Ta branża jest na skraju przepaści. Dziesiątki tysięcy ludzi bez źródła dochodu

Ta branża jest na skraju przepaści. Dziesiątki tysięcy ludzi bez źródła dochodu

Koncert muzyczny
Koncert muzyczny / Źródło: Shutterstock / Leeroy Todd
Pandemia koronawirusa dotknęła całej gospodarki i trudno znaleźć branżę, która nie ma kłopotów. Ale jedna cierpi szczególnie, bo wciąż nie została odmrożona. Jej przedstawiciele tracą nadzieję.

Branża eventowa – organizatorzy koncertów, wydarzeń kulturalnych, festiwali, techniczni, muzycy, dźwiękowcy i cała masa ludzi w Polsce – jest pod ścianą. Ich aktywność została zatrzymana przez pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 i dotychczas nie ruszyła. O ile restauracje, galerie handlowe, budownictwo, lotnictwo zostały uruchomione po lockdownie, o tyle koncertów nie ma i nie zanosi się na nie. Nie ma festiwali i całej masy imprez kulturalnych, także targów, sympozjów, odczytów i innych.

Powstają inicjatywy, które apelują do rządu o pomoc. Konstytuuje się Izba Gospodarcza Menedżerów Artystów Polskich, która reprezentuje interesy m.in. muzyków i ich otoczenia. Akcja #Naszaekipakoncertowa nabiera rozpędu. Inicjatywa „Otwieramy koncerty” działa prężnie, choć nie tak skutecznie, jak by chciała – koncerty nie zostały bowiem otwarte zgodnie z jej postulatami.

„Jesteśmy przygotowani do spotkań z publicznością. Żądamy równego traktowania! Żądamy jasnych zasad! COVID-19 pokrzyżował nasze plany, zarówno prywatne jak i zawodowe. Od połowy marca nie gramy koncertów, zostały odwołane trasy, festiwale. Nasza branża bardzo dotkliwie odczuwa skutki wirusa. Jako pierwsza została pozbawiona możliwości pracy. Teraz, kiedy inne sektory biznesu są odmrażane, sportowe areny mogą wypełniać się publicznością (obecnie nawet do 10 tys. osób na jednym meczu), a w mediach obserwujemy kilkutysięczne zgromadzenia, my także chcemy wrócić do pracy – czytamy na stronie Otwieramykoncerty.pl.

Branża eventowa żąda równego traktowania. Od kilku tygodni przygląda się działaniom rządu, czyta aktualne rozporządzenia. „Mamy wieloletnie doświadczenia i gotowość, by wspólnie z rządem podjąć współpracę przy opracowaniu i dalszym wdrażaniu procedur bezpiecznego uczestnictwa publiczności w wydarzeniach artystycznych” – postuluje branża.

Lekceważenie jej znaczenia jest lekkomyślne. Branża to 3,5 proc. PKB, tysiące zatrudnionych osób i dziesiątki tysięcy kooperantów. Z szacunków wynika, że w całej branży pracuje ponad 300 tys. osób.

„Wymagamy od rządu, aby zaczął traktować branżę artystyczną poważnie, jako istotny element gospodarki. Nasza społeczność to nie tylko sami artyści, którzy są widoczni w pierwszej linii, ale cały sztab ludzi, którzy razem z nimi tworzą wydarzenia artystyczne i bez których artysta nie mógłby funkcjonować. Ta grupa to firmy z zapleczem technicznym, organizatorzy, muzycy, pracownicy techniczni, realizatorzy światła, dźwięku, multimediów, choreografowie, ekipy scenograficzne, kierowcy, ochrona, menadżerowie, a także przedstawiciele branż powiązanych, takich jak: hotelarstwo, transport czy gastronomia” – piszą przedstawiciele branżowych organizacji.

Na początku lipca na pl. Zamkowym w Warszawie odbyła się manifestacja Polskiej Izby Techniki Estradowej. Technicy protestowali przeciwko niedostrzeganiu przez rząd ich problemów. – Zostaliśmy zatrzymani w marcu. Przestaliśmy robić koncerty. To, co się teraz dzieje, to jest mniej niż 1 procent tych imprez, które powinny się odbywać – mówi w TVN 24 Piotr „Zike” Zajkiewicz z Polskiej Izby Techniki Estradowej.

Ludzie z branży postulują stworzenie Tarczy Koncertowej. Oto przykładowe postulaty:

  • dopłata do co drugiego biletu na koncert (skoro co drugie miejsce ma być wolne),
  • kulturalny bon (rozwiązanie wzorowane na bonie turystycznym),
  • przedłużenie postojowego,
  • przedłużenie zwolnienia z ZUS,
  • dodatkowe dopłaty z funduszu pracy dla ochrony miejsc pracy,
  • dopłaty/wakacje kredytowe leasingu dla scenotechniki,
  • rekompensaty za odwoływane koncerty.

Jak ogromna jest skala wydarzeń kulturalnych w Polsce, niech świadczą liczby z 2019 roku. 17 883 – tyle koncertów łącznie zagrano w roku 2019 w wielkich miastach i małych miasteczkach, na wielkich festiwalach i w małych klubach. Wg danych GUS w samym 2019 roku zorganizowano ponad 6900 imprez masowych, w których wzięło udział łącznie 27,8 mln osób. 300 tys. osób, tyle pracuje w sektorze kultury, czyli co najmniej tyle co w hotelarstwie i gastronomii. Prawie 150 tys. osób pracuje każdego roku, żeby przygotować i wyprodukować koncerty oraz zadbać o bezpieczeństwo publiczności (dane pochodzą od #Naszejekipykoncertowej).

Izba Gospodarcza Menedżerów Artystów Polskich, która jest tworzona, jasno wskazuje, że jeśli nic się nie zmieni, na dodatek szybko, to wiele osób, firm i artystów, czeka katastrofa. Dotknie ona – według przedstawicieli branży – także polską kulturę.

Czytaj także:
Artur Rojek: Otwierane są teatry, muzea i kościoły a nie ma klubów i koncertów. Czym to się różni?

Opracował:
Źródło: Otwieramykoncerty.pl, IGMAP, TVN24

Czytaj także

 0