Blokowanie budowy kopalni. Kolejna miliardowa kara dla Polski

Blokowanie budowy kopalni. Kolejna miliardowa kara dla Polski

Górnicze kaski
Górnicze kaski Źródło: Pixabay / alexis_villavicencio
Rząd Donalda Tuska w 2015 roku dał zezwolenie na wydobycie węgla, ale kolejne rządy PiS blokowały australijskiej spółce działanie na Lubelszczyźnie. Jest miliardowa kara dla Polski.

Międzynarodowy trybunał arbitrażowy nakazał Polsce zapłatę blisko 1,4 mld zł odszkodowania z odsetkami za bezprawne blokowanie budowy kopalni węgla Jan Karski na Lubelszczyźnie, mimo że inwestor uzyskał wcześniej niezbędną dokumentację i prawo pierwszeństwa.

Co więcej, z wyroku sądu wynika, że rządy PiS celowo wstrzymywały wydawanie pozwoleń australijskiej spółce GreenX Metals (wcześniej Prairie Mining Limited), aby ostatecznie przekazać sporne złoża państwowej kopalni Bogdanka. W marcu W marcu 2026 roku Polska zwróciła 1,6 mln dolarów australijskich spółce jako zwrot kosztów procedur prawnych przed sądem w Singapurze.

Kara za otwarte faworyzowanie polskiej firmy

W latach 2012 – 2013 (rząd PO – PSL) australijska spółka uzyskała cztery koncesje poszukiwawcze na obszarach Lubelskiego Zagłębia Węglowego. Zaplanowała wybudowanie od podstaw kopalni węgla koksowego Jan Karski na Lubelszczyźnie oraz rewitalizacji zamkniętej w 2000 roku kopalni Dębieńsko na Górnym Śląsku. Lubelskie złoże spółka Prairie Mining Limited kupiła w 2016 roku.

Po zmianie rządu, kiedy do władzy doszła Zjednoczozna Prawica, strategia Polski się zmieniła. Już nie chodziło o dopływ zagranicznego kapitału i nowoczesnych technologii do polskiego sektora wydobywczego, ale o repolonizowanie i wzmacnianie państwowych spółek. – Nie będzie silnej polskiej gospodarki bez silnego górnictwa – mówiła w 2016 roku ówczesna premier Beata Szydło. Australijska spółka stała się konkurencją dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej czy kopalni Bogdanka.

– Obowiązkiem władz polskich, które chcą pilnować suwerenności naszego kraju i jego pomyślności, i jego bezpieczeństwa, jest walka o polski węgiel. My nie możemy sobie pozwolić tego węgla wydrzeć, choćby tylko w ten sposób, że każą nam go zostawić w ziemi, nie wydobywać. To byłby dziejowy błąd – przekonywał w mediach Krzysztof Tchórzewski, ówczesny minister energii – Działamy konsekwentnie w interesie Bogdanki. Rozszerzanie naszej bazy zasobowej jest elementem ogłoszonej strategii rozwoju – przyznał w 2018 roku.

Polska sfinasuje miedziową konkurencję dla KGHM

Pod koniec 2017 roku Ministerstwo Środowiska nie wydało decyzji w sprawie zawarcia umowy o użytkowanie górnicze w przewidzianym, trzymiesięcznym terminie. Sprawa trafiła do sądu.

Mimo korzystnych dla spółki wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego, w 2019 roku Ministerstwo Klimatu przyznało koncesję na złoże Jan Karski państwowej kopalni Bogdanka. Odmowa podjęcia przez rząd negocjacji w tej sprawie zmusiła australijską spółkę do wejścia na drogę międzynarodowego arbitrażu, który Polska przegrała.

- Rząd PiS zawalił tę kwestię. Australijczykom, jak wiecie, obiecano, że ich kopalnia zostanie tam zbudowana. Przez lata byli wprowadzani w błąd, a później zobowiązanie zostało wycofane. Było dość oczywiste, że pójdą do arbitrażu i było raczej oczywiste, że ten arbitraż wygrają – komentował wyrok premier Donald Tusk.

Ministerstwo Klimatu co prawda zaskarżyło wyrok, ale sprawę przegrało. Skutkiem jest nie tylko utrata zaufania do Polski na międzynarodowych rynkach. W międzyczasie spółka GreenX Metals zrezygnowała z inwestycji w węgiel i koncentruje się na niemieckim projekcie miedziowym Tannenberg – konkurencji dla KGHM.

Czytaj też:
Gaz miał być ratunkiem po węglu, teraz sam trafia pod nóż. Pierwsze zakazy są coraz bliżej

Źródło: polskieradio24.pl