Ten teledysk Donald Trump uważa za najważniejszy klip wszech czasów

Ten teledysk Donald Trump uważa za najważniejszy klip wszech czasów

Donald Trump
Donald Trump / Źródło: Shutterstock / Drop of Light
Prezydent Stanów Zjednoczonych jest fanem rocka i właśnie rockowy utwór wybrał na najważniejszy teledysk wszech czasów.

Donald Trump jest chyba najbardziej kontrowersyjnym politykiem, który zasiadał na fotelu w Gabinecie Owalnym w Białym Domu. Nie było dotąd takiego prezydenta, nowojorczyk przebija swoich poprzedników o kilka długości, a konkurencję ma przecież zacną, by wymienić Billa Clintona, Richarda Nixoba, Johna F. Kennedy'ego, czy Abrahama Lincolna.

Obecny i walczący o reelekcję prezydent jest fanem rocka i – jak często nieoficjalnie i oficjalnie mówią jego współpracownicy – osobą nieznoszącą sprzeciwu i narzucającą innym swoje opinie. Tak właśnie było i jest w przypadku muzycznego gustu. To co lubi Trump musi podobać się także innym.

Dowodem ulubiony teledysk prezydenta. W książce „Speaking for Myself: Faith, Freedom and the Fight of Our Lives Inside the Trump White House”, Sarah Huckabee Sanders pisze, jak pewnego razu Trump przekonywał wszystkich do swojego ulubionego teledysku. Chciał go zresztą wykorzystać na jednym ze swoich wieców. Okazuje się, że to klip do „November Rain” Guns N’ Roses, który to zespół polityk wręcz ubóstwia.

„Powiedział nam, że to najlepszy teledysk wszech czasów i kazał nam go oglądać, mimo że nikt z nas się z nim nie spierał” – napisała w książce Sanders.

Donald Trump jest prawdziwym fanem Guns N' Roses i zawsze nim był. W 1991 roku był na premierze płyt (są dwie) „Use Your Illusion” zespołu w sklepie Tower Records przy Broadwayu.

Guns N' Roses na razie nie skomentowali wyboru prezydenta. „November Rain” ma ponad 1,5 miliarda wyświetleń na YouTube'ie.

Czytaj także:
Czego słucha Dawid Podsiadło? Artysta stworzył dla nas playlistę

Źródło: Teraz Rock

Czytaj także

 1
  • już to widzę jak Donald Trump zadzwonił do "wprost" i opawiadał o swoich zamiłowaniach muzycznych.
    Smiechu warte te wasze wypociny "dziennikarskie".