Kolej. Remonty za miliony, a później cztery pociągi na dobę

Dodano:
Pociąg POLREGIO Źródło: Wikimedia Commons / fot. Ficek - Garnek.pl
Remonty na kolei pochłaniają kilkadziesiąt, a nawet powyżej stu milionów złotych, zaś ich efektem są nierzadko cztery pary pociągów na dobę.

Kilka dni temu po latach przywrócono ruch kolejowy na 32-km trasie z Mielca do Dębicy. Przez lokalnych polityków zostało to przedstawione jako dowód na rozwój województwa podkarpackiego i coraz lepszy stan polskich kolei. Mniej entuzjazmu okazują mieszkańcy obu miast, bo z fetowanego połączenia skorzystają tylko cztery razy dziennie (dwa razy rano i dwa po południu), a w weekendy mogą sobie odpuścić sprawdzanie rozkładu, gdyż pociąg kursuje tylko od poniedziałku do piątku. Tak jak przez lata poruszali się na tej trasie samochodem, to nawyków raczej nie zmienią.

Przebudowa odcinka kosztowała 180 mln zł. To za rzadko. Aby zachęcić ludzi do korzystania z kolei, trzeba zaoferować im dobrą siatkę połączeń, nawet jeśli istnieje ryzyko, że na początku pociągi będą jeździły puste. Przyzwyczajenie ludzi do tego, że pociąg jeździ na danej trasie, wymaga niekiedy miesięcy. Najgorsze, co mogą zrobić kolejarze, to częste zmiany w rozkładach jazdy. Podróżni tracą wtedy zaufanie do przewoźnika.

Michał Beim, ekspert transportowy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, zwrócił uwagę w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, że w wielu krajach Europy Zachodniej minimalnym standardem w obszarach mniej zaludnionych są kursy co dwie godziny od rana do późnego wieczora. Optimum to jazda co godzinę, a w aglomeracjach co pół godziny lub częściej.

Takich przypadków jest znacznie więcej

W jego ocenie kazus linii Mielec-Dębica nie jest odosobniony; nierzadko na wyremontowanych za kilkadziesiąt milionów złotych jeżdżą pojedyncze pociągi, a mieszkańcy jak nie mieli dobrze zaprojektowanych połączeń, tak po remoncie nadal ich nie mają. Tak było w przypadku linii z Ełku przez Pisz do Szczytna, która dalej prowadzi do Olsztyna. Modernizacja, która zakończyła się pod koniec 2019 r, kosztowała 290 mln zł, a 85 proc. tej kwoty pochodziło ze środków unijnych zapisanych w programie Polska Wschodnia. Województwo warmińsko-mazurskie na gruntownie zmodernizowany odcinek początkowo skierował dwie pary pociągów. Rok temu rozkład został nieco poprawiony. Teraz kursują tam cztery pary pociągów, którymi można dotrzeć m.in. do Olsztyna.

Piotr Rachwalski, były szef Kolei Dolnośląskich (chwalonych za stworzenie rozbudowanej i dobrze zaplanowanej sieci kolei lokalnych) jest wręcz zdania, że zapewnienie dobrej oferty dla podróżnych powinno być warunkiem przyznawania środków unijnych na przebudowę linii.

Źródło: Gazeta Prawna
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...