzenie się załóg – część zakładów sygnalizuje trudności ze znalezieniem wykwalifikowanych stolarzy, operatorów maszyn CNC czy technologów drewna.
  3. Wzrost konkurencji spoza UE – szczególnie z Azji Południowo‑Wschodniej, gdzie niższe koszty pracy rekompensują nawet wyższe koszty transportu.
  4. Rosnące wymagania sieci handlowych – dotyczące jakości, terminowości, raportowania danych ESG i śladu środowiskowego, co wymusza kolejne inwestycje w systemy i procesy.
– Polskie firmy nie raz udowodniły już, że potrafią skutecznie konkurować na globalnym rynku. Utrzymanie wysokiej pozycji eksportowej w obecnych warunkach rynkowych może jednak wymagać od firm większego wysiłku niż w poprzednich latach – podsumowuje Aleksandra Balkiewicz‑Żerek.

Meble made in Poland – gra o wyższą półkę

Polska branża meblarska stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony ma za sobą silną pozycję eksportową, szeroką bazę produkcyjną i grono firm, które potrafią budować wartość dodaną w oparciu o design, jakość i obsługę klienta. Z drugiej – mierzy się z rosnącymi kosztami, presją tanich dostawców z Azji oraz zmieniającymi się oczekiwaniami sieci handlowych i konsumentów.

Jeśli sektorowi uda się przejść od modelu opartego głównie na przewadze kosztowej do modelu, w którym kluczową rolę odgrywają marka, innowacja, efektywność i odpowiedzialność środowiskowa, „meble made in Poland” mogą utrzymać, a nawet wzmocnić swoją pozycję na globalnej mapie. Jeśli nie – coraz większa część wartości dodanej może zostać przechwycona przez zagraniczne korporacje i tańszych konkurentów.