Jakie są dziś największe wyzwania stojące przed branżą transportu drogowego w Polsce w kontekście transformacji technologicznej, energetycznej i regulacyjnej?
W ostatnich latach europejska branża transportowa podlega coraz liczniejszym regulacjom, których znaczna część dotyczy samych pojazdów, a więc także ich producentów. Wyzwań przed branżą stoi wiele, a z perspektywy producenta takiego jak Renault Trucks największym z nich jest z pewnością transformacja energetyczna transportu drogowego w Europie zmierzająca do pełnej zero emisyjności pojazdów. Już za 4 lata, w roku 2030, każdy producent pojazdów ciężarowych dostarczanych na rynek europejski będzie musiał wykazać 43-procentową redukcję emisji CO2 w odniesieniu do poziomu z roku 2019. Cel ten nie jest oczywiście osiągalny bez wprowadzenia do użytkowania na terenie Europy dziesiątek tysięcy pojazdów z napędem elektrycznym (ze względu na obecny stan rozwoju technologii wodorowej pomijam tę opcję dla perspektywy roku 2030).
Mając na uwadze dzisiejszy popyt na pojazdy elektryczne, ich ograniczenia, a także kwestie związane z całkowitym kosztem ich użytkowania, osiągnięcie stawianego nam przez europejskich regulatorów celu będzie z pewnością bardzo trudne. Dla branży oznacza to konieczność akceptacji pojazdów elektrycznych, a wiążą się z tym oczywiście takie czynniki, jak zmiana sposobu użytkowania, planowania tras, planowania prac serwisowych, nowe kompetencje kierowców. Z drugiej strony, nasze doświadczenie w Europie wskazuje, że kierowcy bardzo doceniają wyraźną poprawę komfortu pracy z pojazdem elektrycznym w porównaniu do tradycyjnego spalinowego. Mam nadzieję, że to ułatwi akceptację transformacji energetycznej. Jestem tez przekonany, że te firmy transportowe, które dzisiaj podejmą wyzwanie i nauczą się pracy z pojazdami elektrycznymi, jutro będą miały przewagę w postaci pełnej gotowości do sprostania wymaganiom klientów, którzy w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu postawią na dekarbonizację swoich biznesów nie tylko w Europie Zachodniej, ale także na terenie Polski.
Które kierunki rozwoju i inwestycji będą – Państwa zdaniem – kluczowe dla utrzymania konkurencyjności firm transportowych w najbliższych latach.
Kluczem rentowności firmy transportowej jest dostępność i niezawodność jego floty, ilość przejechanych z ładunkiem kilometrów oraz dowiezienie towaru do miejsca i w czasie oczekiwanym przez klienta. Sprawność pojazdu, brak niespodziewanych przestojów, terminowość są i nadal będą kluczem do zapewnienia przez firmę transportową pełnej satysfakcji klienta, a co za tym idzie zyskanie jego lojalności. Firmy poważnie myślące o rozwoju i utrzymaniu, a nawet poprawie swojej konkurencyjności już dzisiaj kierują się w swoich decyzjach inwestycyjnych poziomem awaryjności danego pojazdu, opieki serwisowej, jaką producent jest w stanie zapewnić – w tym szerokiego zakresu i dostępności usługi assistance na drodze w całej Europie, a także możliwości planowania z wyprzedzeniem czynności serwisowych oraz naprawczych dzięki usługom cyfrowym pozwalającym na wczesne wykrywanie zdarzeń wymagających wizyty w autoryzowanym serwisie.
Każda firma obsługująca wymagającego klienta, a więc takiego, który jest gotowy za jakość usługi i jej niezawodność zapłacić, musi zapewnić maksymalną i w jak największym stopniu przewidywalną dostępność swojej floty. Zdecydowanie nie polecałbym żadnemu naszemu klientowi oszczędności na profesjonalnym serwisie jego floty, taka pozorna oszczędność zwykle generuje dużo wyższe koszty w sytuacji awaryjnej, a dodatkowo zmniejsza zaufanie klienta końcowego do przewoźnika. Odpowiadając więc na postawione pytanie – inwestycje w niezawodne marki pojazdów, posiadające profesjonalną sieć serwisową na terenie całej Europy zapewniającą szybką obsługę bez zbędnej biurokracji oraz opieka serwisowa w autoryzowanym serwisie – to moim zdaniem kierunek gwarantujący utrzymanie konkurencyjności i lojalności wymagającego klienta końcowego.
W jaki sposób nowe technologie, cyfryzacja i automatyzacja wpływają obecnie na efektywność, bezpieczeństwo oraz rentowność działalności w sektorze transportowym?
Trudno wyobrazić sobie dzisiaj funkcjonowanie firmy transportowej bez narzędzi cyfrowych. Od planowania ładunków i tras, zawierania umów na przewóz ładunku, poprzez nadzorowanie floty, aż do bieżącego utrzymania sprawności pojazdu – narzędzia cyfrowe obecne są dzisiaj w każdym procesie funkcjonowania nowoczesnej firmy transportowej. Bez nich żadna firma transportowa nie może być dzisiaj konkurencyjna, a więc nie może tak naprawdę funkcjonować na dłuższą metę. Zdalny monitoring floty, a także cała gama cyfrowych funkcjonalności w nowoczesnych pojazdach ciężarowych, to dzisiaj podstawy bezpieczeństwa floty, kierowców, a także wszystkich pozostałych użytkowników dróg.
Jak oceniają Państwo przygotowanie polskiego rynku – zarówno pod względem infrastruktury, finansowania, jak i otoczenia prawnego – do dalszej transformacji transportu drogowego?
Odnosząc sytuację w Polsce do krajów Europy Zachodniej widzimy wyraźnie, że mamy jeszcze dużo do zrobienia. Zacznijmy od infrastruktury ładowania: obecnie w Europie mamy ok. 2400 punktów ładowania, które są dostępne dla pojazdów ciężarowych, a w Polsce zaledwie kilkadziesiąt. Procedury uzyskiwania pozwoleń na kolejne przyłącza dużej mocy są nadal bardzo czasochłonne, a w perspektywie elektryfikacji sektora pojawia się też pytanie o dostępność mocy wytwarzania energii. Kolejny aspekt, to cena energii elektrycznej – jest ona niestety w Polsce jedną z najdroższych na tle innych krajów EU. To zaś wpływa znacząco na niekorzystny stosunek kosztu eksploatacji pojazdu elektrycznego w porównaniu z tradycyjnym spalinowym. Dodatkowo, polski mix energetyczny należy do najmniej „zielonych” w Europie, więc inwestycja w pojazd elektryczny w Polsce jest dla każdej firmy międzynarodowej mniej opłacalna z punktu widzenia efektu dekarbonizacji, niż w innych krajach europejskich.
Idąc dalej, słyszymy ostatnio o strefach zielonych w centrach miast – w krajach zachodnich takich jak Francja, Niemcy, Szwajcaria, czy w Skandynawii niejednokrotnie strefy te dopuszczają wyłącznie ruch pojazdów zeroemisyjnych, co nie ma miejsca w podobnych strefach w Polsce. Dodatkowo polski rząd zmienił regulacje stref zielonych w taki sposób, aby wyłączyć z nich np. pojazdy komunalne, które w Europie stanowią obecnie bardzo istotną część parku pojazdów elektrycznych. I wreszcie kwestia dotacji: długo wyczekiwany program dopłat do pojazdów elektrycznych ciężkich nie spotkał się z dużym zainteresowaniem, a to głównie z powodu bardzo skomplikowanego procesu aplikacji oraz licznych wymogów formalnych stawianych wnioskodawcom. Tak więc przed nami jeszcze długa droga do stworzenia warunków, które spowodowałyby wyraźny wzrost zainteresowania w Polsce zeroemisyjnymi pojazdami ciężkimi.
Jaki temat chciałby Pan poruszyć na nadchodzącej debacie podczas konferencji, która odbędzie się w Ptak Warsaw Expo? Jakie zagadnienie jest Pana zdaniem najistotniejsze? Czy polska branża transportowa może spodziewać się wyrównania otoczenia regulacyjnego z przewoźnikami zagranicznymi, w tym z Ukrainy?
Obecnie liczne ułatwienia i przywileje przewoźników zza wschodniej granicy powodują, że polscy przewoźnicy tracą na swojej konkurencyjności na rynku europejskim, a przecież odpowiadają za prawie 20% przewożonych na terenie całej Europy ładunków.
