Bez rozstrzygnięć w sprawie KPO. Polska rozważa pozwanie Komisji Europejskiej

Dodano:
Mateusz Morawiecki Źródło: Newspix.pl
Pozwanie Komisji Europejskiej za przedłużanie decyzji w sprawie Krajowego Planu Odbudowy to jeden z pomysłów polskiego rządu na to, jak zdyscyplinować Brukselę do wypłacenia nam pieniędzy. Pomysł bardzo ryzykowny, więc są również inne.

Komisja Europejska nadal nie zatwierdziła Krajowego Planu Odbudowy dla Polski. Ten stan zawieszenia trwa od wielu miesięcy i politycy w Warszawie powoli tracą cierpliwość. Gra toczy się o wypłatę 57 mld euro. Komisja ma zastrzeżenia do niezależności polskich sądów i mediów; problemem jest też wniosek dotyczący unijnego prawa, złożony do Trybunału Konstytucyjnego. Na zielone światło czekają również Węgrzy.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, polska strona nie chce już bezczynnie czekać na decyzję Komisji w sprawie uruchomienia wypłaty, tym bardziej, że uważa, że KE nie ma podstaw do odmowy wypłaty i stosuje szantaż polityczny.

Taktyką na rozegranie Komisji może być blokowanie głosowań

Anonimowi informatorzy donoszą, że niewykluczone są bardziej radykalne działania, takie jak zaskarżenie KE do Trybunału Sprawiedliwości za bezczynność. Jest to jednak obarczone dużym ryzykiem: jeśli bowiem Komisja zadecyduje, że należy czekać na wyrok, wypłata opóźni się o kolejne miesiące.

Pod uwagę brane są także inne kroki – blokowanie decyzji, w których wymagana jest jednomyślność. Przykładem mogą być sprawy podatkowe, którymi zajmuje się Ecofin, czyli leżące w gestii ministrów finansów państw członkowskich.

Do sprawy odniósł się rzecznik rządu Piotr Müller. – Prawdą jest, że KE jest bezczynna w tej sprawie. W pewnym momencie dojdziemy do takiego punktu, gdy trzeba będzie uznać, że zasady Unii Europejskiej są skrajnie łamane – powiedział w Polsat News.

KE wciąż dodaje nowe uwagi

Strona polska zgodziła się wdrożyć pewne rozwiązania, na które naciska Bruksela (m.in. zlikwiduje Izbę Dyscyplinarną SN), ale w rządzie słychać, że pakiet ustaw reformujących sądownictwo nie zostanie zaprezentowany, dopóki KPO nie zostanie odblokowany.

„DGP” przytacza wypowiedzi osób niezwiązanych z rządem, ale mających orientację w tym, co dzieje się w Brukseli. Donoszą one, że KE wciąż zgłasza uwagi do polskiego KPO.

– Komisja oczekuje informacji, jak polski rząd poprawi klimat inwestycyjny w Polsce, w tym poprzez niezależność sądów. KE chce też wiedzieć, jakie reformy są planowane i jakie będą poszczególne etapy ich wdrażania – powiedział rozmówca.

Nie ma również zgody co do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST). Polska chce, by 4,4 mld euro z tego źródła – z przeznaczeniem na m.in. projekty dotyczące przekwalifikowania pracowników związanych z branżą wydobywczą, tworzenie nowych miejsc pracy, rekultywację terenów pokopalnianych czy walkę ze smogiem – trafiło do sześciu województw: śląskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego, małopolskiego, łódzkiego i lubelskiego.

Na tak długą listę beneficjentów nie chce się zgodzić Bruksela i zdania raczej nie zmieni. – Komisja uważa, że zwolnienia i ograniczenia produkcji będą tylko w pierwszych trzech województwach. Na razie ta kontrowersja trwa i nie ma decyzji, w jaki sposób FTS ma być przeznaczony – przyznaje jeden z europarlamentarzystów.

Nie tylko Polska musi iść na daleko idące ustępstwa

Politycy Zjednoczonej Prawicy przekonują, że Komisja Europejska mści się na Polsce i stosuje wobec niej wymagania, jakich nie wysuwała wobec innych państw członkowskich. Kilka dni temu opisaliśmy przykład Malty, która również musiała zgodzić się na bardzo daleko idące ustępstwa, by dostać pieniądze z KPO. Malta musiała zgodzić się na podjęcie środków zapobiegających praniu brudnych pieniędzy, dostosowanie się do dyrektyw dotyczących cen transferowych, a nawet obniżenie rabatu dla nowych rezydentów podatkowych, a to tylko kilka najważniejszych punktów zobowiązania. Tym samym może przestać być swego rodzaju rajem podatkowym, czego bardzo się obawia. Tak czy inaczej, pieniądze już dostała. O żadnych konkretnych terminach dla Polski nie można natomiast mówić.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...