Tusk zemści się na Glapińskim za „SAFE 0 proc.”? W tle kluczowa nominacja

Dodano:
Donald Tusk Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera, KPRM
Próbował grać na dwa fronty — pomóc prezydentowi i nie rozsierdzić premiera. Ale to on odegrał kluczową rolę w wojnie o SAFE - pisze o prezesie NBP Adamie Glapińskim „Newsweek”.

„Glapa” się ożywił przez SAFE. Pewnie myślał, że nic nie wyjdzie z tego pomysłu, żeby sięgnąć po złoto NBP, ale zależało mu na tym, aby zrobić dobrze prezydentowi – mówi tygodnikowi rozmówca z Prawa i Sprawiedliwości.

"SAFE 0 proc." uderzy w Glapińskiego? Chodzi o jego zastępczynię

Dziennikarz „Newsweeka” Jacek Gądek odsłania kulisy współpracy na linii prezydent Karol Nawrocki – prezes NBP Adam Glapiński. Ogłoszona przez obu panów propozycja “SAFE 0 proc”. stała się pretekstem do uzasadnienia weta Nawrockiego wobec ustawy o SAFE. Jak pisze tygodnik, gdyby nie Glapiński, weto byłoby dla prezydenta samobójcze.

Nawrocki był w potrzasku, bo i generalicja, i coraz większa grupa wyborców popierały przystąpienie do programu SAFE. W ścisłej tajemnicy pałac prezydencki szykował drogę ucieczki z tej pułapki. Inspirując się wypowiedziami Grzegorza Kołodki, z pomocą Piotra Nowaka (finansisty, byłego ministra rozwoju w rządzie PiS, a obecnie doradcy prezydenta), Leszka Skiby (byłego prezesa PKO BP i również doradcy Nawrockiego) i — co najważniejsze — z Glapińskim i jego ludźmi w NBP szukano sposobu, by Nawrocki mógł zawetować SAFE i jednocześnie wyjść z jakąś własną inicjatywą –pisze Gądek.

Szef banku centralnego miał liczyć na to, że pomysłowi “SAFE 0 proc”. przyklaśnie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON początkowo był zainteresowany, ale szybko zmienił kurs na ostry, żądając podpisu Nawrockiego pod europejskim SAFE. – „Glapa" nie rozumiał, w jaką awanturę się pakuje. Jakie jest napięcie wokół SAFE i jak wkurzy premiera. Przecież Tusk miał Nawrockiego na widelcu, ale "Glapa" wszedł mu w paradę – mówi człowiek znający NBP od środka.

Na rozsierdzeniu premiera Glapińskiemu akurat w tym momencie nie zależało. Ma to związek z faktem, że m.in. od decyzji Tuska zależeć będzie czy do zarządu NBP wróci na drugą kadencję Marta Kightley, do 8 marca pierwsza wiceprezes NBP. Przez ostatnich sześć lat to była najbardziej zaufana i najważniejsza dla Glapińskiego osoba w całym NBP.

Przypomnijmy, że wniosek o powołanie kogoś do zarządu NBP składa prezes banku. Prezydent powołuje wiceprezesa NBP. Ale ostatecznie potrzebna jest też kontrasygnata premiera. W efekcie Glapińskiemu potrzebny jest w tym momencie arcytrudny deal. Jak twierdzi “Newsweek” był on już o krok od sukcesu. Z jednej strony budował relacje z prezydentem, ale spotykał się też z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim i rozmawiali o uzupełnieniu składu zarządu NBP. Wstępne ustalenia były takie, że wakaty będą uzupełniane ludźmi wskazanymi przez Glapińskiego, Tuska, PSL i prezydenta. W związku z tym, że wszedł w sam środek batalii Tuska z Nawrockim o SAFE deal się rozsypał.

Glapiński już złożył do prezydenta wniosek o powołanie Kightley na kolejną kadencję, ale papier leży w Kancelarii Prezydenta. Nawrocki go nie podpisuje. Powód? Jeśli nie będzie pakietowego dealu w trójkącie Glapiński-Nawrocki-Tusk, to podpis nie ma sensu.

„Stary dziad…”. Polityki PiS o prezesie NBP

Z publikacji “Newsweeka” możemy dowiedzieć się, jak Glapiński postrzegany jest w szeregach PiS. – Stary dziad, który chce się utrzymać na stołku i wpakować swoich ludzi, by za niego robili robotę i o niego dbali – mówi jeden z polityków ugrupowania.

Publicznie jednak nikt z obozu formacji Jarosława Kaczyńskiego nie odważy się na krytykę prezesa NBP.

Źródło: Newsweek
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...