Województwo świętokrzyskie zajmuje pierwsze miejsce w Polsce pod względem łącznej powierzchni uprawy wiśni – to aż 5500 hektarów. Słynie z lokalnej wiśni sokowej, zwanej też „słupianką”. W sierpniu ubiegłego roku w miejscowości Świężyce ustanowiono rekord Polski w plonie wiśni – 45 775 kg z jednego hektara.
W zależności od odmiany sezon na wiśnie trwa zazwyczaj od końca czerwca do połowy sierpnia. Ten sielski obrazek zakłóca jednak alarm sadowników w sprawie drastycznych i nieuzasadnionych spadków cen tych owoców.
Spadek cen wiśni w skupach całej Polski. Gdzie jest wolny rynek?
W zagłębiu sandomierskim ceny spadły o 3 zł w zaledwie pięć dni – informuje portal sad24.pl. Jeszcze 22 lipca sadownicy otrzymywali 6,50 zł za kilogram. 27 lipca było to już tylko 3,50 zł. W zagłębiu grójeckim spadki były nieco mniejsze, ale również są. Tu ceny obniżyły się z 6,20 do 4,00 zł/kg w tym samym okresie.
Zdaniem wicemarszałka Sochy, problemu nie byłoby, gdyby cena od początku sezonu utrzymywała się na poziomie 4 zł–4,50 zł za kilogram. Problemem są gwałtowne zmiany ceny, które jego zdaniem są manipulowaniem rynkiem i rolnikami. A stawka jest wysoka – chodzi o pensje pracowników i usługodawców, a finalnie także o rentowność tegorocznej produkcji. W zeszłym roku wiśnie były w skupie nawet po 9 zł za kilogram i dało się jeszcze na nich zarobić.
Więc co się nagle stało?
Sadownicy pod ścianą. Zbioru wiśni nie można odłożyć
Zdaniem sadowników ceny wiśni spadły w 2026 roku do poziomów sprzed kilku lat. Ale w tym czasie wszystko mocno podrożało: paliwo, nawozy, środki ochrony, usługi, robocizna. – Kiedyś pracownik kosztował 10 zł za godzinę, a dziś 40 zł –wyjaśnia na łamach sad24.pl Piotr Pasik, prezes Krajowego Stowarzyszenia Producentów Wiśni i pyta: – Czy my pracujemy po to, żeby być dostarczycielami taniego surowca?
Sadownicy nie widzą przyczyny obniżek. – Mamy rok przymrozkowy, mamy rok z anomaliami pogodowymi. To nie jest rok rekordowy, w którym można żerować na producentach. Mamy straty, a te straty są jeszcze pogłębiane przez zakłady – mówi Piotr Pasik.
Problem w tym, że zbioru i sprzedaży wiśni nie można odłożyć o tydzień czy dwa i poczekać na lepszą cenę i przetwórcy to wiedzą. Obniżki cen pojawiają się równocześnie w skupach w całej Polsce. – To jest wypisz, wymaluj spekulacja cenowa. Tu wielkich dochodzeń nie potrzeba. Wystarczy spojrzeć, co wydarzyło się na rynku w ciągu ostatnich czterech dni – zapewnia Pasik.
Na dodatek sadownicy przywożąc owoce do skupu nie wiedzą jaką cenę za nie dostaną. To nie jest układ partnerski, dlatego prezes Krajowego Stowarzyszenia Producentów Wiśni i wicemarszałek województwa świętokrzyskiego apelują o zdecydowane działania UOKiK i Ministerstwa Rolnictwa.
Czytaj też:
Niezrozumiały paradoks w napojach. Zdrowa woda opodatkowana jak wódka Czytaj też:
Kontrowersje wokół zmian przepisów alkoholowych. Branża alarmuje
