Katar wstrzymuje transport LNG do Polski. Powodem blokada w Zatoce Perskiej

Katar wstrzymuje transport LNG do Polski. Powodem blokada w Zatoce Perskiej

Tankowiec, zdjęcie ilustracyjne
Tankowiec, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / GreenOak
Dwa tankowce z gazem LNG z Kataru nie dotrą do Polski. Powodem jest blokada cieśniny Ormuz i napięcia na Bliskim Wschodzie.

Konflikt na Bliskim Wschodzie zaczyna wpływać na globalny rynek energii i dostawy surowców do Europy. Polska może odczuć skutki napiętej sytuacji w regionie Zatoki Perskiej, ponieważ dwa planowane transporty skroplonego gazu ziemnego z Kataru prawdopodobnie nie dotrą do terminalu LNG w Świnoujściu.

Problemy logistyczne

Jak poinformowano, koncern Orlen otrzymał informację od katarskiego producenta QatarEnergy o możliwych problemach logistycznych. Według przekazanych danych dwa tankowce z LNG, które miały przypłynąć do Polski na przełomie kwietnia i maja, najprawdopodobniej w ogóle nie opuszczą Kataru. W praktyce oznacza to odwołanie zaplanowanych dostaw.

Powodem takiej decyzji jest eskalacja napięć w regionie oraz blokada strategicznej cieśniny Ormuz. Ten wąski szlak morski między Iranem a Omanem odgrywa kluczową rolę w światowym handlu surowcami energetycznymi. W wyniku konfliktu żegluga w tym rejonie została niemal całkowicie sparaliżowana.

Według informacji medialnych dziesiątki statków transportujących ropę i gaz LNG utknęły w wodach Zatoki Perskiej i nie mogą kontynuować swoich rejsów. Ograniczenia w transporcie surowców energetycznych powodują napięcia na rynkach i zwiększają niepewność wśród odbiorców gazu.

Dodatkowym problemem jest sytuacja w Ras Laffan – kluczowym ośrodku produkcyjnym QatarEnergy. To największa na świecie instalacja wytwarzająca skroplony gaz ziemny. Z początkiem tygodnia wstrzymano tam pracę zakładu. Ponieważ kompleks odpowiada za około jedną piątą globalnych dostaw LNG, jego przestoje wywołują znaczące poruszenie na rynku energii.

Bezpieczeństwo Polski

Mimo tych informacji eksperci podkreślają, że bezpieczeństwo energetyczne Polski pozostaje stabilne. Utrata dwóch transportów gazu nie powinna zagrozić ciągłości dostaw, ponieważ rynek umożliwia pozyskanie surowca z innych kierunków.

Polski system energetyczny opiera się na zdywersyfikowanych źródłach importu. Skroplony gaz ziemny odpowiada za mniej niż 40 procent krajowego zapotrzebowania. Ponadto Katar nie jest jedynym dostawcą LNG dla Polski. Istotną rolę w strukturze importu odgrywają także dostawy ze Stanów Zjednoczonych.

Największym wyzwaniem w obecnej sytuacji mogą być jednak ceny surowców. Zakłócenia w transporcie i napięcia geopolityczne często prowadzą do wzrostów notowań na rynkach energii. Dlatego skutki kryzysu mogą być odczuwalne przede wszystkim w kosztach gazu na globalnym rynku.

Czytaj też:
Wall Street na czerwono po słowach Trumpa. Ropa drożeje, inwestorzy reagują
Czytaj też:
W Polsce nie zabraknie paliwa. POPiHN: Magazyny są pełne