Mat. promocyjny

Transformacja energetyczna zaczyna się od sieci

Dodano:
Maciej Mróz, wiceprezes Tauron Dystrybucja Źródło: Wprost
Transformacja energetyczna to dziś przede wszystkim inwestycje w sieci dystrybucyjne. To one mają przygotować system na rosnący udział odnawialnych źródeł energii, rozwój magazynów energii oraz elektromobilności. O tym, jak spółki energetyczne dostosowują infrastrukturę do nowych wyzwań rozmawiamy z Maciejem Mrozem, wiceprezesem Tauron Dystrybucji.

Panie Prezesie, jak z Pana perspektywy wygląda dziś mapa inwestycji i co jest absolutnym priorytetem?

Absolutnym priorytetem jest transformacja energetyczna – to kierunek, w którym konsekwentnie zmierzamy. Jej fundamentem jest modernizacja i rozwój sieci dystrybucyjnych, sieci przesyłowych oraz całego systemu elektroenergetycznego. W Tauron Dystrybucji realizujemy — podobnie jak inni operatorzy— bez wątpienia największe w ostatnich latach programy inwestycyjne w tym obszarze.

Zgodnie z przyjętą strategią w perspektywie dekady chcemy zainwestować około 60 mld zł. Cieszy nas, że niedawno otrzymaliśmy decyzję Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdzającą naszą wizję rozwoju sieci dystrybucyjnej na najbliższe sześć lat. Ten plan rozwoju opiewa na blisko 30 mld zł.

Jeżeli chodzi o priorytety inwestycyjne, to od lat pozostają one niezmienne. Skoncentrujemy się przede wszystkim na rozbudowie i modernizacji sieci dystrybucyjnej, tak, aby zwiększyć nasze możliwości przyłączeniowe i umożliwić dalszy rozwój gospodarczy regionów, w których operujemy. Chodzi nie tylko o przyłączanie odnawialnych źródeł energii czy magazynów energii, ale szerzej — o realne wsparcie transformacji oraz postępującej elektryfikacji gospodarki.

A jeśli mówimy o mapach, to zarówno nasze planowane inwestycje, jak i aktualnie dostępne moce oraz konkretne lokalizacje o wysokim potencjale dla inwestycji energochłonnych prezentujemy w postaci funkcjonalnych map w portalu dostepnemoce.pl

Dzięki temu inwestorzy mogą planować projekty świadomie, a my możemy priorytetyzować inwestycje tam, gdzie presja rozwojowa jest największa. Dostepnemoce.pl to przełom w naszym podejściu do klientów i wyraz transparentności w relacjach – po raz pierwszy inwestor widzi, gdzie realnie może ulokować biznes i jak będzie rosła dostępność mocy.

Gdyby w prosty sposób wytłumaczyć, co w obecnej sieci dystrybucyjnej trzeba zmienić, żeby bezproblemowo wpiąć OZE, magazyny energii i projekty elektromobilności — co fizycznie musi się zmienić?

Fizycznie musi się zmienić przede wszystkim przepustowość sieci. To oznacza większe przekroje przewodów oraz modernizację znacznej części infrastruktury, szczególnie sieci wysokiego napięcia, która w wielu lokalizacjach dziś stanowi pewne ograniczenie dla nowych przyłączeń — zarówno odnawialnych źródeł energii, magazynów energii, jak i zupełnie nowych, dużych odbiorców, takich jak centra danych.

Nowi odbiorcy i nowe źródła będą coraz częściej pojawiały się w systemie i mówimy tu o skali rzędu dziesiątek, a nawet setek megawatów w jednej lokalizacji. Dlatego konieczne jest zwiększanie możliwości przesyłowych sieci oraz mocy transformatorów.

Nowoczesna infrastruktura energetyczna to nie tylko stal, metal i aluminium. To również automatyzacja, większa obserwowalność i sterowalność systemu. W tym kontekście istotnym kierunkiem inwestycyjnym jest przyspieszenie w zakresie montażu liczników zdalnego odczytu. One nie tylko umożliwiają klientom bieżącą kontrolę zużycia energii czy szybszą zmianę sprzedawcy, ale też realnie zmieniają model funkcjonowania całego systemu dystrybucyjnego – pozwalają lepiej bilansować sieć, szybciej reagować na zakłócenia i budować usługi elastyczności, które będą kluczowe w przyszłości. Potrzebujemy odpornej, elastycznej i inteligentnej sieci dystrybucyjnej – taka sieć jest w stanie przyjąć skalę transformacji, z jaką mamy do czynienia.

Europejska transformacja przyspiesza, rosną też oczekiwania. Jak Tauron Dystrybucja równoważy potrzebę szybkich inwestycji z projektami, które są długoterminowe i kapitałochłonne?

Inwestycje w sieci dystrybucyjne nie są sprintem — to raczej maraton, i to często maraton z elementami biegu pod górę. Wynika to zarówno z otoczenia regulacyjnego, które nie zawsze sprzyjają inwestycjom liniowym, jak i problemów z dostępem do terenów pod infrastrukturę.

Kluczowe jest więc dobre zaplanowanie rozwoju sieci. Dlatego prowadzimy szerokie konsultacje Planu Rozwoju i wdrażamy nowe podejście, bardziej antycypacyjne, oparte na analizie trendów gospodarczych i przemysłowych w poszczególnych regionach. Chodzi o to, by infrastruktura nie podążała za rozwojem, ale go wyprzedzała i umożliwiała.

Drugim elementem jest finansowanie. Już od lat aktywnie pozyskujemy środki zewnętrzne — zarówno dotacyjne, jak i pożyczkowe. W ubiegłym roku udało się nam pozyskać rekordowe finansowanie z Krajowego Planu Odbudowy w wysokości 16 mld zł. To realnie wspiera realizację inwestycji, ogranicza presję na wzrost kosztów i w konsekwencji stabilizuje poziom opłat dla klientów, przy jednoczesnym utrzymaniu ambitnego tempa transformacji.

Wspomniał Pan o legislacji — czego dziś energetyka najbardziej potrzebuje, jeśli chodzi o regulacje, żeby przyspieszyć modernizację?

Od dłuższego czasu postulowaliśmy radykalną zmianę procesu przyłączeniowego i jesteśmy obecnie w trakcie wdrażania nowych rozwiązań w tym zakresie. Oczekujemy na wejście w życie tzw. ustawy sieciowej, która ma zacząć obowiązywać w najbliższym czasie.

Oczywiście przed nami jeszcze praca interpretacyjna, bo przepisy są złożone, szczególnie w odniesieniu do projektów, które już są w trakcie realizacji. Natomiast sama zmiana kierunku jest istotna i potrzebna. Kluczowe tu jest odblokowanie mocy przyłączeniowych, ale wymaga to realnych narzędzi do eliminowania projektów, które od lat nie są realizowane. W Tauron Dystrybucji to setki megawatów zakontraktowanej, ale niewykorzystanej mocy. Jednocześnie aktywnie pracujemy nad tym, aby pozyskiwać dziś inwestorów, którzy faktycznie będą rozwijać swoje biznesy, a nie tylko blokować moce na przyszłość.

Drugim obszarem, na który zwróciłbym szczególną uwagę, jest dostęp do nieruchomości pod infrastrukturę energetyczną. W naszej ocenie wciąż brakuje rozwiązań, które traktowałyby tę infrastrukturę jako element strategiczny — służący rozwojowi gospodarczemu regionów, poprawie konkurencyjności i tworzeniu miejsc pracy.

Dziś w wielu przypadkach spotykamy się z sytuacją, w której inwestycje infrastrukturalne są traktowane jak każde inne postępowanie administracyjne. To oznacza długie procedury i brak priorytetu dla projektów o znaczeniu systemowym. W praktyce oznacza to, że musimy dostosowywać się do standardowych kolejek administracyjnych, mimo że mówimy o inwestycjach kluczowych dla bezpieczeństwa energetycznego.

Oczywiście istnieją już rozwiązania szczególne — na przykład specustawy, które pozwalają na łatwiejszy dostęp do nieruchomości. Ale są to narzędzia o charakterze wyjątkowym, często postrzegane jako siłowe i ostateczne. Z naszego punktu widzenia bardziej efektywne byłyby rozwiązania systemowe, które upraszczają i przyspieszają procesy bez konieczności sięgania po instrumenty nadzwyczajne.

To właśnie w tych dwóch obszarach — procesie przyłączeniowym oraz dostępie do nieruchomości — widzimy dziś największy potencjał do realnego przyspieszenia inwestycji sieciowych. Dzięki temu transformacja energetyczna mogłaby postępować szybciej, a sieć byłaby gotowa na nowe źródła, magazyny i odbiorców o dużej mocy.

W dyskusji o inwestycjach w energetyce często — obok sieci — pojawia się kwestia odporności systemu: blackoutów, awarii czy cyberataków. W jaki sposób Państwo realizują te inwestycje z perspektywy bezpieczeństwa?

Każda inwestycja w infrastrukturę sieciową zwiększa odporność całego systemu, przede wszystkim na ryzyko awarii i blackoutów. Mogę zapewnić, że system pracuje stabilnie i podejmujemy wszelkie działania, aby takich zdarzeń unikać.

Jednocześnie funkcjonujemy w środowisku wielu równoległych zagrożeń. To zarówno zagrożenia cybernetyczne, ponieważ operujemy w obszarze systemów IT i OT, jak i zagrożenia fizyczne — choćby wynikające z ekstremalnych zjawisk pogodowych. To są realne czynniki ryzyka, które uwzględniamy przy modernizacji i rozwoju infrastruktury.

Przykładem są choćby doświadczenia z powodzi, która dotknęła nasz region. Wyciągnęliśmy z niej konkretne wnioski i wdrożyliśmy nowe standardy projektowania oraz zabezpieczania infrastruktury na obszarach zagrożonych powodziowo. To pokazuje, że odporność buduje się nie tylko inwestycjami, ale też uczeniem się na zdarzeniach, które już wystąpiły.

Musimy też brać pod uwagę bardziej prozaiczne, ale równie istotne ryzyka — jak błędy łączeniowe czy awarie eksploatacyjne. W tym kontekście kluczowe znaczenie mają rozwiązania zwiększające redundancję sieci, takie jak zasilanie dwustronne, które pozwala utrzymać ciągłość pracy systemu nawet w przypadku lokalnych zakłóceń.

Odporność systemu to suma wielu elementów: mocniejszej infrastruktury, lepszej automatyki, wyższych standardów bezpieczeństwa i umiejętności reagowania na zdarzenia, których nie da się przewidzieć. Dzięki temu sieć jest stabilna i gotowa na wyzwania, które niesie transformacja energetyczna.

Czyli można powiedzieć, że inteligentna sieć nie tylko ułatwia monitorowanie, ale też zwiększa odporność systemu?

Zdecydowanie tak. Rozwój nowoczesnej sieci to nie tylko inwestycje w infrastrukturę fizyczną, ale również w automatyzację i cyfryzację procesów. To one pozwalają szybciej reagować, ograniczać skutki awarii i minimalizować ryzyko zdarzeń o charakterze blackoutowym.

Wyciągamy też wnioski z doświadczeń międzynarodowych, w tym z sytuacji na Półwyspie Iberyjskim. Wspólnie z operatorem systemu przesyłowego oraz Ministerstwem Energii pracujemy nad tzw. pakietem antyblackoutowym, którego celem jest dalsze wzmocnienie bezpieczeństwa krajowego systemu elektroenergetycznego. To ważny krok, bo sieć staje się coraz bardziej złożona, a skala źródeł rozproszonych i nowych odbiorców rośnie z roku na rok.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...