W podrzeszowskiej Jasionce rozpoczął się "Kongres 590". Prezydent, premier i superminister wśród prelegentów

W podrzeszowskiej Jasionce rozpoczął się "Kongres 590". Prezydent, premier i superminister wśród prelegentów

Kongres 590
Kongres 590 / Źródło: Newspix.pl / MACIEJ GOCLON/FOTONES
Rozpoczął się "Kongres 590". Wśród prelegentów najważniejsze osoby w państwie: prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło, minister Mateusz Morawiecki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski oraz prezes NBP Adam Glapiński.

17 listopada na otwarciu dwudniowego Kongresu 590. w Jasionce koło Rzeszowa obok premier Beaty Szydło wzięli również udział prezydent Andrzej Duda oraz wicepremier Mateusz Morawiecki. Głównym celem kongresu, który potrwa do piątku, ma być wymiana idei i doświadczeń przedstawicieli środowisk, które mają wpływ na rozwój gospodarki i przedsiębiorczości.

Do Jasionki, oprócz najważniejszych przedstawicieli władz przyjechali również reprezentanci największych polskich i zagranicznych firm, m.in. PKO BP, PZU, PGNiG, Asseco, CD Projekt, Google, Inglot, Intel, Orange, Pratt & Whitney. Kongres swoją nazwę (590) wziął od prefiksu kodu kreskowego, którym oznaczane są towary wytwarzane lub dystrybuowane przez polskie firmy.

Pomysłodawcą przedsięwzięcia jest Fundacja im. byłego prezesa NBP Sławomira Skrzypka. Jak możemy przeczytać na stronie internetowej wydarzenia, "idea KONGRESU 590 jest spójna z wizją państwa, którego bogactwo ma być powiększane w oparciu o własne zasoby, zarówno ludzkie, jak i naturalne. Jeśli chce się przyciągnąć kapitał zagraniczny, należy dostrzec potrzebę wzmocnienia pozycji polskich przedsiębiorców". Ze strony dowiadujemy się także, iż przedsiębiorcy "przez lata nie mogli liczyć na odpowiednie traktowanie przez własny rząd".

"KONGRES 590 to forum wymiany idei i doświadczeń polskich specjalistów z zakresu biznesu, nauki, polityki i legislacji. Dyskusje panelistów wytyczą nowe kierunki rozwoju – wspólną koncepcję prac nad wzrostem ekonomicznym i awansem Polski w gospodarczej hierarchii Europy i świata" – czytamy.

Wystąpienie premier Szydło


– W Polsce nadszedł czas, kiedy elitami są zwykli obywatele. Każdego, kto ma wizję i marzenia, państwo będzie wspierało w ich realizacji – mówiła na otwarciu kongresu premier Szydło. Dodała, że na kongresie chce rozmawiać m.in. o tym, co państwo może zrobić dla wszystkich przedsiębiorców, by mogli w Polsce jak najlepiej wykorzystać swój potencjał i energię, kreatywność. – Poczyniliśmy kroki na rzecz uwolnienia polskiej kreatywności – przekonywała. Jak dodała, "od tego zależy nasza wspólna przyszłość i budowa naszego wspólnego marzenia, jakim jest Polska".

Beata Szydło wyraziła także nadzieję, że "na kongresie znajdą się konkretne rozwiązania, a polski rząd przygotuje takie prawo, które będzie wspierać polską przedsiębiorczość i pozwoli się gospodarce rozwijać dynamicznie".

Źródło: kongres590.pl

Czytaj także

 19
  • Leonard   IP
    A gdzie echo sięgnie od Rzeszowa tam ludzie pracują za grosze w skandalicznych warunkach, tam korupcja na mega skalę, organy sprawiedliwości cuchnące zgnilizną, oligarchia w gumofilcach, głęboki PRL. A Podkarpacie na zachód Polski jeździ by pracować za stawki niewiele większe jak emigranci z Ukrainy. Tam kongres ratowania godności człowieka by się przydał.
    • no ale miala byc Polska w "ruinie"   IP
      wydawanie kolejnych pieniedzy podatnika......

      „Na złość PiS-owi część biznesmenów nie chce zarabiać – tak prezes PiS tłumaczy zapaść inwestycyjną w Polsce. Tyle że to wina jego nieudolnego rządu.....
      Tę kuriozalną wypowiedź prezesa pis można odczytać na dwa sposoby: optymista powie, że prezes Kaczyński patrzy trzeźwo na świat i nie uwierzył w urzędowy optymizm swojego rządu. I dobrze, bo uświadomienie sobie problemu to pierwszy krok w stronę jego rozwiązania. Pesymista dostrzeże jednak, że prezes dokonał analizy na poziomie przedszkolaka, więc nie ma mowy o znalezieniu skutecznego rozwiązania.
      Zacznijmy od początku: tak, polska gospodarka ma poważny problem z inwestycjami. Wicepremier Mateusz Morawiecki przekonuje wprawdzie, że wszystko jest super, a ostatnio stwierdził nawet, że 2016 to najlepszy rok w polskiej gospodarce od 27 lat, ale dane GUS brutalnie pokazują inną rzeczywistość: PKB nadal rośnie, ale z kwartału na kwartał coraz wolniej – w III kwartale już tyko o 2,5 proc. rok do roku, a na kolejny kwartał analitycy banku PKO BP wieszczą nawet 2 proc. Jeśli tak się stanie, całoroczny wzrost PKB nie przekroczy 3 proc. A przecież w pierwszej wersji budżetu mowa była o 3,8 proc., potem zrewidowanych do 3,4 proc.
      Powód tego spowolnienia też jest znany: spadek inwestycji. W I kwartale spadły o 1,8 proc., w II - o 4,9 proc., w kolejnych będzie zapewne jeszcze gorzej. To najgorsze dane od globalnego kryzysu finansowego. Widać więc wyraźnie, że coś się w gospodarczym mechanizmie zatarło. I zaczęło się szukanie winnych. Kilka tygodni temu „czarnym ludem” mieli być samorządowcy, którzy nie wykorzystują unijnych środków, teraz padło na przedsiębiorców, którzy na złość PiS postanowili odmrozić sobie uszy.
      Problem w tym, że ostatecznie cała wina powinna spaść na nieudolny rząd powołany pod patronatem prezesa Kaczyńskiego. Rząd i wspierająca go partia zachowują się w gospodarce jak słoń w składzie porcelany. I właśnie tłuką część delikatnych talerzy i filiżanek

      Samorządowcy rzeczywiście wydają mniej unijnych pieniędzy – do tej pory wydały zaledwie 1 proc. funduszy przyznanych na lata 2014-2020. Dlaczego? Po pierwsze, samo Ministerstwo Rozwoju wiosną apelowało o wstrzymanie przetargów do czasu nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych. Po drugie – trudno podejmować odważne decyzje inwestycyjne, kiedy ma się nad głową kontrolę z CBA (a Biuro w urzędach marszałkowskich sprawdza wydawanie unijnych pieniędzy). Po trzecie wreszcie – samorządy zaciskają pasa, bo potrzebują pieniędzy. W województwach już zaczyna brakować pieniędzy na program „500 plus”. Ale ludzi zgłaszających się po te wypłaty nie obchodzi, gdzie brakuje kasy – przychodzą do gminy i to ona musi znaleźć pieniądze. Na przyszły rok rząd szykuje z kolei trzęsienie ziemi w oświacie – to też nie odbędzie się bezkosztowo i samorządowcy mają tego świadomość, zdecydowanie większą niż minister edukacji Anna Zalewska.

      A co z biznesmenami? Po pierwsze, dzielenie ich na opozycyjnych i prorządowych to aberracja. Biznesmenów dzieli się na dobrych i złych, czyli takich, którzy potrafią zarabiać pieniądze i takich, którym to nie wychodzi. Ale skoro już prezes PiS chce uprawiać takie intelektualne łamańce, to proszę bardzo – inwestycje w spółkach energetycznych lecą na łeb, na szyję. PGE – w pierwszym półroczu spadek o 11 proc., Tauron – 18 proc. W tych spółkach, kontrolowanych przez skarb państwa, rządzą przecież nominaci PiS. Czyżby też robili na złość partii? Otóż nie – po prostu dostosowują się do sytuacji. Ich firmy dostały obowiązek ratowania spółek górniczych i utopiły w nich już setki milionów złotych. Na dodatek minister energii wpadł na błyskotliwy plan wydrenowania ich jeszcze bardziej – za pomocą podwyższenia kapitału zakładowego. Na razie trafiło na PGE, która musiała z tego powodu zapłacić 109 mln zł podatku. Ale minister energii ma większy apetyt.
      Istotniejsze jednak jest to, że inwestycje w biznesie to rodzaj zakładu o przyszłość: wykładam pieniądze, licząc na to, że odzyskam je z nawiązką, kiedy wybuduję zakład i zacznę sprzedawać produkowane tam towary. Prognozowanie przyszłości zawsze jest ryzykowne, ale rozsądne władze wiedzą, jak to ryzyko minimalizować. Jeśli zagwarantują biznesowi przewidywalność swoich działań, stabilne prawo i system podatkowy, to pozostałe czynniki niepewności – kursy walut, koszt kredytu itd. przedsiębiorca bez problemu weźmie na siebie. A co dostają przedsiębiorcy w Polsce? Chaotyczne zmiany prawa zależne od widzimisię rządzącej partii, zapowiedzi rewolucji w podatkach (też zresztą już niepewnej), na dodatek wszystko podlane sosem izolacjonizmu i dystansu do Unii Europejskiej, czyli największego rynku zbytu dla firm działających w Polsce. Czy w takich warunkach da się coś odpowiedzialnie zaplanować?
      Paradoksalnie swoją wypowiedzią prezes PiS tylko potwierdził obawy tych, którzy z inwestycjami się wahają – po co ryzykować i wykładać pieniądze, skoro zaraz uznają mnie za współczesną wersję „kułaka” i elementu antynarodowego (pewna posłanka PiS rzuciła właśnie pomysł, by deportować ateistów; a co jeśli ktoś jest przedsiębiorcą-ateistą?).
      Najzabawniejsze jednak jest to, że ten paszkwil na biznesmenów prezes Kaczyński wygłosił w przededniu ogłoszenia przez wicepremiera Morawieckiego „Konstytucji dla biznesu”, czyli zestawu przepisów, które miałyby ułatwić życie przedsiębiorcom i uczynić je przewidywalnym. Wiadomo przecież jednak, że w obecnym układzie rządzącym to nie do Morawieckiego należy ostatnie słowo. I że słowo „konstytucja” od roku niczego już nie gwarantuje. Wystarczy spojrzeć na to, co PiS robi z Trybunałem Konstytucyjnym. Jeśli jakiś biznesmen w takiej sytuacji wstrzymuje się z inwestycjami, to tylko dowód, że patrzy trzeźwo na rzeczywistość. Czego życzyć należy też prezesowi Kaczyńskiemu oraz całej jego partii
      • do @ wszystkich nas nie oszukacie   IP
        Słuchaj !
        Co ty chcesz zakrzyczeć tymi wykopaliskami z archiwum TVPiS ?
        Prawdy i rzeczywistości ani nie zmienisz , ani nie zakrzyczysz !
        Przynajmniej nikt publicznie nie krzyczał na Premier RP w Europarlamencie, kiedy ta robiła z siebie idiotkę jakby była na prochach .
        Nikt też honorowych gości Prezydenta nie krytykował go publicznie i nie łajał.
        Daj se więc spokój im zejdż na ziemię.
        • Bawaria p. Premier   IP
          Natomiast Szydło zrobi z Podkarpacia Bawarię , jak zapowiedziała.
          Hmmm. . . . . , na  Oktoberfest jak w  Monachium trochę już za póżno , ale może chociaż załapiemy się
          na Weihnachtsmarkt jak w Norymberdze jeszcze w tym roku ?
          Na przeniesienie browarów o kilkuwiecznych tradycjach , możemy ewentualnie poczekać na koniec kadencji p. Premier.
          • oprawca   IP
            kółko różancowe za pieniadze podatnika . Po to było 8 lat rządów PO , żeby było co wydawać .