Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ: Czas zdecydować o wypłacalności

Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ: Czas zdecydować o wypłacalności

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ Archiwum
Po tym jak Europejski Bank Centralny, oferując LTRO, rozwiązał problemy członków strefy euro związane z płynnością sektora bankowego, nastał czas na decyzje dotyczące mechanizmów rozwiązywania problemów wypłacalności zagrożonych upadłością krajów.
EFSF, czyli European Financial Stability Facility, został powołany w połowie 2010 r., aby skupować obligacje zagrożonych niewypłacalnością krajów strefy euro. Miał to robić w zastępstwie EBC, którego statut formalnie nie przewiduje tego typu działań.

W grudniu 2010 r. Rada Europy zgodziła się na zmianę traktatu i ustanowienie ESM, czyli European Stability Mechanism, który ma docelowo zastąpić EFSF. Ten bowiem został powołany na czas określony, tj. tylko do połowy 2013 r. Jednak na szczycie UE 9 grudnia zeszłego roku ustalono wcześniejszy termin wejścia w życie ESM ? w połowie 2012 r. Początkowo w dyspozycji EFSF, a potem ESM, miało pozostawać nie więcej niż 500 mld euro. Przyspieszenie wejścia w życie ESM wymaga zatem decyzji dotyczących funduszy, którymi obie instytucje będą dysponować.

Przecieki z Komisji Europejskiej wskazują na to, że podczas szczytu eurogrupy, który ma się odbyć pod koniec tygodnia, zaproponowane mają być trzy warianty dotyczące rozwiązania tej kwestii. Pierwszy zakłada, że nieprzydzielone dotychczas środki EFSF (czyli ok. 240 mld euro) zostaną przekazane ESM. W konsekwencji do dyspozycji ESM byłoby w sumie nawet 740 mld euro. Drugi wariant przewiduje, że zgodnie z wcześniejszymi postanowieniami EFSF i ESM funkcjonowałyby równolegle do wygaśnięcia tego pierwszego. Wtedy tymczasowo fundusze ratunkowe (pomijając sumy przekazane dla Grecji, Irlandii i Portugalii) wzrosłyby do 740 mld euro.

Ostatni wariant zakłada, że EFSF będzie podlegał wcześniejszej likwidacji, a tworzony ESM posiadałby całkowitą zdolność kredytową w wysokości 500 mld euro (z wyłączeniem 200 mld euro już przyznanych Grecji, Irlandii i Portugalii).

Decyzje te mogą zostać podjęte jeszcze w tym tygodniu, ale formalnie wymagałyby one zgody m.in. niemieckiego parlamentu. Informacje na ten temat będą pilnie śledzone przez inwestorów. Najkorzystniejszy wydaje się wariant pierwszy. Drugi również mógłby być uznany za korzystny ze względu na tymczasowy okres powiększonych możliwości finansowych obu funduszy. Przyjęcie wariantu trzeciego byłoby najmniej korzystne i mogłoby powodować zwiększone obawy o to, czy kwota będzie wystarczająca do wsparcia krajów zagrożonych upadłością.

W gospodarce światowej ponownie powiało pesymizmem, szczególnie po słabych wynikach PMI w Niemczech i w strefie euro oraz danych z amerykańskiego rynku nieruchomości. Ponadto wypowiedzi szefa Fed, w których wskazano na poważne problemy amerykańskiej gospodarki, również studziły optymizm inwestorów. To wszystko przyczyniło się do korekt na giełdach i umocnienia obligacji na rynkach bazowych. Jednak piątek kończył się w nieco lepszych nastrojach, choć dolar pozostał słaby względem euro.

Na GPW zakończenie piątkowej sesji też było dość udane, co może być przesłanką do dalszego ruchu w górę na otwarciu poniedziałkowej sesji. Również kurs złotego względem euro wzmocnił się na zakończenie piątkowej sesji. To daje potencjał do technicznego umocnienia na początku tygodnia. Wydaje się, że publikowane dziś dane makroekonomiczne  raczej nie będą powodem do odbudowy optymizmu. W Polsce poznamy dane na temat sprzedaży detalicznej i stopy bezrobocia w lutym. Po styczniowych optymistycznych, bo wysokich, danych dotyczących sprzedaży teraz czeka nas zapewne wyraźne obniżenie rocznej dynamiki (poniżej 10 proc.). Głównym powodem dobrych styczniowych wyników może być tzw. efekt bazy (związany ze słabymi wynikami sprzedaży samochodów w styczniu 2011 r. w związku ze zmianą przepisów dotyczących podatku VAT od aut z kratką). Dodatkowo silne lutowe mrozy prawdopodobnie również negatywnie odbiją się na wielkości zakupów. Z drugiej strony ze względu na rok przestępny luty miał o jeden dzień więcej, co powinno nieco zwiększać miesięczny wolumen sprzedaży. Z kolei na rynku pracy oczekiwany jest dalszy wzrost stopy bezrobocia do ok. 13,5 proc., stymulowany czynnikami sezonowymi, ale także coraz wyraźniejszym spadkiem popytu na pracę.

Wśród danych zagranicznych uwagę skupi marcowy odczyt indeksu IFO w Niemczech. Po słabych danych o PMI opublikowanych w zeszłym tygodniu również i ten indeks może negatywnie zaskoczyć, co ponownie pogorszyłoby nastroje na europejskich giełdach.
 0

Czytaj także