Inflacja zabija chęć kupowania. Nie robimy już zapasów

Inflacja zabija chęć kupowania. Nie robimy już zapasów

Zakupy w sklepie
Zakupy w sklepie / Źródło: SM Sales Force Agency
Polacy ograniczyli wypadki na podstawowe zakupy. Gotowość do wydawania pieniędzy powstrzymuje inflacja i obawa przed tym, że to dopiero wstęp do dalszych podwyżek.

Pandemia zmieniła zwyczaje zakupowe Polaków. Przykładowo, wyjścia do galerii handlowych przestały być traktowane jako rodzaj spędzania wolnego czasu. Widać to w statystykach centrów handlowych: klienci spędzają w nich mniej czasu, nie wędrują po sklepach, ale raczej idą do konkretnej placówki i raczej nie traktują tego jak weekendowego wyjścia, lecz obowiązek.

Na inne nietypowe zachowania zwraca uwagę „Rzeczpospolita”. Wynikają one z doświadczeń pandemii, ale może jeszcze bardziej z wysokiej inflacji. W ciągu półrocza wydatki na podstawowe produkty spożywcze i chemiczne wzrosły jedynie 0,8 proc. W niektórych kategoriach wydatki wręcz spadły – to wnioski wypływające z najnowszych danych GfK Polonia.

Zmienił się koszyk zakupowy

Są jednak kategorie, w których sprzedaż spadła. W przypadku wędlin paczkowanych obniżyła się o 4,7 proc., świeżych warzyw o 4 proc., a owoców – 1,7 proc. Mniejsza o 0,6 proc. niż przed rokiem była także sprzedaż chleba, a w przypadku mięsa obniżyła się aż o 10,2 proc. GfK wskazuje, że zmiana w tych kategoriach może wynikać również z otwarcia gastronomii i częstszego jedzenia w restauracjach i innych punktach kosztem rzadszego gotowania w domu.

Jakie jeszcze inne zmiany zaobserwowano? Przykładowo, kiedy w pierwszym półroczu 2021 roku pojawiło się „okienko” od restrykcji, tych kilka tygodni, w trakcie których można było podróżować, chodzić do kina czy korzystać z niektórych obiektów sportowych, nastąpiło pewne wyhamowanie zakupów w handlu detalicznym.

Najświeższe dane mówią o 5-proc. inflacji w lipcu. W przypadku wielu produktów kupowanych na co dzień (owoce, pieczywo) podwyżka w stosunku do zeszłego roku wyniosła kilkanaście procent. Nic dziwnego, że coraz więcej gospodarstw domowych podejmuje decyzję o przesunięciu zakupów. Przed nami podwyżki cen energii, wciąż na niepokojąco wysokim poziomie są ceny paliw, w 2022 roku płaca minimalna wyniesie 3 tys. zł brutto – a to wszystko przeniesie się na ceny żywności. Stąd nie najlepsze nastroje konsumenckie.

Czytaj też:
Nie będzie kolorowo. Teraz wzrosną nasze wydatki na żywność i rzeczy do domu

Źródło: Rzeczpospolita
 0

Czytaj także