Z Rosji czy Kazachstanu? Nie milkną pytania o węgiel w polskich portach

Dodano:
Węgiel Źródło: Pexels / Pixabay
Polska stała się największym w Unii Europejskiej odbiorcą węgla z Kazachstanu. Inne kraje ograniczyły dostawy w obawie, że to węgiel rosyjski, a jedynie przeładowywany w kazachskich portach. Gdyby tak było, jego sprowadzanie stanowiłoby naruszenie unijnych sankcji.

Senator Krzysztof Brejza poinformował wczoraj, że w ciągu ostatniego roku wpłynęło do Polski 1,5 mln ton węgla z portów rosyjskich”. Szef resortu aktywów państwowych Jacek Sasin szybko zapewnił, że nasz kraj przestrzega prawa i ukrócił wszelki import z Rosji. Przypomnijmy, że unijny zakaz importu rosyjskiego węgla obowiązuje od lata 2022 roku.

Brejza mówi o rosyjskim węglu

- Nie było w tym czasie importu ani węgla z Rosji, ani już również z Kazachstanu. Ten węgiel przypływał z zupełnie innych kierunków do Polski, więc nie ma tutaj absolutnie żadnej afery. Żaden węgiel rosyjski do Polski nie trafia — zapewnił wczoraj.

Śledztwo w tej sprawie przeprowadził dziennikarz Gazety Wyborczej. Niewielki masowiec „Rosenburg”, o którym napisał na Twitterze Brejza, przypłynął z rosyjskiego Wyborga i miał w pełni rosyjską załogę – choć prawdą jest, że nie jest zarejestrowany w Rosji (pływa pod flagą Antiguy i Barbudy). W środę był już w porcie w Kaliningradzie.

Kapitan "Roseburga" przedstawił dokumenty, że węgiel pochodzi z Kazachstanu i nie obejmuje go embargo Unii Europejskiej z sierpnia 2022 r. Brejza obawia się, że może to być niewystarczający dowód na to, że węgiel nie pochodzi z Rosji.

– Wiem, że w papierach wpisywany jest węgiel pochodzący rzekomo z innego kraju. Najczęściej z Kazachstanu. Pojawia się pytanie, czy po doświadczeniach z 2017 r., kiedy do Polski był wwożony z fałszywą dokumentacją węgiel z Donbasu, można ufać, czy to węgiel tego pochodzenia, które jest wskazywane w dokumentacji. Według ekspertów – absolutnie nie. Nie wiemy, co jest wwożone na statkach różnych państw pod różnymi banderami – powiedział w rozmowie z „GW” senator KO.

Czy to na pewno węgiel z Kazachstanu?

Wcześniej „Wyborcza” donosiła, że jest w posiadaniu listy 50 statków, które w pierwszych 9 miesiącach tego roku przypłynęły z portów rosyjskich z węglem o wadze przekraczającej 1 mln ton. „Oficjalnie surowiec pochodzi z Kazachstanu, ale – jak wyjaśnialiśmy – wystawienie podrobionych dokumentów nie jest w Rosji problemem” – relacjonuje gazeta.

Świadomi problemu są Kazachowie: przyznają, że wielu dotychczasowych największych odbiorców ich węgla rezygnuje z jego zakupu właśnie dlatego, że jest przeładowywany na terytorium Rosji. Odbiorcy boją się, że gdyby się okazało, że to był to węgiel rosyjski, to zostaną oskarżeni o łamanie sankcji.

Polska i tak pozostaje największym w Unii Europejskiej nabywcą kazachskiego węgla – wg danych kazachskich władz w zeszłym roku sprowadziliśmy go 632 400 ton, co oznacza wzrost rok do roku o 80,5 proc. „Tyle że to o blisko 400 tys. ton mniej, niż wynika z listy statków, które ma Wyborcza” – ostrzega gazeta.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...