Znalazła lukę w systemie Biedronki. Tak oszukiwała na kasach samoobsługowych

Znalazła lukę w systemie Biedronki. Tak oszukiwała na kasach samoobsługowych

Biedronka
Biedronka Źródło: Shutterstock
Przez kilka miesięcy manipulowała kasą samoobsługową. Straty sklepu sięgnęły 5200 zł, a sprawą zajęła się policja.

Policjanci ze Śremu przedstawili zarzuty mieszkance powiatu śremskiego, która przez kilka miesięcy miała wykorzystywać luki w systemie kas samoobsługowych w jednym z dyskontów Biedronki. Jak ustalili śledczy, kobieta od 22 maja do 26 września 2025 r. dopuściła się takiego procederu łącznie 59 razy.

Metoda oszustwa

Schemat działania był powtarzalny. Klientka podchodziła do kasy z pełnym koszykiem, jednak jej zachowanie odbiegało od typowego procesu zakupowego. Manipulowała wagą produktów oraz wpisywała specjalny kod serwisowy, który niwelował masę towarów. W efekcie system naliczał opłatę jedynie za najtańsze artykuły, mimo że koszyk był wypełniony po brzegi. Zamiast rachunków opiewających na kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, terminal generował symboliczne kwoty.

Według ustaleń policji, łączne straty sklepu wyniosły niemal 5200 zł, co oznacza, że średnio podczas jednych zakupów wartość nieopłaconego towaru sięgała około 88 zł. Funkcjonariusze podkreślają, że kobieta prawdopodobnie liczyła na anonimowość wśród klientów. Nie uwzględniła jednak działania monitoringu oraz systemów analizy transakcji, które rejestrują przebieg zakupów. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie jej zarzutów z art. 286 Kodeksu karnego. Za oszustwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Brak kontroli

Eksperci ds. bezpieczeństwa handlu wskazują, że do podobnych sytuacji najczęściej dochodzi z powodu braku odpowiedniej kontroli procesowej i analityki, zbyt małej liczby personelu czy niewystarczającego przeszkolenia pracowników w zakresie obserwacji zachowań klientów. Ich zdaniem jeden pracownik powinien nadzorować maksymalnie kilka kas samoobsługowych, a sieci handlowe powinny prowadzić losowe kontrole i analizy strat w asortymencie.

Sprawa rodzi także pytanie o kwalifikację prawną czynu. Prawnicy zwracają uwagę, że przywłaszczenie towaru przy kasie samoobsługowej może być traktowane jako kradzież, a nie oszustwo. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli wartość mienia nie przekracza 800 zł, czyn stanowi wykroczenie. Po przekroczeniu tej kwoty jest to już przestępstwo zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, a w przypadku szczególnej zuchwałości – nawet do 8 lat. W razie wielokrotnego popełniania drobnych kradzieży możliwe jest połączenie czynów i zakwalifikowanie ich jako przestępstwa.

Czytaj też:
Nauczyciele załamani wiedzą uczniów. „Według niektórych warzywa mamy z Lidla czy Biedronki”
Czytaj też:
Od dzisiaj w Biedronce 3+2 gratis i 6+6 gratis. Limit dzienny na kartę MB