Dziś dane o inflacji za czerwiec. O spadku nie ma mowy, a o ile może wzrosnąć?

Dodano:
Marek Belka Źródło: Newspix.pl / MIKOLAJ ZACHAROW/NEWSPIX
Ekonomiści spodziewają się, że inflacja w czerwcu wyniosła 15 – 15,7 proc. Przesunął się też spodziewany szczyt inflacyjny. Jeszcze do niedawna panowało przekonanie, że od lipca ceny przestaną rosnąć, a teraz ekonomiści przesuwają szczyt na jesień.

Dziś o 10:00 GUS poda szybki szacunek inflacji za czerwiec. W ostatnich miesiącach inflacja systematycznie rosła i ekonomiści nie spodziewają się, by tym razem miało być inaczej. Majowa inflacja wyniosła 13,9 proc., więc pytanie, do jakiego pułapu dojdzie tym razem i na jakim poziomie wyhamuje.

Były premier spodziewa się szczytu inflacji na poziomie 18 proc.

Marek Belka spodziewa się, że GUS ogłosi dziś inflację na poziomie 15 procent.

– Według mnie inflacja jeszcze trochę nam się podwyższy. Myślę, że szczyt inflacyjny będzie w granicach 18 procent – powiedział w rozmowie z TVN24. Według niego szczyt inflacji nastąpi po wakacjach. – Myślę, że wrzesień – dodał były premier.

Belka wskazał też na dwa zdarzenia, które nastąpią później. Pierwsze to nieuchronne spowolnienie gospodarcze, a drugim jest wyhamowanie cen surowców.– Potencjał wzrostowy cen ropy i gazu powoli się wyczerpuje. Gaz i ropa pozostaną bardzo drogie, ale już nie będą dalej drożeć – uważa Marek Belka.

Zmienność cen energii i ropy utrudnia prognozowanie

Nieco wyższego odczytu spodziewa się ekonomista banku PKO BP Kamil Pastor.

– Oczekujemy, że inflacja wyniesie 15,6 proc. a inflacja bazowa – bez cen energii i żywności – wyniesie 9,3 proc. – powiedział w rozmowie z PAP.

Dodał, że czynnikiem napędzającym wzrost inflacji były przede wszystkim ceny paliw. – Szykuje się nam powtórka, choć na mniejszą skalę, z marca pod względem podwyżek cen paliw. Żywność w czerwcu drożała wprawdzie mocniej od wzorca sezonowego, ale słabiej niż w rekordowych miesiącach – powiedział Kamil Pastor.

A kiedy skończy się inflacyjna karuzela? – Dwa miesiące temu spodziewaliśmy się, że szczyt inflacji przypadnie na lipiec. Jednak wzrost cen paliw powoduje, że szczyt inflacji się przesuwa. Teraz sądzimy, że przypadnie on na sierpień lub wrzesień. Zmienność cen ropy naftowej i energii utrudnia prognozowanie – uważa ekonomista PKO BP.

Jeszcze bardziej podbijają prognozy inflacji analitycy Credit Agricole Bank Polska. „Naszym zdaniem zwiększyła się ona w czerwcu do 15,7 proc. rok do roku wobec 13,9 proc. w maju. Uważamy, że wyższa inflacja w czerwcu będzie efektem wyższych wkładów wszystkich głównych składowych koszyka inflacyjnego (inflacji bazowej oraz cen żywności, paliw i innych nośników energii). Nasza prognoza kształtuje się powyżej konsensusu (15,6 proc.)" – napisali w czwartkowym komentarzu.

Piotr Müller nie wyklucza żadnego scenariusza

O szczyt inflacji został też w czwartek zapytany rzeczni rządu Piotr Müller. W rozmowie z „Super Expressem” powiedział, że nikt na świecie nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy w tym roku nie będzie 20-proc. inflacji. — Nie wiemy bowiem, jak będzie się zachowywała Rosja w najbliższym czasie — czy będzie destabilizowała dalej Ukrainę, czy będzie stosowała szantaż gazowy. Nie wiemy, jak zachowają się inne kraje na świecie. Na ryzyko wzrostu inflacji staramy się odpowiadać przez obniżenie podatku VAT na żywność, benzynę, energię elektryczną, obniżenie akcyzy, podatku od 1 lipca. To są nasze odpowiedzi. To są instrumenty, które rząd ma w ręku, ale niestety nie wszystkie instrumenty ma w ręku, bo sytuacja międzynarodowa nie jest zależna wyłącznie od nas — zwrócił uwagę.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...