Agrounia protestowała przed UOKiK. Później rolnicy zablokowali Biedronkę

Agrounia protestowała przed UOKiK. Później rolnicy zablokowali Biedronkę

Protest Agrounii przed UOKiK
Protest Agrounii przed UOKiK / Źródło: Facebook / @projektAGROunia
Rolnicy z Agrounii po raz kolejny zaprotestowali przeciwko niewłaściwemu oznakowaniu produktów w sklepach. Domagali się od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów podjęcia działań na tym polu. Później weszli do biedronki i sparaliżowali jej pracę.

We wtorek 18 lutego członkowie Agrounii protestowali przeciwko wprowadzaniu w błąd klientów poprzez niepoprawne oznakowanie warzyw i owoców w sklepach. Zwracali uwagę głównie na fakt, że importowane płody rolne często sprzedawane są jako polskie. Podkreślali, że o procederze krzyczą już od miesięcy, a urzędnicy i politycy nie robią niczego, by rozwiązać wskazywany przez nich problem.

twitter

Po proteście przed UOKiK, gdzie Michał Kołodziejczak z Agrounii mówił o „skradzeniu patriotyzmu konsumenckiego” i rządach korporacji, rolnicy przeszli do pobliskiego marketu sieci Biedronka. Tam na pewien czas sparaliżowali pracę sklepu, kupując po jednej sztuce warzyw i owoców. Pokazywali też na konkretne produkty rolne, zwracając uwagę na ich oznaczenie.

facebook

Agrounia w Sieradzu

Rolnicy z Agrounii walkę z błędnym oznaczeniem żywności podjęli już wcześniej. Jedną ze swoich najgłośniejszych akcji zorganizowali w Sieradzu. Przedstawiciele organizacji do miejscowej Biedronki wezwali policję. Jak tłumaczyli, marchew sprzedawana luzem była oznaczona na etykietach jako polska. Tymczasem według informacji na kartonach, pochodziła z Holandii. – Tak samo oznaczone były ziemniaki, sprzedawane w mniejszych opakowaniach. To nie był pierwszy taki przypadek. Już kiedyś zgłaszaliśmy policji takie oszustwa, ale postępowania nie wszczęto, bo nie było odpowiedniego materiału dowodowego. Dlatego teraz wezwaliśmy policję bezpośrednio do sklepu – tłumaczył prezes Agrounii Michał Kołodziejczak. – To jawne działanie na szkodę polskich rolników i oszukiwanie polskich konsumentów. To nie przypadek, a przestępstwo – dodawał.

Funkcjonariusze policji z Sieradza, którzy przyjechali na miejsce, obejrzeli towary i przesłuchali kierownika sklepu. Zeznania w tej sprawie złożył także Michał Kołodziejczak. – Prawdopodobnie skończy się na mandacie za błędne oznaczenie znakiem towarowym – mówił wówczas dla Wirtualnej Polski asp. sztab. Paweł Chojnowski.

Czytaj też:
Rolnicy zablokowali bronami Nowy Świat w Warszawie. „Niektórym się pop***doliło w głowie”
Czytaj też:
Prezes AgroUnii: Krowoświnia+ to demagogia i brudna zagrywka
Czytaj też:
Niemieckie jabłka reklamowano jako polskie. Producenci weszli do Biedronki i podmienili owoce

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także