Państwo może przejąć hotele Gołębiewski? „Niepokojąca tendencja do centralizacji”

Dodano:
Hotel Gołębiewski w Karpaczu Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Tadeusz Gołębiewski, właściciel sieci popularnych przyznaje w rozmowie z Money.pl, że jego sytuacja jest bardzo trudna. Do tego stopnia, że przedsiębiorca coraz częściej dostaje propozycje sprzedaży obiektów.

Branże hotelarska i turystyczna są jednymi z najbardziej poszkodowanych w związku z pandemią . Od wilku tygodni obiekty noclegowe pozostają zamknięte a z rządowych zapowiedzi wynika, że najbliższym czasie nadal nie będą mogły przyjmować gości. Hotelarze nie ukrywają, że sytuacja jest bardzo trudna. W grudniu Tadeusz Gołębiewski przyznawał na antenie TVN24, że jego sieć hoteli jest na granicy bankructwa. – Miesięcznie do utrzymania hoteli muszę dopłacać 4,5 mln zł. Wytrzymam jeszcze najwyżej miesiąc. Na utrzymanie płynności musiałem zaciągnąć 30 mln zł kredytu, ale to już zostało wydane w 90 proc. – podkreślał.

Gołębiewski: Nikt ze spółek Skarbu Państwa się ze mną nie kontaktował

Po tych słowach w mediach pojawiły się spekulacje, że biznesmen zamierza sprzedać hotele. – Przynajmniej raz w tygodniu dostajemy pytanie, co zamierzamy zrobić, czy chcemy sprzedać hotele lub wejść do spółki. Przyzwyczailiśmy się do tego, nie bierzemy tego na serio pod uwagę. To są takie różne dziwactwa. Ale kto wie, może w przyszłości będziemy naprawdę potrzebować takiego telefonu – powiedział w rozmowie z Money.pl. Gołębiewski zaznaczył, że nikt ze spółek Skarbu Państwa nie kontaktował się z nim ws. przejęcia hoteli, ale na podstawienie doniesień medialnych oraz działań spółki można wywnioskować, że Polski Holding Hotelowy ma apetyt na przejmowanie podobnych biznesów. – Niektórzy nazywają to próbą ratowania hoteli, które sobie nie radzą. Według mnie jest to tendencja do centralizacji. Jest to niepokojące – ocenił.

Część pracowników może nie dostać pensji

Pytany o obecną sytuację, przedsiębiorca poinformował, że hotele w Mikołajkach, Wiśle, Karpaczu i Białymstoku stoją puste, a nowa inwestycja w Pobierowie została tymczasowo wstrzymana. – Prognozy są słabe, udało się uregulować bieżące zobowiązania, w szczególności pensje. Nie wiem, jak będzie z pensjami później. Oczywiście, podejmujemy różne kroki. Piszemy pisma do ZUS-u czy do banków, aby odroczono nam płatności. Liczę, że zdobędę jakiś kredyt. Na tym mój optymizm się opiera. Bez kredytu czy bez innej pomocy, rzeczywiście może okazać się, że część pracowników będzie w lutym bez pensji – dodał.

Źródło: Money.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...