Zmiana nastroju na rynkach. Po giełdowych rekordach trwa oczekiwanie na dane z rynku pracy

Dodano:
Nowy Jork Źródło: Shutterstock / Jason Sponseller
Stabilizacja zagościła na rynkach finansowych bez oznak gorączkowej rewizji oczekiwań dotyczących ożywienia gospodarczego (w obliczu zagrożenia szczepem Delta) i ścieżki polityki monetarnej Fed i innych.

Krótko utrzymał się strach przed jastrzębim zwrotem Fed, który początkowo wstrząsnął rynkami finansowymi. Do inwestorów dotarła świadomość, że znaczące (dla trendów cen aktywów) decyzje są odroczone dość daleko w przyszłość i w międzyczasie większe znaczenie będzie miało postępujące tempo ożywienia (akcje) czy nierównowaga popytu i podaży (surowce).

Na FX przywrócenie risk-on i strategii reflacyjnej odnawia aprecjację walut ryzykownych, jednak zwrot Fed wyznaczył nowy rozdział dla rynku walutowego, gdzie przyszłość polityki monetarnej jest dodatkowym czynnikiem. I tak wśród walut surowcowych z grupy G10 NZD i NOK mają przewagę nad AUD i CAD, gdyż to po Norges Banku i RBNZ oczekuje się wcześniejszej decyzji o podwyżce stóp procentowych. W przypadku norweskiego banku niemal pewny jest wrzesień z możliwą kolejną podwyżką w grudniu. NZD korzysta przede wszystkim na różnicowaniu względem sąsiadującego AUD, gdzie tematem wciąż jest przedłużanie programu skupu aktywów.

Kursy walut. Dolar czeka na dane z rynku pracy

EUR/USD uspokoił się po wstępnym, silnym tąpnięciu, a ubiegły tydzień przyniósł częściowe odreagowanie spadków i odbicie powyżej 1,19. Odbicie EUR/USD jest skromniejsze niż w przypadku innych crossów z dolarem, co częściowo tłumaczy fakt, że euro nie jest walutą ryzykowną. Jednak jakkolwiek wcześniej w eurodolarze można było upatrywać barometru apetytu na ryzyko (silna korelacja z rynkiem akcji), tak teraz efekt ten osłabnie, gdyż na niekorzyść euro mocniej zacznie przemawiać gołębia postawa EBC. Jeśli inwestorzy dalej chcą taniego finansowania dla ryzykownych inwestycji, ale obawiają się zaostrzania stanowiska Fed, takie waluty jak EUR, CHF czy JPY będą lepszym źródłem kapitału.

Jeśli chodzi o samego USD, jego losy będą teraz zależne od napływających danych, ale tylko tych, które mogą istotnie wpłynąć na postawę Fed. W tym tygodniu w centrum uwagi będzie oczywiście raport z rynku pracy w piątek. Od tempa przyrostu zatrudnienia będzie zależeć, czy dokonuje się wyczekiwany przez Fed „znaczący postęp” w poprawie wskaźników gospodarczych. Jest to warunek dla rozpoczęcia procesu redukcji skupu aktywów i przybliżający podwyżkę stóp procentowych. USD potrzebuje wysokiego odczytu, by wzmocnić oczekiwania szybszych zmian w polityce Fed.

Złoty może się umacniać

Wyparowanie „strachu przed Fed” jest także widoczne w notowaniach złotego – EUR/PLN zbliżył się do 4,50. W naszej ocenie jest to poziom równowagi krótkoterminowej, wokół którego złoty zakotwiczy na następne kilka tygodni. Kotwica jest jednak zarzucona na luźnym łańcuchu, toteż odchylenia od 4,50 mogą być częste. W najbliższych dniach nie zdziwi nas kontynuacja aprecjacji złotego do 4,45-4,47.

Utrzymywanie się wysokiej inflacji (szacunek CPI w środę) oraz dokonane w ubiegłym tygodniu podwyżki stóp procentowych na Węgrzech i w Czechach podsycają oczekiwania inwestorów w odniesieniu do lipcowej decyzji RPP (7 lipca). Dalej sceptycznie podchodzimy do skłonności Rady do rychłej zmiany nastawienia, a tym bardziej do ogłoszenia „sygnalnej” podwyżki o 15 pb. Jednak liczymy się z tym, że rynek będzie uparcie dyskontował taką politykę, jaką chce od RPP, zamiast takiej, jaką faktycznie może dostać.

Źródło: TMS Brokers / Konrad Białas
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...