Rolnicy pod lupą inspektorów. Jeden błąd może kosztować tysiące złotych

Rolnicy pod lupą inspektorów. Jeden błąd może kosztować tysiące złotych

Ziemniaki, zdjęcie ilustracyjne
Ziemniaki, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Viktor Sergeevich
Na polach ruszyły kontrole, a kary mogą sięgnąć nawet 10 tys. zł. Inspektorzy sprawdzają m.in. uprawy ziemniaków i materiał do sadzenia.

Wraz z nadejściem wiosny inspektorzy Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa zwiększyli liczbę kontroli terenowych. Sprawdzane są między innymi gospodarstwa prowadzące uprawy ziemniaków, a celem działań jest wykluczenie obecności mątwika ziemniaczanego i agresywnego oraz Synchytrium endobioticum. To oznacza, że rolnicy muszą liczyć się z dokładniejszym nadzorem już na początku sezonu.

Kontrole nie ograniczają się wyłącznie do samych pól. Inspektorzy weryfikują również obrót ziemniakami w różnych miejscach dystrybucji, takich jak magazyny, hurtownie czy sklepy. Sprawdzane są zarówno ziemniaki krajowe, jak i pochodzące z Unii Europejskiej oraz spoza UE. Pod uwagę brane są ich pochodzenie, oznakowanie i stan zdrowotny.

Kontrole PIORiN na polach obejmują też materiał do sadzenia

Inspektorzy odwiedzają także gospodarstwa zajmujące się produkcją materiału roślinnego przeznaczonego do dalszego sadzenia i sprzedaży. Kontrole dotyczą roślin ozdobnych, warzywnych, ziół oraz roślin sadowniczych. Celem jest wychwycenie problemów zdrowotnych jeszcze przed wprowadzeniem takiego materiału do obrotu.

Każdy producent roślin przeznaczonych do sadzenia musi spełniać wymagania fitosanitarne. Jednym z podstawowych obowiązków jest posiadanie paszportu roślin. Taki dokument potwierdza zgodność materiału z wymaganiami zdrowotnymi i pozwala na jego przemieszczanie oraz sprzedaż. W części przypadków konieczne są także dodatkowe kontrole urzędowe.

Kontrole PIORiN na polach mogą skończyć się wysoką karą

W przypadku wykrycia naruszeń kontrola może zakończyć się dla rolnika nałożeniem kary administracyjnej nawet do 10 tys. zł. Jak przypomniano, w ubiegłym roku taką sankcję otrzymał rolnik z województwa łódzkiego, który wykonał oprysk w fazie kwitnienia, mimo że było to niezgodne z zasadami użycia środka wskazanymi na etykiecie.

To pokazuje, że inspekcja zwraca uwagę nie tylko na same uprawy i obrót materiałem roślinnym, ale także na sposób stosowania środków ochrony roślin. Nawet pojedyncze uchybienie może skończyć się bardzo kosztowną decyzją administracyjną.

Kontrole PIORiN na polach. Za to też grożą mandaty

PIORiN może nakładać również niższe kary, mieszczące się w przedziale od 500 zł do 1000 zł. Dotyczą one między innymi posiadania nielegalnych środków ochrony roślin albo braku ewidencji wykonywanych zabiegów. To obowiązki, które dla wielu gospodarstw są codziennością, ale ich niedopełnienie może szybko przynieść finansowe konsekwencje.

Wiosenne kontrole pokazują, że inspekcja mocno przygląda się zarówno uprawom, jak i całemu obiegowi materiału roślinnego oraz płodów rolnych. Dla rolników oznacza to konieczność szczególnej dbałości o dokumenty, oznakowanie, stan zdrowotny roślin i przestrzeganie zasad stosowania środków ochrony. W przeciwnym razie nawet pozornie niewielkie uchybienie może skończyć się mandatem albo karą liczona w tysiącach złotych.

Czytaj też:
Albo polscy rolnicy dostaną unijne dopłaty, albo wojna trzepnie nas po kieszeni
Czytaj też:
Trzynasta emerytura już w kwietniu. KRUS wypłaci nawet prawie 2 tys. zł bez wniosku