Ministerstwo Energii to stosunkowo nowy urząd – nie ma nawet roku. Zostało utworzone 21 sierpnia 2025 roku w wyniku przekształcenia Ministerstwa Przemysłu oraz włączenia do niego działu administracji rządowej „energia” z Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Kieruje nim od początku Miłosz Motyka – polityk PSL, dawniej podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, były rzecznik PSL, były sekretarz Radny Naczelnej PSL, były działacz Forum Młodych Ludowców, który bez powodzenia kandydował do rady gminy Tokarnia w 2014 roku, do Sejmiku Województwa Małopolskiego w 2018, a w 2019 i 2023 również bez powodzenia kandydował do Sejmu.
Trzy siedziby Ministerstwa Energii
Urząd mieści się w trzech lokalizacjach – przy ulicy Przemysłowej w Warszawie, na kilku piętrach biurowca przy ulicy Książęcej w Warszawie oraz w Katowicach przy ulicy Powstańców. Biuro w Katowicach to spadek po dawnym Ministerstwie Przemysłu, działającym w latach 2024 – 2025, które miało siedzibę w Katowicach. Urząd wyodrębniony z Ministerstwa Aktywów Państwowych miał się zajmować górnictwem, hutnictwem, ropą, gazem i atomem – działał zaledwie około 500 dni.
Z kontrolą poselską poseł PiS Paweł Jabłoński udał się do biura przy ulicy Książęcej w Warszawie, które jest zlokalizowane bardzo blisko Sejmu.
„Nawet milion zł rocznie może kosztować nas utrzymanie pustych biur Ministerstwa Energii w luksusowym biurowcu w centrum Warszawy" – napisał poseł PiS Paweł Jabłoński w swoich mediach społecznościowych. „Ujawniłem w trakcie kontroli poselskiej, że hula tam wiatr – ponad 2/3 biur jest pustych albo zamkniętych, nie ma nikogo nawet na recepcji – nie podłączyli nawet telefonu!” – opisywał zastaną podczas kontroli poselskiej sytuację w Ministerstwie Energii.
– Główna siedziba urzędu to ulica Przemysłowa. Jesteśmy w trakcie przeprowadzki z biur na Książęcej – informuje Wprost.pl rzecznik ministerstwa Grzegorz Łaguna.
Drogie meble dla Ministerstwa Energii
Uwagę posła zwróciły też zamówienia na zakup mebli do urzędu. „Tylko za 4 kanapy i 2 stoliki kawowe Ministerstwo zapłaciło... 54 tys. zł. A łącznie na takie meble – tylko w jednym przetargu – wydało prawie milion złotych” – napisał w mediach społecznościowych Paweł Jabłoński, poseł PiS.
Zdaniem posła zakupionych mebli nie było dużo, ale ich bardzo wysoki standard jest zastanawiający. Jako przykład polityk wymienia fotele ze specjalnym życzeniem zamawiającego, by wyposażyć je w elektryczne, zasilanie sieciowo zagłówki. Pod znakiem zapytania stawia również celowość zakupu sprzętu fotograficznego za kwotę przekraczającą 100 tys. złotych.
Jak poinformował w mediach społecznościowych poseł PiS, już zwrócił się do NIK z wnioskiem o objęcie szczegółową kontrolą przetargów Ministerstwa Energii.
Czytaj też:
Nie Izera – ale jest drugie podejście. Jednak będzie polski elektryk!Czytaj też:
Niezatapialna ministra i zbuntowany poseł. „Nie mógłbym spojrzeć w oczy mieszkańcom Bieszczad”
