Związkowcy z Portugalii oskarżają Jeronimo Martins ws. COVID-19. Właściciel Biedronki odpiera zarzuty

Związkowcy z Portugalii oskarżają Jeronimo Martins ws. COVID-19. Właściciel Biedronki odpiera zarzuty

Supermarket, zdjęcie ilustracyjne
Supermarket, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Tumisu
Przedstawiciele związków zawodowych w Portugalii zarzucili grupie Jeronimo Martins ukrywanie zakażeń koronawirusem wśród personelu. Właściciel sieci sklepów Biedronka odpiera te zarzuty.

Internetowy dziennik „Observador” w piątek przypomniał postulaty portugalskiej centrali związków zawodowych CGTP-IN. Związkowcy twierdzą, że grupa Jeronimo Martins, właściciel sieci sklepów Pingo Doce w Portugalii i Biedronka w Polsce, w „swoich sklepach nie chroni pracowników i klientów przed pandemią”.

„W różnych sklepach Pingo Doce w dystrykcie Lizbony potwierdza się duży wzrost liczby pracowników chorych na COVID-19, a firma nie podejmuje działań w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa” – napisał CGTP-IN. Według związku w hipermarkecie Pingo Doce w lizbońskiej dzielnicy Telheiras pracowników działu, w którym stwierdzono infekcje SARS-CoV-2, nie poddano kwarantannie, lecz skierowano do innej sekcji sklepu.

Z komunikatu CGTP-IN wynika też, że przedstawiciel detalisty miał grozić pracownikom sklepu, że w przypadku ujawnienia sytuacji dotyczącej zakażeń wśród personelu osobom przekazującym informacje na zewnątrz będą grozić konsekwencje.

Jeronimo Martins odpiera zarzuty

W czwartek grupa Jeronimo Martins poinformowała, że żaden z pracowników hipermarketu Pingo Doce w dzielnicy Telheiras nie jest chory na COVID-19, a firma przestrzega zasad bezpieczeństwa wymaganych przez portugalskie służby sanitarno-epidemiologiczne.

Związkowcy mają swoje dane

Tymczasem w piątek w rozmowie z „Observadorem” Luisa Alves, szefowa związku zawodowego STCESP, grupującego pracowników handlu, powiedziała, że deklaracje władz Jeronimo Martins mijają się z prawdą, a detalista nie zapewnił swoim pracownikom należytego bezpieczeństwa oraz nie przeprowadził wystarczającej liczby testów wśród załogi.

Alves podała, że w ponad 20 sklepach Pingo Doce na terenie Lizbony potwierdzono już przypadki zakażenia koronawirusem wśród personelu, a władze Jeronimo Martins odmawiają związkowcom możliwości spotkania się w tej sprawie.

Od końca maja aglomeracja Lizbony jest regionem kraju o największej liczbie zachorowań na COVID-19. Notowanych jest tam około 80 proc. wszystkich nowych zakażeń koronawirusem w Portugalii. Średnio w ciągu doby w czerwcu potwierdzanych było w kraju około 300 infekcji SARS-CoV-2.

Czytaj też:
Klapki Kubota znowu w Biedronce. Ile kosztują, od kiedy można je kupić?

Źródło: PAP
 0

Czytaj także