Niespodzianka! Biodegradowalne czyli metalowy kosz jak w PRL

Niespodzianka! Biodegradowalne czyli metalowy kosz jak w PRL

Opłaty za wywóz śmieci rosną, a gminy odmawiają ulg nawet rodzicom dorosłych dzieci. Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że to sprzeczne z celem ustawy o Karcie Dużej Rodziny
Opłaty za wywóz śmieci rosną, a gminy odmawiają ulg nawet rodzicom dorosłych dzieci. Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że to sprzeczne z celem ustawy o Karcie Dużej Rodziny Źródło: Fotolia
To co w tej chwili odkrywają Niemcy, z opóźnieniem odkryją również Polacy. Na co trzeba się przygotować w temacie śmieci i odzyskiwania surowców wtórnych? Na drożyznę lub powrót PRL.

Niemcy walczą z tym samym problemem co Polacy. Brązowy kosz na odpady organiczne z jednej strony ma sens (jego zawartość to potencjalny kompost dla rolnictwa i paliwo dla biogazowni), ale z drugiej strony jest niezwykle uciążliwy, ponieważ śmierdzi.

A im temperatura wyższa, tym śmierdzi bardziej intensywnie. Problem miały rozwiązać kompostowalne biotorby.

Jednolity System Segregacji Odpadów zafundował Europie śmierdzące pojemniki

Oprócz resztek owoców i warzyw, do brązowych pojemników na odpady organiczne Niemcy od 2015 roku mogą wrzucać także filtry do kawy, torebki po herbacie i skorupki jaj. Dopuszczalne są również niewielkie ilości gazet, tektury lub ręczników papierowych do wchłaniania płynów. Po co? Żeby zmniejszyć smród.

Polacy od 2021 roku do brązowego pojemnika mogą wrzucać wyłącznie odpady organiczne pochodzenia roślinnego, takie jak resztki warzyw i owoców, obierki, fusy po kawie i herbacie, skorupki jaj, kwiaty, trociny, korę drzew oraz skoszoną trawę i liście. Efekt jest ten sam co w Niemczech – śmierdzi.

W Niemczech od roku obowiązuje nowy przepis dotyczący brązowych pojemników: zawartość tzw. zanieczyszczeń, czyli przedmiotów wyrzucanych tam nieprawidłowo, nie może przekraczać 3 proc., ponieważ powodują znaczne dodatkowe koszty związane z sortowaniem bioodpadów.

Biotorby są kompostowalne, ale – o dziwo – nie spełniają swojej roli

Bioodpady w Niemczech są przetwarzane w instalacji fermentacyjnej na biogaz do produkcji energii elektrycznej, a płynny substrat pozostający po tym procesie jest wykorzystywany jako nawóz w rolnictwie. Pod warunkiem, że bioodpady są wcześniej dobrze posegregowane.

I tu niespodzianka. Wielkim rozczarowaniem Niemców okazły się tzw. kompostowalne bioworki. Okazało się, że w rzeczywistości nie rozkładają się całkowicie w fermentorze, i muszą być starannie sortowane i utylizowane w innym miejscu – a to oznacza duże koszty. Dlatego Niemcy przechodzą z biodegradowalnych worków na... metalowe kosze wykładane papierem lub gazetami, które Polacy świetnie znają i pamietaj z PRL. Okazuje się, że resztki bio z metalowego kosza wyłożonego papierem świetnie się rozkładają w kompostowniach.

Pomysł polskiego resortu klimatu to wciąż wrzucanie bioodpadów do brązowych pojemników luzem, a nie w platikowych reklamówkach jak to często robią Polacy.

Czytaj też:
Od 1 stycznia nowy kolor w segregacji śmieci. Fioletowe pojemniki mają rozwiązać problem
Czytaj też:
Potłuczone talerze i filiżanki? Wiele osób popełnia ten błąd przy segregacji