Historyczna susza sparaliżowała kluczowe rzeki. Ceny transportu wystrzeliły

Historyczna susza sparaliżowała kluczowe rzeki. Ceny transportu wystrzeliły

Rekordowo niski poziom wody w Wiśle
Rekordowo niski poziom wody w Wiśle Źródło: Shutterstock
Rekordowo niski poziom wody w Renie i Dunaju zakłóca transport, podnosi koszty przewozów i zmusza część elektrowni do ograniczania produkcji energii.

Rekordowo niski poziom wody w największych europejskich rzekach coraz mocniej odbija się na gospodarce. Problemy dotyczą zarówno transportu rzecznego, jak i produkcji energii. Skutki suszy odczuwają już przedsiębiorstwa oraz operatorzy elektrowni w kilku krajach.

Ren z najniższym poziomem w historii

Na wodowskazie w Kaub poziom Renu spadł do 24 centymetrów, co jest najniższym wynikiem od rozpoczęcia pomiarów w 1880 roku. To właśnie ten odcinek decyduje o możliwościach żeglugi na środkowym biegu rzeki, która stanowi jeden z najważniejszych szlaków transportowych Europy. Tędy przewożone są m.in. zboża, rudy, węgiel, minerały i produkty naftowe.

Do pełnego załadunku barek potrzebny jest poziom około 1,5 metra. Obecnie jednostki mogą zabierać jedynie niewielką część standardowego ładunku, co wymusza wykorzystanie większej liczby barek i znacząco podnosi koszty transportu.

Rekordowe stawki frachtu i problemy przemysłu

Koszt przewozu tony produktów naftowych na trasie między niemieckim Karlsruhe a portem w Rotterdamie wzrósł z około 45 euro miesiąc wcześniej do 130–140 euro pod koniec lipca. Według agencji Bloomberg są to najwyższe stawki od 2009 roku.

Niski stan wody uderzył także w przemysł. Koncern Thyssenkrupp ograniczył produkcję surówki żelaza w zakładach w Duisburgu z powodu trudności z dostawami surowców. Firma zapewnia jednak, że realizacja dostaw do klientów nie jest zagrożona.

Dunaj ogranicza produkcję energii

Problemy nie kończą się na transporcie. Niski poziom Dunaju wpływa również na pracę elektrowni. Na Węgrzech elektrownia atomowa w Paks, odpowiadająca za 40–50 proc. krajowego zapotrzebowania na energię, musiała ograniczyć produkcję z około 2000 MW do 240 MW z powodu trudności z chłodzeniem reaktorów.

W odpowiedzi wprowadzono działania mające ograniczyć zużycie energii, m.in. zmieniono harmonogram wypieku pieczywa w sklepach, wyłączono lodówki z napojami oraz ograniczono ruch elektrycznych pociągów towarowych w godzinach największego zapotrzebowania na prąd.

Podobne problemy pojawiły się w Rumunii, gdzie czasowo wyłączono jeden z reaktorów elektrowni Cernavoda. Władze zdecydowały się nawet na kontrolowane eksplozje i inne działania mające poprawić przepływ wody w Dunaju. Trudności związane z niskim stanem rzeki sygnalizują także Austria, Serbia i Bułgaria, a wcześniej ograniczenie produkcji energii ogłosił również francuski koncern EDF.

Problem obejmuje całą Europę

Analitycy podkreślają, że obecna sytuacja różni się od wcześniejszych epizodów suszy, ponieważ dotyka jednocześnie wielu regionów Europy. Coraz częściej wskazuje się, że przedsiębiorstwa uzależnione od transportu wodnego muszą przygotowywać alternatywne łańcuchy dostaw, zwiększać zapasy i korzystać z innych środków transportu. Według ekspertów odporność na podobne zakłócenia staje się dziś jednym z kluczowych warunków prowadzenia działalności gospodarczej.

Czytaj też:
Legalizacja nielegalnej studni. Nowa ustawa już daje taką możliwość!
Czytaj też:
Ten polski zalew wysycha. Przedsiębiorcy załamani. „Widzą bagno”