PSL zrezygnuje ze swoich pomysłów? Pawlak znów porozmawia z Tuskiem

PSL zrezygnuje ze swoich pomysłów? Pawlak znów porozmawia z Tuskiem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Waldemar Pawlak (fot. PAP/Leszek Szymański)
Wicepremier, szef PSL Waldemar Pawlak poinformował, że w przyszłym tygodniu odbędzie się kolejne spotkanie kierownictw PO i PSL w sprawie reformy systemu emerytalnego. - Kończy się procedura konsultacji. W przyszłym tygodniu będziemy zmierzali do konkluzji - oświadczył.
- Na pewno będziemy spotykali się w przyszłym tygodniu, żeby podsumować konsultacje i liczę, że pan minister Kosiniak-Kamysz też przedstawi całą panoramę tych propozycji, które się pojawiły w czasie konsultacji, nie tylko ze strony środowisk politycznych, ale także społecznych, szczególnie ze strony pracowników - powiedział Pawlak. Do tej pory partie koalicyjne nie osiągnęły porozumienia w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego. Pawlak pytany, czy w przyszłym tygodniu uda się wypracować porozumienie, czy być może negocjacje koalicyjne będą trwały nadal, gdy projekt trafi już do Sejmu, odparł, że nastawia się na to, że PO i PSL znajdą sensowne kompromisowe rozstrzygnięcie.

Szef PSL nie chciał jednak powiedzieć, jakie jest minimum, z którego jego ugrupowanie nie zrezygnuje w rozmowach o zmianie systemu emerytalnego. Powtórzył jedynie dotychczasowe propozycje ludowców dotyczące reformy, tzn. m.in. możliwość wcześniejszego przejścia na  emeryturę dla matek, rozłożenie reformy na dwa etapy oraz pozostawienie swobody wyboru obywatelom, czy w określonym czasie przechodzą na  emeryturę, czy pracują dalej. Na tę ostatnią opcję położył największy nacisk.

"Najważniejsze konsultacje społeczne"

Jak podkreślił, na tym etapie bardzo ważne jest rozważenie różnych wariantów, aby rozwiązania dotyczące emerytur były akceptowalne społecznie. Zdaniem Pawlaka powinny one też uwzględniać to, że obecnie emerytury są naliczane na podstawie sumy zgromadzonych składek, a nie są - jak poprzednio - określonym procentem wynagrodzeń z najlepszych kilku lat pracy. - Ta zmiana oznacza, że samo przejście na emeryturę nie ma znaczenia dla finansów publicznych, bo i tak trzeba wypłacić cały zgromadzony kapitał. Jeśli ktoś przechodzi później, to te wypłaty będą większe i po prostu szybciej ten kapitał zostanie wypłacony. Jeżeli ktoś przechodzi wcześniej, to te wypłaty będą rozłożone na większą liczbę lat, będzie niższa emerytura, ale całość zgromadzonego kapitału będzie wypłacana -  zauważył.

Pawlak ocenił też, że nie wszyscy politycy zorientowali się, że  system emerytalny po poprzedniej reformie zmienił się tak istotnie, że  dziś emerytura zależy od sumy zgromadzonych składek. Przekonywał, że jeżeli ktoś zgromadzi wystarczającą sumę składek na  koncie w ZUS i OFE, to powinien mieć swobodę wyboru: czy przechodzi na  wcześniejszą emeryturę i dostaje skromniejsze uposażenie, czy chce jeszcze pracować.

Pawlak chce zostawić wybór ludziom

- Zachowanie swobody wyboru w tym systemie kapitałowym jest kluczową sprawą. Można pewne minima ustalać, ale warto zachować tę swobodę wyboru. Gdybyście państwo spojrzeli do dokumentów, kiedy się ten system tworzył, to tam mówiono o minimalnym wieku przejścia na emeryturę - 62 lata. To był 1998 rok - przypomniał wicepremier.

Jego zdaniem mogą się zdarzać takie sytuacje, że ktoś godzi się na  mniejszą emeryturę, ale dzięki temu zyskuje czas, by np. opiekować się najbliższymi. Pawlak przekonywał, że swoboda wyboru jest bardzo dużą wartością. Dodał jednak, że propozycje PSL dotyczące kobiet, to znaczy danie im  możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, czy podzielenie reformy na dwa etapy (wówczas wiek emerytalny kobiet zwiększyłby się do  62 lat), są nadal "na stole".

ja, PAP


 0

Czytaj także