You Tube już nie dla amatorów

You Tube już nie dla amatorów

Serwis You Tube zmienia swój profil – amatorskie filmy mają być częściowo wyparte przez profesjonalne produkcje. Powód jest jeden: choć serwis odwiedza kilkaset milionów internautów miesięcznie wciąż przynosi on straty.
You Tube to jeden z najbardziej popularnych adresów w sieci. Największy serwis z filmami wideo, gdzie co minutę trafia 20 godzin nowych materiałów, miesięcznie odwiedza aż 400 mln internautów z całego świata. Potencjał przedsięwzięcia bardzo szybko spostrzegł Google, który już rok po starcie kupił garażową wówczas spółkę za 1,65 miliarda dolarów. Mimo dynamicznego rozwoju serwis wciąż ma słaby punkt – Google wciąż doń dopłaca.

Gdzie się podziali reklamodawcy?

Dlaczego jeden z najpopularniejszych serwisów internetowych nie jest rentowny? Z tego samego powodu dla którego jest tak popularny – pozwala na umieszczanie prywatnych, często kiepskich pod względem jakości (a niejednokrotnie także treści) filmów. Wielu potencjalnych reklamodawców nie chce by ich produkty pojawiały się obok gadających psów, kichających pand, czy wywracających się emerytów. A brak intratnych kontraktów reklamowych oznacza brak dopływu pieniądzy. Oczywiście pewna liczba firm (głównie muzycznych) współpracuje z You Tube umieszczając na nim profesjonalne nagrania, jednak to wciąż jedynie niewielki odsetek całej zawartości serwisu.

Miliony widzów przed monitorami

Z tego powodu kierownictwo strony namawia stacje telewizyjne i producentów na całym świecie do podzielenia się swoimi produkcjami i umieszczenia ich w serwisie. W zamian oferują część wpływów z reklam. Anthony Zameczkowski, dyrektor strategiczny YouTube ds. współpracy m.in. z nadawcami i producentami w Europie tak zachęca do nawiązania współpracy: - Możesz mieć sklep poza centrum i na własną rękę przyciągać klientów. Możesz też prowadzić działalność w miejscu, które już odwiedzają miliony – mówi. Sztandarowym przykładem kierownictwa You Tube w tej kampanii jest grupa Monty Python. Po tym jak komicy otworzyli w serwisie własny kanał z fragmentami programów, sprzedaż ich filmów w serwisie Amazon.com wzrosła o… 23 tysiące procent.

Sceptycyzm nadawców

Mimo to stacje telewizyjne nie garna się do współpracy. Zamiast rezygnować z części swoich przychodów i podtrzymywać dominację koncernu Google (właściciela You Tube) w świecie internetu, nadawcy decydują się otwierać własne kanały internetowe. Polskie stacje telewizyjne na serwisie umieszczają jedynie materiały promocyjne i zapowiedzi, a nie całe programy. Wbrew pozorom na transakcji zależy przede wszystkim serwisowi. Jeśli bowiem nie przyciągnie do siebie zamożnych reklamodawców wyrozumiały do tej pory Google może w końcu zakręcić kurek z pieniędzmi.

„Gazeta Wyborcza", Łp

Czytaj także

 0