Prezes Grupy Top Farms: strategię „od pola do stołu” realizujemy od dawna

Prezes Grupy Top Farms: strategię „od pola do stołu” realizujemy od dawna

Tomasz Zdziebkowski, prezes zarządu Grupy Top Farms
Tomasz Zdziebkowski, prezes zarządu Grupy Top Farms / Źródło: Top Farms
Pandemia koronawirusa i związane z nią załamanie łańcucha dostaw w branży spożywczej i rolnej pokazały, jak istotną rolę odgrywają rodzimi producenci w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego kraju – mówi Tomasz Zdziebkowski, prezes zarządu Grupy Top Farms.

Wprost.pl: Jak obecny kryzys związany z COVID-19 wpłynął na działalność przedsiębiorstw zrzeszonych w grupie TOP Farms? Jakie działania podjęła grupa, by ograniczyć jego następstwa?

Tomasz Zdziebkowski, Top Farms: Jesteśmy gospodarstwem rolnym, w nim nie można tak po prostu zatrzymać cyklu produkcji. Pola trzeba uprawiać, a zwierzęta karmić. Sytuacja pandemiczna spowodowała, że trzeba było natychmiast zapewnić bezpieczeństwo pracownikom, czyli wprowadzić środki ochrony osobistej i dostosować sposób pracy do nowych wymogów. Wprowadziliśmy z dnia na dzień system pracy zdalnej oraz wymiennej, a wszędzie tam, gdzie było to niemożliwe, np. przy pracach polowych czy hodowlanych, umożliwiliśmy zachowanie dystansu społecznego. Taka niezwłoczna reakcja przy dużym zaangażowaniu i dyscyplinie całej załogi pozwoliła uniknąć ryzyka zakażeń COVID-19 wśród naszych pracowników. A to właśnie było naszym priorytetem.

Jakie biznesowe skutki kryzysu odczuł Top Farms?

Wśród największych problemów wymieniłbym spadek spożycia frytek, załamanie rynku HoReCa, przerwanie łańcucha dostaw oraz spadek cen mleka.

Na szczęście już widać, że gospodarka się odbudowuje. Rynek mleka, jeśli chodzi o zapotrzebowanie i ceny, powoli wraca do stanu sprzed pandemii, podobnie jest w przypadku sektora HoReCa i z pewnym przesunięciem czasowym ‒ rynku ziemniaków frytkowych i chipsowych. Można więc mieć nadzieję, że poza tymi stratami firma wyjdzie z kryzysu bez większego uszczerbku.

Pandemia COVID-19 uderzyła w niektóre gałęzie rolnictwa – szczególnie dużo mówiło się o produkcji zwierzęcej. Jak pan ocenia sytuację w rolnictwie dziś? Jak pandemia wpłynęła na te rodzaje produkcji, którymi zajmuje się Top Farms? Czy Top Farms skorzystał z Tarczy Antykryzysowej?

Pandemia koronawirusa spotęgowała znaczenie zaufania do żywności i jej pochodzenia. Załamanie łańcucha dostaw w branży spożywczej i rolnej pokazało, jak ważni są rodzimi producenci i jak istotną rolę odgrywają w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego regionu i kraju. Zwrócenie się ku rodzimym producentom, rodzimym markom, utwierdza w tym, że produkcja dobrej, zdrowej żywności, wytwarzanej lokalnie przy jak najkrótszym łańcuchu dostaw, czyli realizacji polityki „od pola do stołu”, jest strategicznie ważna. To doświadczenie z nami zostanie i będzie wpływać na nasze plany na przyszłość, przyczyniając się do skracania łańcucha dostaw.

Jak już wspomniałem, pandemia wywarła wpływ na rynki przetwórstwa ziemniaka i mleka, ale także spowodowała znaczne zmniejszenie dynamiki obrotu materiałem hodowlanym. Wiązało się to ze spowolnieniem procesów inwestycyjnych w wielu gospodarstwach zajmujących się produkcją zwierzęcą. To dotknęło naszą spółkę operującą na tym rynku, która w efekcie wystąpiła o pomoc w ramach Tarczy Antykryzysowej.

Dużym zagrożeniem była obniżka cen mleka w niektórych mleczarniach, ale na szczęście korzystny kurs złotego do euro, nieznaczne osłabienie krajowej waluty w tym okresie, jest czynnikiem ułatwiającym przywrócenie eksportu produktów mlecznych do wcześniejszego poziomu. Jednocześnie zwiększa się zapotrzebowanie wewnętrze, co jest związane z powrotem ruchu turystycznego i aktywnością rynku HoReCa.

Sporo mówiło się o unijnej pomocy producentom rolnym – czy jest konieczna?

Na pewno w trudnych momentach, kiedy zachwiane są rytm dostaw i regularność przepływów finansowych oraz ‒ jak w przypadku mleka ‒ obniżona rentowność, unijna czy krajowa pomoc dla rolników jest bardzo przydatna po to, żeby przejść przez trudny okres z jak najmniejszymi stratami.

Czy z kryzysu wywołanego pandemią można wysnuć jakieś wnioski na przyszłość? Jakie wyzwania staną przed polskimi przedsiębiorstwami?

Z pewnością wyzwaniem dla polskich przedsiębiorstw, dla przemysłu, jest szybkie rozwijanie automatyzacji produkcji, wręcz jej robotyzacja. To wyraźnie pokazała pandemia – chociaż w różnym zakresie. Widzimy, jak ważną rolę odgrywają rozwiązania oparte na technologiach cyfrowych – digitalizacja przemysłu, rola sztucznej inteligencji. Pandemia przyspieszyła pewne procesy decyzyjne u menedżerów, którzy analizują w warunkach ekstremalnych nietypowego zagrożenia i chętniej sięgają po nowoczesne technologie pozwalające ograniczać nowy rodzaj ryzyka.

Pandemia zwróciła uwagę polskich przedsiębiorców rolnych na dodatkowe ryzyka, które mogą wystąpić w produkcji rolnej. Dotychczas mieliśmy do czynienia z zagrożeniami związanymi ze zjawiskami pogodowymi czy zmianą cen surowców na rynkach światowych. Teraz doszły nowe ‒dotyczące bezpieczeństwa pracy, zarządzania zasobami ludzkimi w sytuacji kryzysowej, która nauczyła nas też podejmowania szybkich działań w nieprzewidzianych warunkach na rynku.

Jakie wyzwania staną przed Top Farms? Czy wiąże je pan z potencjalną drugą falą pandemii? Czy może z tym, na co przedsiębiorcy narzekają od dawna i wskazują jako bariery prowadzenia biznesu: wysokie podatki, wysokie koszty pracy, niestabilność prawa?

Sytuacja związana z pandemią jest z całą pewnością wyjątkowym wyzwaniem w prowadzeniu działalności. Grupa Top Farms w ciągu ostatnich 25 lat, czyli od czasu, gdy aktywnie kieruję jej rozwojem, napotykała na swojej drodze wyzwania biznesowe, które z naszej perspektywy były jednak znacznie poważniejszymi zagrożeniami dla jej funkcjonowania.

Tymi wyzwaniami były chociażby niepewność ekonomiczna i niestabilność porządku prawnego lat 90., czyli otoczenie, w którym firma zaczynała swoją działalność, czy też późniejsze kryzysy finansowe. Nie zdołały one jednak powstrzymać rozwoju Top Farms ze względu na wartości, którymi od początku istnienia kierowali się wszyscy pracownicy firmy.

To m.in. uczciwość, transparentność, wzajemny szacunek oraz etyka w działalności biznesowej. Te wartości zawsze pozwalały nam znaleźć rozwiązania z naszymi kontrahentami, klientami oraz instytucjami publicznymi nadzorującymi nasze funkcjonowanie. Te wartości do dziś konsolidują zespół i pozwalają nam szybko i efektywnie wprowadzać zmiany np. w zakresie bezpieczeństwa pracy.

Mamy nadzieję, że druga fala nie nadejdzie, ale jeśli nawet będziemy musieli się z nią zmierzyć, liczymy na to, że walka epidemiczna będzie polegała na zwalczaniu lokalnych ognisk, a nie na powszechnym lock-downie. Działając zgodnie z wartościami, o których wspomniałem, nasza firma jest przygotowana na wszelkie zawirowania. W przyszłość patrzymy z optymizmem.

Wartości, o których pan mówił, wiążą się z wiarygodnością biznesową. Jak ją utrzymać w dobie powszechnej niepewności? Dlaczego jest ona tak ważna?

Często w rozmowach z kontrahentami czy w różnego rodzaju wystąpieniach mówię o roli zaufania w biznesie. Zarówno w relacjach między parterami, jak i między przedsiębiorcami a rynkiem; w relacjach międzyludzkich i w relacjach gospodarczych. To zaufanie ma fundamentalne znaczenie dla budowania długoterminowej wiarygodności. Buduje się ją latami, ale ‒ jak wiemy ‒ można ją stracić bardzo szybko. Jest bardzo cenna, choć często niezwykle krucha. W sytuacji zagrożenia, w obliczu kryzysu, gdy spada zaufanie, a wzrasta niepewność co do rynku i otoczenia, widać, że rzetelność i przewidywalne postępowanie wobec partnerów gospodarczych ma szczególną wartość. Przedsiębiorcy, którzy myślą długofalowo, będą doceniać te relacje również dlatego, że są bardziej odporne na nagłe zdarzenia losowe czy nieprzewidziane sytuacje kryzysowe, z którymi mamy do czynienia chociażby dzisiaj.

W takich wypadkach sprawdza się siła relacji zbudowanych na zaufaniu między podmiotami. Dobra komunikacja z partnerami i rzetelna informacja to podstawa. Nawet gdy zaistnieją problemy z płynnością finansową czy przepływami, wiedza o tym i wzajemne zaufanie pomogą zmierzyć ten problem i się z nim wspólnie zmierzyć. To wzmacnia relacje biznesowe i pomaga w pokonywaniu przyszłych zagrożeń.

Wiarygodność biznesowa opiera się na wiarygodności liderów danej organizacji. To oni determinują jej oblicze. To oni muszą podzielać wartości, które firma ma na swoich sztandarach. Dlatego w grupie Top Farms praktycznie od początku jej działalności jednym z moich najważniejszych kryteriów rekrutacyjnych była zgodność wartości podzielanych przez kandydata, w szczególności kandydata do roli lidera w Top Farms, z wartościami firmy. Mogę dzisiaj z dumą powiedzieć, że liderzy Top Farms to ludzie wspólnie ze mną budujący wiarygodność biznesową naszej organizacji.

Zgodnie z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu do 2050 r. Unia Europejska ma się stać neutralna klimatycznie. Co to oznacza dla produkcji żywności? Co strategia „od pola do stołu” oznacza dla Top Farms i rolnictwa w ogóle? Jak założenia strategii ‒ ograniczenie chemicznych pestycydów i nawozów sztucznych, a także rozwój rolnictwa ekologicznego, czyli praktyk przyjaznych środowisku ‒ wpisują się w działania Top Farms?

Top Farms już od kilku lat prowadzi intensywne działania na polu tzw. biologizacji rolnictwa, zwanej inaczej rolnictwem regeneracyjnym. Zasadniczo polega to na powrocie do naturalnych praktyk rolniczych, a więc ograniczeniu stosowania środków ochrony roślin i nawozów sztucznych na rzecz zwiększenia nawożenia organicznego, w tym również stosowaniu poplonów, międzyplonów, odpowiednim zmianowaniu i podejściu do agrotechniki oraz odpowiedzialnym gospodarowaniu resztkami pożniwnymi. Muszę tutaj wyznać: naturalne rolnictwo to moja pasja, która poniekąd przywiodła mnie 25 lat temu do rolnictwa. Mimo że jako przedsiębiorca wspierałem różne przedsięwzięcia biznesowe, czy to doradzając, czy pomagając finansowo, czy też zasiadając w organach nadzorujących, to rolnictwo ‒ szczególnie rolnictwo naturalne, ale również innowacyjne ‒ od ćwierćwiecza było i nadal jest moją pasją.

Rolnictwo regeneracyjne wpływa na zwiększenie materii organicznej w glebie w średnim i dłuższym okresie, a także na zwiększenie pojemności wodnej i życia mikrobiologicznego gleb, co ostatecznie postrzegamy jako poprawę jej żyzności. Często są to proste techniki, które nie pociągają za sobą wyższych kosztów, ale zapewniają taki sam lub wyższy plon, przy jednoczesnym podwyższeniu jakości upraw. Taki sposób prowadzenia upraw pozwala osiągać lepsze wartości odżywcze żywności, co jest ważne dla konsumentów i wpisuje się w założenia strategii „od pola do stołu”. Można zatem powiedzieć, że Top Farms poczyniło już postępy we wdrażaniu Europejskiego Zielonego Ładu na dzierżawionych gruntach, którymi dysponuje.

Mamy jednak świadomość, że pełna realizacja celów zawartych w strategii „od pola do stołu” oznacza znaczne zmiany w polskim rolnictwie. Dla wielu gospodarstw wejście na tę ścieżkę będzie musiało się wiązać z bolesnymi zmianami w prowadzeniu działalności. Tak gruntowne zmiany, na tak dużą skalę, wymagają szybkiego i efektywnego podniesienia poziomu wiedzy, dostępu do technologii i kapitału.

Grupa Top Farms ma już długoletnie doświadczenia w dzieleniu się wiedzą. Dlatego poczuwamy się do tego, żeby wszelkimi dostępnymi nam sposobami wspierać transfer wiedzy do polskich rolników. Tym samym ułatwiać nie tylko naszym kontrahentom i partnerom biznesowym, ale również wszystkim zainteresowanym poznanie praktyk biologizacyjnych.

Opracowała:
Źródło: Top Farms

Czytaj także

 0