Polacy stawiają na polskie produkty

Polacy stawiają na polskie produkty

Sklep spożywczy, zdjęcie ilustracyjne
Sklep spożywczy, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. medionet
Konsumenci coraz chętniej wybierają polskie marki. W ten sposób solidarnie wspierają gospodarkę w dobie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. Przychodzą też z pomocą rodzimym firmom, które – dzięki wyborom klientów – mogą się rozwijać i tworzyć nowe miejsca pracy.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa prowadzą akcję #KupujŚwiadomie, której celem jest budowanie patriotyzmu konsumenckiego i zwiększenie rozpoznawalności produktów opatrzonych znakiem PRODUKT POLSKI. W kampanię włączyły się także spółki skarbu państwa.

Omówieniu misji tej kampanii poświęcona była dyskusja w czasie Forum Wizja Rozwoju w Gdyni – „PRODUKT POLSKI – odpowiedzialność w trudnych czasach”. Wzięli w niej udział przedstawiciele administracji rządowej, szefowie największych spółek skarbu państwa, naukowcy i szefowie instytutów badawczych. Dyskutowano nad pojęciami patriotyzm ekonomiczny, gospodarczy i konsumencki oraz o tym, czy zmiana zachowań konsumenckich i nabywanie polskich produktów mają wpływ na rozwój polskich przedsiębiorstw i rolnictwa.

Wsparcie rodzimej gospodarki

– Dużą część rynku produktów spożywczych straciliśmy w latach 90. XX wieku na rzecz żywności zagranicznej. Nie z powodu jakości i ceny, a tylko dlatego, że konkurencja miała lepsze narzędzia marketingowe. Obecne kampanie pozwalają nam odzyskać ten rynek – podkreślił moderujący dyskusję Marcin Wroński, zastępca dyrektora generalnego KOWR.

Dodał, że kampanie takie jak #KupujŚwiadomie uczą konsumentów sięgać po produkty spożywcze, których krajem pochodzenia jest Polska, a dzięki temu budować patriotyzm konsumencki.

Wyroby spożywcze z oznaczeniem PRODUKT POLSKI są to artykuły, które zostały w 100 proc. wytworzone na terenie Polski (w przypadku produktów nieprzetworzonych). Natomiast produkty przetworzone muszą w swoim składzie zawierać min. 75 proc. surowców pochodzących z Polski, a maks. 25 proc. mogą stanowić składniki importowane. Jeżeli chodzi o mięso – zwierzę musi być urodzone, wyhodowane i ubite w Polsce.

Jak promocja polskich produktów może wpłynąć na rynek pracy? Marlena Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej wyjaśniła, jak to wygląda w praktyce. Jeśli wybieramy produkt polski z kodem 590, to z jednej wydanej złotówki do budżetu wpływa 79 groszy. Jeżeli zmienilibyśmy swoje przyzwyczajenia i kupowalibyśmy o 10 procent więcej produktów polskich, to wtedy do budżetu państwa trafi 66 miliardów złotych.

– To, co polskie, jest warte pokazania, to nasza wizytówka. Ważne jest, abyśmy uczyli młode pokolenia i zwiększali ich wiedzę na temat istnienia takiego oznaczenia, jakim jest PRODUKT POLSKI – podkreśliła minister Maląg.

Patriotyzm producencki

KOWR, realizując kampanię #KupujŚwiadomie #Produktpolski, bardzo mocno współpracuje ze spółkami Skarbu Państwa, które na początku pandemii COVID-19 stanęły przed wieloma wyzwaniami. Musiały udowodnić, że nie tylko troszczą się o własne zyski, ale też dać przykład odpowiedzialności w trudnych czasach. Czy sprostały temu zadaniu?

– Wydaje mi się, że PKN ORLEN zdaje egzamin w czasach pandemii – mówiła Patrycja Klarecka, członek zarządu PKN ORLEN. Jak podkreśliła, zarząd spółki już dwa lata temu postawił sobie za cel strategiczny, żeby na stacjach koncernu było jak najwięcej polskich produktów, wyprodukowanych lokalnie. – Dzisiaj możemy powiedzieć, że 85 proc. produktów, które sprzedajemy na naszych stacjach zostało wyprodukowane w Polsce. Mamy również dużą sieć stacji w Czechach, Niemczech, na Litwie i na Słowacji. Tam również staramy się z polskimi produktami wychodzić i konsumentom z tych krajów je prezentować–wskazywała wiceprezes PKN ORLEN. Jak dodała, takie działanie ma też swoje poparcie w badaniach konsumenckich.

– Konsumenci oczekują od tego typu podmiotów jak nasze, żeby angażowały się we współpracę z lokalnymi dostawcami, ale przede wszystkim konsumenci o wiele lepiej postrzegają produkty polskie, a zwłaszcza produkty rolno-spożywcze pod kątem ich jakości czy tego, że są ekologiczne, i zdecydowanie wolą takie produkty kupować. Myślę, że to taka sytuacja win-win, która zachęca nas do tego, żeby jeszcze więcej współpracy z polskimi producentami nawiązywać – mówiła Patrycja Klarecka. – W tej chwili w naszym asortymencie pozapaliwowym współpracujemy ze 170 polskimi dostawcami. To szczególnie ważne w okresie pandemii, kiedy w branżach takich, jak np. odzieżowa doszło nagle do zerwania łańcucha dostaw.

Kolej też jest polskim produktem

O wspieraniu polskich marek oraz zaangażowaniu rodzimych spółek w dobie pandemii koronawirusa mówił także Rafał Zgorzelski, członek zarządu PKP SA.

– Zainicjowaliśmy działania reklamowe i promocyjne PRODUKT POLSKI w spółkach kolejowych. Dziś w pociągach PKP Intercity, na dworcach kolejowych, na peronach czy w wagonach restauracyjnych WARS możemy oglądać plakaty i spoty reklamowe #KupujŚwiadomie #Produktpolski–mówił dr Rafał Zgorzelski, podkreślając, że jest wielkim zwolennikiem akcji.

Przypomniał też, że świadomy patriotyzm to nie tylko czczenie rocznic historycznych, ale też nasze codzienne wybory, działania i zachowania. –Idziemy do sklepu, rozejrzyjmy się dobrze, na pewno znajdziemy produkt z małym biało-czerwonym znaczkiem i napisem PRODUKT POLSKI. To dziś symbol łączący polski biznes i polskiego konsumenta.

– My też jesteśmy produktem polskim, bo PKP Intercity też jest produktem polskim, co jeszcze kilka lat temu nie było takie oczywiste, bo dla wielu ludzi zarządzających polską koleją narodowy przewoźnik był raczej obciążeniem niż czymś, na czym można budować gospodarkę i rozwój kraju. Na szczęście to się zmieniło – dodał Adam Laskowski, członek zarządu PKP Intercity.

Wiceprezes PKP Intercity zwrócił uwagę na ogromny wkład polskich kolei na rzecz rozruszania gospodarki po pandemii. PKP Intercity nadal rozwija swój program inwestycyjny, bo takie działania dają szansę, żeby skierować gospodarkę na tory rozwoju, na których znajdowała się wcześniej. Dalsze inwestycje to także nadzieja dla wielu firm, które są ich wykonawcami. – Wspieramy nie tylko spółki z dużych miast. Często są to też mniejsze fabryki z całego kraju, dla których ta informacja, że chcemy działać i chcemy kontynuować nasz program inwestycyjny, była być albo nie być, jeżeli chodzi o ich funkcjonowanie – mówił Laskowski.

Samowystarczalność żywnościowa Polski

Szymon Giżyński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odniósł się do kwestii samowystarczalności Polski w zakresie zaopatrzenia w żywność. Jego zdaniem w tej dziedzinie realizowana jest konsekwentna strategia, a jej podstawą jest własność ziemi.

– Dziś mamy 1,5 mln gospodarstw rolnych, ale staramy się – mając odpowiednie ustawy i rozwiązania instytucjonalne – upowszechniać polską własność, nawet tę niewielką, do 1 ha. i co roku na polskiej wsi przybywa 50 tys. nowych mieszkańców z miast – mówił minister Giżyński.

Jak stwierdził, to tylko część działań, które należy podejmować dla krzewienia polskiej własności. Równie ważne jest zachęcanie rolników, by tworzyli silne grupy producenckie, co da nową jakość w gospodarczym patriotyzmie.

Ogromną rolę w promowaniu produktu polskiego odgrywają działania resortu rolnictwa i Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Instytucje te prowadzą kampanię edukacyjno-informacyjną #KupujŚwiadomie #Produktpolski, mającą na celu podniesienie świadomości konsumenckiej Polaków. – Z punktu widzenia przedsiębiorcy wydaje mi się, że wreszcie coś się dzieje. Wreszcie działania są faktycznie widoczne, bo uważam, że PRODUKT POLSKI – oznaczenie towarów, które my rolnicy produkujemy, jest bardzo istotne. Wielu młodych ludzi chce kupować polski produkt. Przyznaje, że podczas zakupu produktu przy sklepowych półkach będzie kierowało się właśnie patriotyzmem gospodarczym. Do tej pory brak było takiego pełnego czy widocznego oznakowania. Dzisiaj, widząc polską flagę, ci ludzie nie tylko młodzi, ale i starsi dokonują tego zakupu – mówił podczas debaty Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Ale – jak zauważył wiceminister finansów Piotr Patkowski – samo kupowanie polskich produktów, w tym żywnościowych, to za mało. – Tym nie wygramy z państwami takimi jak Niemcy, Francja i Włochy, które od 150 lat uczyły się i nauczyły, jak produkować żywność i ją eksportować. Dla przykładu, Francuzi uznali rolnictwo za strategiczną gałąź gospodarki. Czy ktoś słyszał, aby w latach 90. ktokolwiek powiedział w Polsce, że rolnictwo jest strategiczną gałęzią gospodarki? Było to uznawane za myślenie XVI-XVII-wieczne.

Zdaniem wiceministra finansów, kluczowym wyzwaniem jest wyzbycie się dogmatu, że rolnictwo nie jest głównym elementem gospodarki.

– Musimy zrozumieć, że po drugiej stronie nie mamy państw, które rolnictwo odłożyły na półkę, ale państwa, które od długiego czasu świadomie prowadzą politykę rolną. Warto przestać się wstydzić, że Polska ma dobre rolnictwo i rolnictwem stoi – podkreślił minister Patkowski.

Na koniec stwierdził, że rywalizację handlową wygrywa się z głową i w głowie. Co to oznacza?

Głową, bo bez własnej doktryny ekonomicznej, bez sensownego przemyślenia, gruntownego rozwoju i sposobu ekspansji polskich produktów za granicą, nie mamy czego szukać na rynkach światowych. Chcąc konkurować, musimy wiedzieć, czego chcemy i jak to osiągnąć.

I druga rzecz – rywalizację wygrywa się w głowie. Kiedy 38 milionów Polaków zrozumie, że kupując polskie produkty, nie tylko dbamy o jakość, ale też o ojczyznę, zarówno bliższą – naszych sąsiadów, jak i dalszą, czyli całe państwo, to wtedy będzie miało wewnętrzne przekonanie, że to, co robi, nie służy wyłącznie im, ale także całemu krajowi.

*Artykuł powstał we współpracy z KOWR.
Czytaj też:
Polskie mięso najlepsze na grill. To nasza duma i wizytówka

Czytaj też:
Polskie i ekologiczne

Czytaj też:
Raport Wprost. Ziemniak, król polskiego stołu

Źródło: KOWR
 1

Czytaj także