Mniej czasu na szukanie. Działają nowe przepisy o rzeczach znalezionych

Mniej czasu na szukanie. Działają nowe przepisy o rzeczach znalezionych

Portfel i klucze
Portfel i klucze Źródło: Unsplash / Kostiantyn Vierkieiev
Z jednej strony, teraz łatwiej będzie odzyskać zgubiony telefon, klucze czy gotówkę, ale z drugiej – w nowych przepisach skrócono czas na odebranie znalezionych przedmiotów przez właścicieli. Trzeba się sprężać!

Można być jak austriacki emeryt, który jadąc autobusem zgubił oszczędności całego życia – 390 tysięcy euro, albo jak amerykańska astronautka, która zgubiła w przestrzeni kosmicznej torbę z narzędziami wartą około 100 tys. dolarów. Pieniądze emeryta ostatecznie się znalazły, ale torba austronautki Heide Stefanyshyn-Piper już nie – najprawdopodobniej spłonęła w atmosferze lub do dziś krąży nam nad głowami po orbicie.

W Polsce zguby są mniej spektaklarne, choć nie mniej bolesne. Polacy najczęściej gubią klucze do mieszkania lub samochodu, portfele, okulary i telefony komórkowe. Rzeczy znalezione przez uczciwych znalazców najczęściej trafiają na policję lub do biur rzeczy znalezionych. Ale w nieskończoność tam nie czekają na właścicieli. Mało tego – ich czas życia właśnie przyspieszył.

Ile trzeba zanieść staroście i któremu?

W maju w życie weszła nowela ustawy o rzeczach znalezionych oraz zmiany w Kodeksie cywilnym z tym związane. Według nowych przepisów za szukanie właściciela odpowiedzialny jest teraz starosta właściwy ze względu na miejsce jej znalezienia, a nie jak dotychczas – ze względu na miejsce zamieszkania znalazcy lub miejsce znalezienia rzeczy.

Posłowie podnieśli także próg kwoty znalezionych pieniędzy, którego przekroczenie obliguje do przekazania ich staroście – ze 100 zł do 5 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli około 240 zł w 2026 roku. Ale ta kwota co roku będzie waloryzowana wraz ze wzrostem minimlanego wynagrodzenia. W myśl nowych przepisów znalezioną walutę można też przechowywać w kasie pancernej, skrytce sejfowej lub w banku.

Gdzie teraz szukać zguby? Tam gdzie rzecz zginęła

Dobra wiadomość jest taka, że mniej się nabiegamy za zgubą. Rzeczy znalezione w środkach transportu publicznego czy budynkach publicznych - jeśli nie uda się ustalić właściciela – zarządcy mają obowiązek przetrzymac 30 dni i dopiero po tym czasie przekazać staroście. Dotychczas mieli na to zaledwie 3 dni.

Zmiany w Kodeksie cywilnym skracają termin odbioru rzeczy znalezionych do 6 miesięcy w przypadku imiennego wezwania oraz do roku w sytuacji, gdy dane właściciela są nieznane. Po upływie tych terminów rzecz staje się własnością znalazcy albo – w przypadku zabytków i materiałów archiwalnych – Skarbu Państwa. Za to znalezione dokumenty z danymi osobowymi – o ile szybko nie znajdzie się ich właściciel – będą po prostu niszczone.

Czytaj też:
Ta funkcja uratuje podróżnych przed zgubionym bagażem. Pojawiła się nowość
Czytaj też:
Nie oznaczaj tak walizki, bo możesz mieć problem. Ekspert radzi