Premier uderza w prezydenta. Chodzi o ceny na stacjach i 4 mld zł

Premier uderza w prezydenta. Chodzi o ceny na stacjach i 4 mld zł

Donald Tusk
Donald Tusk 
Donald Tusk zapowiedział, że pod koniec wakacji mogą wrócić regulowane ceny paliw. Rząd rozważy taki ruch, jeśli sytuacja znów się pogorszy.

Donald Tusk odniósł się do sytuacji na stacjach paliw i zapowiedział możliwość ponownego wprowadzenia regulowanych cen. Premier ocenił, że mimo niewielkich spadków sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje niestabilna, a ceny mogą ponownie wzrosnąć.

Szef rządu skrytykował decyzję prezydenta, która zablokowała wcześniejsze rozwiązanie dotyczące nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Jak wskazał, w okresach gwałtownego wzrostu cen surowców firmy z tej branży osiągają wyższe dochody.

Rząd chciał opodatkować dodatkowe zyski

Premier przypomniał, że rząd proponował pobranie podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Uzyskane w ten sposób pieniądze miały finansować działania prowadzące do obniżenia cen paliwa dla kierowców.

Donald Tusk stwierdził, że brak tego rozwiązania oznacza utratę około 4 mld zł. Jego zdaniem środki te mogły zostać wykorzystane do ograniczenia kosztów ponoszonych przez osoby tankujące na polskich stacjach.

Regulowane ceny mogą wrócić pod koniec wakacji

Premier poinformował, że rozmawiał już w tej sprawie z ministrem finansów. Jeżeli sytuacja na rynkach ponownie stanie się niestabilna, a ceny paliw zaczną rosnąć, rząd ma przygotować kolejne rozwiązanie.

Regulowane ceny mogłyby obowiązywać przynajmniej przez ostatnie dwa tygodnie wakacji. Byłby to okres wzmożonych powrotów z urlopów, gdy wielu kierowców pokonuje dłuższe trasy i ponosi większe wydatki na paliwo.

Szczegóły mają być jeszcze uzgodnione

Donald Tusk zaznaczył, że ostateczne rozwiązania nie zostały jeszcze ustalone. Szczegóły miały być przedmiotem dalszych rozmów z ministrem finansów.

Premier podkreślił, że celem ewentualnej interwencji byłoby ograniczenie kosztów ponoszonych przez kierowców podczas powrotów z wakacji. Decyzja będzie jednak zależała od dalszego rozwoju sytuacji i zmian cen paliw na rynku.

Czytaj też:
Burza o paliwo i miliardy. Tusk oskarża, Pałac Prezydencki kontratakuje
Czytaj też:
Kierowcy mogą odetchnąć. Ceny ropy mocno w dół po zmianie na Bliskim Wschodzie