Fałszywy mail może zatrzymać całą firmę. Zadbaj o cyberochronę swojego biznesu
Art. sponsorowany

Fałszywy mail może zatrzymać całą firmę. Zadbaj o cyberochronę swojego biznesu

Cyberbezpieczeństwo to fundament współczesnej gospodarki
Cyberbezpieczeństwo to fundament współczesnej gospodarki Źródło: Shutterstock / AIBooth
Cyberprzestępcy atakują co kilkadziesiąt sekund. Jedno kliknięcie w zły link może zatrzymać firmę na tygodnie. Jak najlepiej zadbać o cyberochronę?

Cyberataki przestały być abstrakcyjną historią z filmów, a stały się codziennością polskich firm. Dane pokazują, że nawet co kilkadziesiąt sekund przestępcy podejmują próbę włamania do systemów zawierających wrażliwe informacje – od danych klientów po dokumenty wewnętrzne, a większość firm w Polsce doświadczyło cyberataku lub wycieku danych w ostatnich kilku latach, często nawet o tym nie wiedząc.

Najbardziej niepokojące jest to, że często organizacje orientują się, iż padły ofiarą ataku, dopiero po wielu miesiącach. Statystyki mówią o średnio półtora roku od incydentu do momentu jego wykrycia. W tym czasie dane mogą być już skopiowane, sprzedane, wykorzystane do szantażu lub kolejnych ataków. Skutki są wtedy trudne i kosztowne do opanowania.

Ransomware: od jednego komputera do całej firmy

Symbolem współczesnych cyberataków stał się ransomware, czyli złośliwe oprogramowanie, które szyfruje dane, by następnie przestępcy mogli zażądać okupu za ich odblokowanie. Kiedyś były to pojedyncze zainfekowane komputery. Dziś atakujący przejmują całą infrastrukturę: serwery, komputery, a nawet kopie zapasowe. Celem jest sparaliżowanie firmy tak, by jedyną szybką drogą do powrotu do pracy wydawało się zapłacenie okupu.

Nie wszyscy przedsiębiorcy decydują się na płacenie przestępcom, to dobra wiadomość, bo każdy okup napędza ten „biznes”. Niestety, wiele zaatakowanych firm nie jest w stanie szybko wrócić do normalnego działania po incydencie.

Koszty cyberataku to nie tylko wykupienie dodatkowych usług IT czy nowych systemów bezpieczeństwa. To też realne straty: niezafakturowane zamówienia, przerwane procesy produkcyjne, kary umowne, odszkodowania, a nawet koszty kryzysu wizerunkowego. Jeszcze kilka lat temu o tych kwotach mówiono szeptem, dziś coraz częściej firmy otwarcie przyznają, że cyberincydent potrafi „zjeść” budżet na inwestycje na wiele miesięcy.

Najsłabsze ogniwo? Człowiek

Technologie obronne stają się coraz lepsze, ale przestępcy wciąż zaskakują skutecznością. Powód jest prosty: uderzają w człowieka, nie w maszynę. Aż 91 procent ataków zaczyna się od fałszywego maila, czyli klasycznego phishingu. Wiadomość podszywa się pod bank, kuriera, znaną markę czy nawet przełożonego. Jest pilna, budzi emocje: strach, ciekawość, chęć szybkiego działania. Kliknięcie w złośliwy link lub załącznik niekiedy wystarczy, by zainfekować komputer. Z tego jednego urządzenia atak może przenieść się na całą firmową sieć.

Phishing działa, bo opiera się na socjotechnice – na manipulowaniu emocjami i przyzwyczajeniami pracowników. Nawet najlepsze systemy techniczne nie zastąpią zdrowego rozsądku i podstawowej ostrożności.

Dlatego tak ważne są nie tylko narzędzia, ale także nawyki: weryfikowanie nadawcy, ostrożność wobec próśb o dane logowania, unikanie klikania w linki z niespodziewanych wiadomości. Firmy, które już raz przeżyły poważny atak, zwykle natychmiast podnoszą poziom bezpieczeństwa. Problem w tym, że bardzo często robią to dopiero „po szkodzie”.

Orange: ochrona od sieci po smartfon

Podejście do cyberbezpieczeństwa warto budować warstwowo – od sieci, przez infrastrukturę i aplikacje, aż po pojedyncze urządzenia pracowników. W czasach pracy zdalnej i hybrydowej to właśnie punkty końcowe – laptopy, smartfony, tablety – stały się jednym z głównych celów przestępców. Przez nie można dostać się dalej, do firmowych serwerów, chmury, systemów księgowych czy baz klientów.

Na poziomie sieci wszystkich internautów korzystających z usług Orange chroni rozwiązanie CyberTarcza. Jego zadaniem jest blokowanie fałszywych stron, na które użytkownik mógł trafić po kliknięciu w złośliwy link. CyberTarcza Orange wykorzystuje mechanizmy sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego do wykrywania i blokowania masowo tworzonych witryn służących do wyłudzania danych lub pieniędzy. Liczbę takich blokad liczy się już w setkach tysięcy rocznie.

To podejście ma prosty cel: jeśli ktoś choć na chwilę straci czujność i kliknie w niebezpieczny odnośnik, system ma szansę „przeciąć” atak na poziomie sieci, zanim dojdzie do logowania czy instalacji złośliwego oprogramowania. To nie zwalnia z ostrożności, ale daje dodatkową linię obrony.

CyberPakiet – tarcza dla firm

Dla większych firm Orange przygotował rozwiązanie CyberPakiet. To nie jest pojedynczy program antywirusowy, ale zestaw usług, który łączy monitoring, testy i edukację w jeden spójny model abonamentowy. Jego celem jest nie tylko wykrywanie zagrożeń, ale też budowanie odporności organizacji na dłuższą metę.

CyberPakiet obejmuje m.in. aktywną ochronę aplikacji webowych i infrastruktury IP. Cykliczne skany podatności pomagają wykrywać słabe punkty zanim zrobią to przestępcy. Klient co miesiąc otrzymuje raport o stanie bezpieczeństwa, co pozwala na bieżąco śledzić sytuację i planować działania naprawcze.

Ważnym elementem jest ochrona reputacji i marki – monitoring internetu pod kątem wycieków danych pracowników, fałszywych domen czy prób podszywania się pod firmę. Gdy system wykryje zagrożenie, klient jest natychmiast informowany, by mógł szybko zareagować: zablokować domenę, zmienić procedury, uprzedzić klientów.

CyberPakiet pozwoli sprawdzić też, jak na ataki reagują sami pracownicy. Testy phishingowe pozwalają ocenić, na ile zespół jest podatny na socjotechnikę. Dzięki temu szkolenia mogą być lepiej dopasowane, a wrażliwe obszary – szybciej wzmocnione. Uzupełnieniem są comiesięczne biuletyny z najważniejszymi alertami bezpieczeństwa i kwartalne materiały edukacyjne. To stała „dawka” wiedzy o nowych zagrożeniach.

Według Orange to jedyne na rynku rozwiązanie w modelu abonamentowym, które łączy monitoring, testy, ochronę reputacji i edukację w jednym pakiecie. Dla wielu firm to łatwiejsze niż samodzielne składanie wielu narzędzi w spójną strategię.

Mobile Device Management: kontrola nad urządzeniami

Kolejnym elementem układanki jest Mobile Device Management (MDM). W praktyce to platforma, która pozwala firmie centralnie zarządzać urządzeniami mobilnymi pracowników – telefonami, tabletami, laptopami. Dziś to one są „kluczami” do firmowych danych i systemów, dlatego muszą być odpowiednio zabezpieczone.

Dzięki MDM administrator może zdalnie konfigurować urządzenia, wymuszać polityki bezpieczeństwa, aktualizacje, silne hasła czy szyfrowanie. W razie zgubienia lub kradzieży telefonu możliwe jest szybkie zablokowanie dostępu lub wymazanie danych. Raporty i alerty ułatwiają wykrywanie nieautoryzowanych działań i szybką reakcję na incydenty.

MDM pomaga też w spełnianiu wymogów prawnych i branżowych, np. w finansach, ochronie zdrowia czy administracji publicznej. Urządzenia mobilne, choć nie są wprost celem ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, stanowią ważny element infrastruktury – to przez nie pracownicy logują się do bankowości mobilnej, systemów medycznych czy aplikacji biznesowych. Bez ich zabezpieczenia trudno mówić o pełnej odporności.

Centrum Doświadczeń Cyberbezpieczeństwa: nauka przez praktykę

Świadomość zarządów i menedżerów to jeden z kluczowych warunków skutecznej obrony. Orange stworzył w swojej siedzibie Centrum Doświadczeń Cyberbezpieczeństwa (CDC), które pokazuje temat w praktyczny sposób. To nie jest sala wykładowa, ale miejsce, gdzie uczestnicy mogą „przeżyć” symulowany atak.

CDC wykorzystuje wizualizacje, środowisko wirtualne i mechanikę gry decyzyjnej. Uczestnicy – najczęściej menedżerowie z różnych działów – biorą udział w scenariuszach takich jak atak ransomware czy wykrywanie zagrożeń typu zero-day. Muszą podejmować decyzje, ważyć koszty, oceniać ryzyko. Dzięki temu lepiej rozumieją, jak wiele zależy od współpracy IT, biznesu, prawników czy PR.

Takie doświadczenie pomaga przekuć abstrakcyjne pojęcia w konkretne działania: aktualizację polityk, zmianę procedur, inwestycje w narzędzia i szkolenia. Zamiast reagować chaotycznie w środku prawdziwego kryzysu, firma może budować przemyślaną strategię obronną zawczasu.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Pytanie „ile kosztuje brak cyberbezpieczeństwa?” przestało być teoretyczne. Liczby pokazują, że koszty przestojów, okupu, odtworzenia systemów i naprawy wizerunku mogą być znacznie wyższe niż inwestycja w ochronę. Każdy rok przynosi nowe przykłady firm, które na własnej skórze przekonały się, jak bolesne jest lekceważenie tematu.

Model, w którym Orange łączy ochronę sieci (CyberTarcza), kompleksowe rozwiązania dla firm takie jak CyberPakiet czy zarządzanie urządzeniami mobilnymi (MDM) oraz edukację w Centrum Doświadczeń Cyberbezpieczeństwa, pokazuje, że skuteczna obrona wymaga podejścia całościowego. To technologia, procesy i ludzie – razem. W czasach, gdy ataki pojawiają się co kilkadziesiąt sekund, profilaktyka staje się nie dodatkiem, ale koniecznym elementem strategii każdej nowoczesnej firmy.

Czytaj też:
Orange kończy 20 lat. 230 mln klientów na całym świecie
Czytaj też:
5G napędza biznes. Biznesowa rewolucja dzięki rozwiązaniom Orange Polska