Nie tylko „Cyberpunk 2077” podbija Chiny. Polskie firmy znają przepis na sukces w Państwie Środka

Nie tylko „Cyberpunk 2077” podbija Chiny. Polskie firmy znają przepis na sukces w Państwie Środka

Polacy na targach China International Import Export
Polacy na targach China International Import Export / Źródło: Polska Agencja Inwestycji i Hadlu
Jeszcze do niedawna ekspansja polskich firm na rynki azjatyckie była raczej ciekawostką, niż standardem, a większość przedsiębiorców znad Wisły swoich sił w eksporcie próbowała w kierunku zachodnim. Dziś, gdy chiński rynek jest uznawany za najbardziej perspektywiczny na świecie, nasze firmy coraz chętniej szukają tam zbytu. Tylko z jakim skutkiem?

Światowe marki z Polski – to krótkie zdanie od kilku lat nie jest już jedynie życzeniową wizją z przyszłości. Melex, KROSS czy inPost to przykłady firm, który już od kilka lat z powodzeniem radzą sobie na zagranicznych rynkach. Już za kilka dni, dokładniej 10 grudnia, odbędzie się z kolei światowa premiera najbardziej wyczekiwanej gry komputerowej ostatnich lat – „Cyberpunk 2077”, wyprodukowanej przez polskie studio CD PROJEKT RED. Wprawdzie jej premiera była już kilkakrotnie odkładana, to jednak w żaden sposób nie zaszkodziło producentowi, podobnie jak pandemia.

Najlepiej obrazują to rekordowe wyniki finansowe za pierwsze półrocze: zysk grupy CD Projekt wzrósł o niemal 100 mln zł, w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej, a sama gra „Cyberpunk 2077” - jeszcze długie miesiące przed premierą – podbiła m.in. Chiny. To właśnie tam CD Projekt odnotował najwyższą przedsprzedaż na świecie. Latem tego roku Daniel Ahmad – starszy analityk firmy Niko Partners – donosił, że nasza rodzima produkcja potrzebowała zaledwie jednego dnia, by stać się największym hitem na platformie Steam w Państwie Środka. Przepis na ten sukces? Studio CD Projekt RED ma dobrą opinię pośród Chińczyków – jest przez nich uważane za dewelopera, który dopracowuje swoje gry w najmniejszych szczegółach i w efekcie tworzy wybitne tytuły.

Jeszcze kilkanaście lat temu obecność polskich firm i ich produktów na azjatyckich rynkach była czymś tak egzotycznym, jak one same. Ale wtedy Chińczycy nie mieli takiej siły nabywczej jak teraz, a sam chiński rynek nie był uważany za najbardziej perspektywiczny na świecie. Dziś, gdy o uwagę chińskiego konsumenta walczy już cały świat, polskie firmy także dostrzegły w tym swoją szansę na sukces.

Mleczny pociąg do Chin

CD Projekt to oczywiście nie jedyna polska firma, która radzi sobie całkiem nieźle w Chinach. Jest ich więcej, choć nie tak dużo, jak na Zachodzie czy we wschodniej Europie. Najmocniej zaangażowana w obecność na tym rynku jest branża spożywcza – do Chin eksportujemy np. produkty mleczne, mięso, alkohole, słodycze. Niedawno pisaliśmy we „Wprost” o pierwszym mlecznym pociągu z Polski do Chin, który firma Vici Group wysłała tam w październiku. Jej przedstawiciele byli też obecni na listopadowych targach „China International Import Export 2020” - największej tego typu imprezie importowej w Państwie Środka, zainaugurowanej w 2018 r. przez Prezydenta Chin Xi Jinpinga. Vici Group podpisała tam porozumienie z Wuhan Asia – Europe International Trade & Commerce Co. Ltd. na dostawy mleka do Chin. Przewidywana wartość zamówień ma wynieść 100 mln juanów (ok. 57 mln zł). Na targach CIIE 2020 obecne były także inne polskie firmy (w sumie 14) – z branży kosmetycznej, jak Ziaja, Verona czy Miraculum i spożywczej, m.in.: producenci piwa Browar za Miastem czy Van Pur. Ten ostatni zawarł na targach porozumienie z dystrybutorem Shanghai Greenland Global Commodity Trading Port Group.

Polskie firmy na targach China International Import Export

Apetyczny chiński tort

Choć chiński rynek jest już bardzo rozwinięty, a jeszcze bardziej obiecujący, bo siła nabywcza Chińczyków stale rośnie, to nie jest łatwo się na nim odnaleźć. Działają tam firmy, których ze świecą szukać w innych krajach, co powoduje ogromną konkurencję cenową i ilościową, a przez to niesamowity rozwój technologiczny. Na chińskim rynku bardzo silni są np. Niemcy czy Francuzi, ale także – co może być zaskakujące - Białorusini.

– Wszyscy próbują tam swoich sił, bo każdy widzi ogromny chiński tort. Tymczasem to wymaga czasu, kompetencji i przede wszystkim trzeba mieć strategię na Chiny – uważa Ireneusz Ozga, członek zarządu Vici Group. Jego zdaniem nie da się w Chinach zrobić biznesu oportunistycznie, bez nakładu sił i energii – to wymagający rynek.

– Na pewno Chiny są wdzięcznym rynkiem dla kogoś, kto podchodzi strategicznie i długofalowo. Wymaga to jednak wysokich kompetencji i znajomości rynku. Jest też wyzwaniem dla logistyki, bo to odległy kraj, do którego statek płynie około 40 dni, a pociąg jedzie dwa tygodnie – dodaje Ozga.

Nie oznacza to jednak, że nie warto próbować, wręcz przeciwnie. A ci, którzy mają do tego wątpliwości, powinni spojrzeń na wartość niemieckiego eksportu do Chin, które są ogromnym odbiorcą wytworów niemieckiej gospodarki.

Wolniej ale trwalej

Czy łatwo się robi interesy z Chińczykami? Zdaniem Ireneusza Ozgi, konieczne jest zainwestowanie czasu w zbudowanie osobistej relacji, bo Chińczycy z reguły nie robią interesów z tymi, których nie znają i którym nie ufają.

– Ważne są też miękkie kompetencje, bo to inna kultura i tak samo jak oni są dla nas egzotyczni, tak samo my jesteśmy dla nich. Trzeba na przykład wiedzieć, że tempo prowadzenia negocjacji w Chinach jest dużo wolniejsze, ale też relacje są dużo trwalsze. To wymaga zainwestowania czasu, nauczenia się tamtejszego savoir vivre`u. Przykładowo: nie można zbyt szybko, na pierwszym spotkaniu przechodzić do sedna – mówi Ozga.

– Chińczycy mają skonsolidowane podejście do biznesu i na wszystko patrzą holistyczne, więc także przez pryzmat relacji krajów. Dlatego, zdaniem Ireneusza Ozgi, warto dokładać starań, by zbudować w Chinach dobry wizerunek polski. Sprawić, by Polska była silną marką, by nasz kraj był tam znany i a produkty dobrze się kojarzyły.

– Przykłady innych krajów, które odniosły sukcesy na tym rynku pokazują jak bardzo to istotne. Bardzo silną markę mają tam Niemcy i nie przypadkowo lwia część niemieckiego eksportu trafia właśnie do Chin. Można powiedzieć, że mówimy o przemysłowej potędze, ale i malutka w porównaniu Nowa Zelandia mocno popracowała nad swoim wizerunkiem w Chinach i obecnie ma na rynku spożywczym silniejszą pozycję na tamtym rynku niż znacznie większa Australia – a też przecież związana mocnymi więzami gospodarczymi z Państwem Środka – klaruje Ozga.

Znaczenie wizerunku w Chinach doskonale obrazuje wspomniany na początku przykład CD Projektu, którego chiński sukces jest pochodną doskonałej opinii wśród chińskich graczy. Opinii, na którą wcześniej firma musiała sobie jednak solidnie zapracować.

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także