Mikosz: Wolę konflikt ze związkami niż odpuszczenie czegokolwiek

Mikosz: Wolę konflikt ze związkami niż odpuszczenie czegokolwiek

Dodano:   /  Zmieniono: 
(fot.sxc.hu)
Prezes Polskich Linii Lotniczych LOT Sebastian Mikosz na antenie Radia PIN mówił o wyniku finansowym spółki za rok 2013.
-Wiem, że wynik netto jest na plusie i to jest pozytywnym przekazem, natomiast bardzo się przywiązuję i zwracam uwagę na wynik na działalności podstawowej, czyli na wożeniu pasażerów. Tu mamy mały minus, minus 4 miliony. Dla mnie jako prezesa zarządu i dla całego zespołu, z którym mam przyjemność pracować, to jednak oznacza, że bardzo się poprawiliśmy, ale nadal jesteśmy poniżej kreski, czyli jesteśmy firmą, która traci pieniądze na swojej działalności podstawowej, co oznacza, że największy wysiłek tego roku 2014 przed nami. Pierwszy kwartał jest zgodny z planem, zgodny z budżetem, zgodny z planem złożonym do komisji - powiedział Mikosz i dodał, że pierwszy kwartał 2014 roku jest na minusie, jednak wynik taki jest standardowy dla branży.

Prezes LOT-u wyjaśniał także, że spółka nie szuka oszczędności, ale "zmienia model biznesowy". - Te ograniczenia, które są narzucone przez Unię Europejską, póki co uznajemy, że obowiązują do końca okresu restrukturyzacji, czyli do końca października przyszłego roku. Ma to kilka istotnych konsekwencji. Pierwsza jest taka, że chcielibyśmy zacząć otwierać nowe połączenia, wchodzić w fazę wychodzenia z intensywnej głębokiej restrukturyzacji, to musimy to zrobić w tym roku, dlatego, że połączenie trzeba otworzyć 12 miesięcy przed lataniem. To po pierwsze. Po drugie, jeśli pytamy o samych pilotów, to akurat tutaj siedzę bardzo komfortowo na krześle, dlatego, że w roku 2013 który zamknęliśmy bardzo wielu pilotów latało znacznie więcej niż rok wcześniej. Ta poprawa skądś się wzięła. Ta sama grupa zawodowa wykonała znacznie więcej nalotów. Mogę złożyć samokrytykę, że mieliśmy problem z zarządzaniem urlopami, nie mieliśmy kiedy dawać im urlopów, ponieważ mieliśmy tak dużo latania. Proszę popatrzeć na nasz program czarterów zimowych, który spowodował, że samoloty były bardzo intensywnie wykorzystywane pozasezonowo. Więc nie można nam jako pracodawcy zarzucić, że nie dajemy możliwości zarobkowania. Cóż, taka jest specyfika szczególnie linii tak niedużej, jaką jest LOT, że w zimie latamy mniej, więc potrzebujemy mniej kosztów stałych i przekładamy tą siłę nacisku możliwości zarobkowania na moment, kiedy się lata. Wynagradzamy dyspozycyjność do pracy i fakt, że latem, kiedy wszyscy latają na wakacje, czy jest bardzo duży ruch piloci będą mieli więcej pracy i większy zarobek - podkreślił i dodał, że obecnie nie ma mowy o ewentualnym strajku pilotów, ale o dwugodzinnej akcji ostrzegawczej.

-Ciężko jest tu mówić o kosztach, oczywiście koszty są, byłyby to koszty opóźnień, przy czym ja od razu uważam, że jeśli w ogóle mówilibyśmy o takiej akcji, to jej poziom jest symboliczny. Aczkolwiek to jest decyzja związków. Nie chcę wypowiadać się w ich imieniu. Zrobili referendum, jest to oczywiście forma negocjacji z nami, ale tak jak powiedziałem. My robimy swoje, bo wolę się tłumaczyć z tego, że mamy konflikt ze związkami, niż z tego, że cokolwiek odpuściliśmy w sytuacji, w której spółka bierze pomoc publiczną - zaznaczył

Radio PIN, ml

 0

Czytaj także