Uber z licencją, ale firmie brakuje kierowców

„Uber lex” to potoczna nazwa ustawy, a właściwie nowelizacji ustawy o transporcie, która zrównuje przewoźników takich jak Uber i Bolt, z taksówkarzami. Teraz wszyscy muszą mieć licencję i oznakowanie.
Uber da sobie radę
Jednak, jak pisze „Rzeczpospolita”, po walce z czasem, nie wszyscy kierowcy zdążyli wyrobić stosowne pozwolenia. Periodyk cytuje Michała Konowrockiego, dyrektora zarządzającego Uber Poland: „Po stronie podaży nie mamy dużych problemów. Choć wielu kierowców na początku pandemii wyłączyło się, bo spadła liczba zamówień, teraz znowu przyłączają się do naszej platformy. Mimo że wspieraliśmy naszych partnerów i ich kierowców w całym procesie licencjonowania, z końcem września kilkuset z nich utraciło dostęp do platformy, ponieważ nie dostarczyli oni wymaganych licencji taxi”.
Kłopoty wszystkich przewoźników
Brak licencji kierowców to nie był jedyny problem. Drugim, który dotyczył nie tylko Ubera, ale i innych przewoźników, a o którym pisze „Rzeczpospolita” okazały się taksometry. Nie było stosownych urządzeń dla wszystkich, na dodatek takich, które zaakceptowałby Główny Urząd Miar.
Szef Ubera w Polsce nie przewiduje podwyżek w związku ze zmianami, które obowiązują od 1 stycznia 2021 roku.